Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Despero - blog

Portret użytkownika Despero

Autostradą do piekła ...

... czy krętą kamienistą ścieżką do nieba. Pomyśleć że kiedyś wybrałbym tą pierwszą opcje.

Ten wpis traktuje jako zapis moich osobistych przemyśleń, doświadczeń etc. Ale jeśli ktoś coś z niego wyciągnie będę zadowolony.

Portret użytkownika Despero

Kumple i kobiety

Ta bezsenność mnie wykończy. Ale korzystając z niej wyleje z siebie myśli które męczą mnie od dłuższego czasu. Blog dla mnie bo muszę to z siebie wyrzucić.

Portret użytkownika Despero

O wyimaginowanych obrazach i inne przemyślenia.

Zastanawiającą rzeczą jaką zaobserwowałem jest to jak faceci potrafią postawić dziewczynę poza swoim zasięgiem. Co mnie kurwa wręcz paraliżuję jak pomyślę że też tak robiłem.
Więc dam tu garść moich przemyśleń i kilka historii.

Portret użytkownika Despero

Określić siebie. Pan nikt i ścieżka do prawdy

Prolog
Jak wygląda Twoje życie? Czujesz się w nim dobrze? Czujesz się jego panem? Masz dużo znajomych, koleżanek, przyjaciółek i myślisz że jest zajebiście? A jak wygląda Twój przeciętny dzień w szkole lub w pracy? Jak wygląda Twój weekend?

Portret użytkownika Despero

48 godzin

48 godzin, tyle potrzebowałem aby znów poczuć się jak młody bóg. Ale od początku. Cała ta historia zaczyna się kilka miesięcy temu, gdzie to dzięki wiedzy z tej strony poderwałem dziewczynę (pierwszy podryw ) która później była ze mną w związku. Była, bo dwa dni temu się skończyło. Było tak:
Jestem w miejscowości jej zamieszkania żeby załatwić parę spraw, i przy okazji chciałem się spotkać żeby pogadać, ale chuj, nie to nie, no to trudno. Zakupiłem czarno białą azjatycka puszkę żeby mieć połączenie ze światem i idę sobie spokojnie do auta z bananem na ryju a tu sms. Że już nie jesteśmy razem i żegnam. Hmm... co się stało, co się zmieniło w moim toku myślenie że byłem opanowany? Nie wiem, ale jednak walka w głowie była, masa głosów które mówią co zrobić, opierdolić? nie, nie mam siły na bezsensowne dyskusje. Może przeprosić i prosić żeby wróciła? Kurwa, równie dobrze mógłbym się wykastrować, na to samo by wyszło. Tak więc siedzę w aucie i myślę a wtem jak huragan Katrina rozkurwiając wszystko inne przetoczyły się słowa "inne też mają". Wracam do domu i odpisuję, trzy, cztery słowa i żegnam, pierdole to. Podłączem sprzęt, odpierdalam taniec szamana żeby działał. Biorę zeszyt długopis i wracam tu, na tą stronę. Dużo zaległości. Ciągle jestem o dziwo spokojny. Jednak po jakimś czasie czuję że mój spokój się sypię tak jakby dopiero to do mnie docierało. Kolejna mądrość ludowa która była jak podpora dla mnie przy jednej dziurze to i kot zdechnie. Żyjemy dalej. Czas mija słońce spierdala z horyzontu. Telefon. Dzwoni przyjaciółka, tak przyjaciółka, taka która jak nikt inny potrafi zmotywować żeby się ogarnąć, a po rozmowie z nią czuję się jak bym dostał serie ostrych kopów w krocze dla przypomnienia że mam tam jaja a nie pizdę. I tym razem było tak samo.
Dzień drugi, zajebista pogoda słońce śpiewa, ptaszki świecą i ogólnie jest git. Ale i tak czekam do wieczora, do imprezy. W końcu, jest. Mogę popić, pobawić się i mieć na wszystko wyjebane. Przemierzając imprezę z piwkiem ciągle powtarzałem sobie "miej wyjebane a będzie Ci dane". Miałem wyjebane i było mi dane, zakończyć imprezę ostrym upojeniem alkoholowym, numerem i KC.

Portret użytkownika Despero

Musisz być "silny".

Witam.
Już od dłuższego czasu się zabierałem za napisanie tego bloga ale dopiero to co wczoraj usłyszałem pchnęły mnie do tego.
Zmieniłem swoje życie całkowicie. Nie jestem już częścią tej szarej masy pędzącej przed siebie nie wiadomo gdzie i dlaczego. Wystąpiłem z szeregu, zamiast przytakiwać "przywódcą" (nauczyciele, rodzice, czy "alfa" grupy), wyrażałem swoją opinie. Byłem pewniejszy siebie a na pewno miałem silniejszą osobowość, musiałem tylko ją wypuścić z "klatki" do której zapędziły ją lata poniżeń i szykanowań. Czułem że żyje. Co się stało? Horror z lat wcześniejszych powrócił (ciężka sytuacja w domu dla niedomyślnych). Na początku dawałem radę ale powoli zaczynało brakować mi sił (psychicznie) i znów cofałem się do tej "klatki". Zrozumiałem to gdy na spotkaniu z jedną dziewczyną usłyszałem -Gdzie się podział ten silny Despero którego poznałam? Gdzie ta pozytywna energia którą emanowałeś, humor którym wszystkich zarażałeś?
Pierwsza myśl? -O KURWA! - To było jak zderzenie z ciężarówką. Spadałem w przepaść. Zrozumiałem że jeśli się teraz poddam to szlag trafi wszystko nad czym pracowałem a wyjście z tej przepaści będzie graniczyło z cudem.

Subskrybuje zawartość