Jako iż jest to mój pierwszy wpis na blogu to wypada się przywitać. Jednakowoż cenię sobie swoją prywatność, więc postaram się nie ujawniać (a co za tym idzie nie przynudzać) zbyt wiele na temat mojej skromnej osoby. : )
Wprowadzony zostałem w tematykę owego forum przez znajomego, jakieś półtora roku temu. Wtedy to stwierdziłem że w ogóle mi się to nie przyda, i po przeczytaniu lewej strony całkowicie zapomniałem o odwiedzaniu tegoż miejsca. Czas mijał w błogiej nieświadomości, a ja byłem coraz bardziej uświadamiany przez w/w kolegę, cobym nadal korzystał z dobrodziejstw Gracjana i obecnych tu PUA.
Może to po prostu zapadło mi w pamięć. Może stosowałem to już wcześniej i po prostu tylko się to uwidoczniło? Sam nie jestem już pewien. Jednak kumpel miał rację. Zmiana następowała niezauważalnie dla mnie, jednak osoby z mojego grona zaczęły, brzydko mówiąc, wytykać to palcami. Zyskanie na pewności siebie, swobodna rozmowa z dziewczynami, koniec z funkcją przynieś-podaj-pozamiataj.
(W sumie nadal jestem zdania, że jeśli coś ma być dobrze zrobione to muszę zrobić to sam, ale obecnie nie mam ochoty pierdolić się ze wszystkim, skoro mogę zwalić to na kogoś innego : D ).
Przełom nastąpił gdzieś w okolicach końca listopada - lecz obyło się bez jakichś ckliwych historyjek o długim związku w którym dostałem od życia po dupie czy chęci zostania tzw. "Zaklinaczem cipek".
Gdy na imprezie (konkretniej chodzi o obchody świętowania uzyskania pełnoletności przez obecnego tu na stronie kolegę) w odpowiednim gronie padł temat podrywu, jakoś tak strona sama się nasunęła. Powróciłem do czytania... i czas już jakoś leci. Leci i ma się dobrze. Bo to dzięki blogom i praktykom innych użytkowników mogę dowiedzieć się czegoś, czego nie zawrze teoria z lewej.
Bo to wszyscy wiedzą, że każdy przypadek jest inny. Blogi tylko pomagają to uwidocznić. Niektóre sposoby działają, inne, których boje się sprawdzić, lub najzwyczajniej w świecie odrzucam ze względu na debilizm (ale ja się nie znam ; P), prawdopodobnie też. No ale nie idzie zabić w sobie tego dawnego, oldschool'owego romantyka, którym starała się zrobić z ciebie twoja własna mamusia...