Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

„Myśl, kurwa mać, zacznij wreszcie myśleć...”

Portret użytkownika krieg

… I wcale nie było do was. Były to słowa, które co dzień od dłuższego czasu powtarzałem sam sobie. Jednakże zacznijmy od początku. To mój pierwszy wpis, pierwszy blog, niech więc tyczy się tego, od czego wielu z nas zaczęło przygodę z tą stroną: „Moja dziewczyna ma mnie w dupie... Bla, bla, bla, tu leci żałosna historyjka, chcę jej pokazać, odzyskać wartość w jej oczach bla, bla bla”. Brzmi znajomo? Oczywiście, że tak, w końcu większość z nas trafiła tu bynajmniej nie dlatego, że ich związki były sielanką i bieganiem po zielonej łące w promieniach słońca.
Kiedy po lekturze blogów i forum dotarły do mej pustej głowy „oczywiste oczywistości” to pierwsze co zrobiłem to nawaliłem się w samotności łkając nad tym jak tępym cepem jestem. Trafiłem tu w pierwszych dniach stycznia... O jakieś cztery miesiące za późno... Czy aby jednak na pewno? Tym zajmiemy się dalej.
Krótkie wyjaśnienie. Jeśli spodziewacie się przeczytać coś co nigdy wcześniej nie padło już na tej stronie to możecie sobie darować. To wszystko już było, a napisane jest po to, by kolejny raz postarać się uświadomić wam pewne rzeczy. Wiem, że niektórzy tego potrzebują, ja mogłem czytać wciąż te same artykuły i wypowiedzi mówiące to samo, zwyczajnie tego potrzebowałem.
Krótkie wyjaśnienie numer dwa. Ten tekst ma już kilka dni więc miał czas swoje odleżeć, poprawiam go w niewielkim stopniu gdyż zawarte w nim idee cały czas są aktualne. W jednym z tematów na forum obiecałem skrobnąć kilka słów o swojej sytuacji... No to lecimy.

Mój przypadek to jeden z tych standardowych. Moja księżniczka na ziarnku grochu nie zdecydowała się jeszcze na odejście. Jednakże dzięki mojej jakże ciężkiej pracy, polegającej na przepoczwarzenie się w klasyczną, zgodną z normami europejskimi vaginę, zrobiłem wszystko by w każdej chwili spodziewać się tekstu „to może kolega spakowałby swoje zabawki i łaskawie wyniósł się z mego podwórka?”. Zastanawiam się dlaczego jeszcze tego nie usłyszałem, najwyraźniej moja luba ma w sobie jakieś ciągoty masochistyczne skoro wciąż się ze mną użera bądź na horyzoncie nie pojawił się jeszcze wymarzony przez nią książę. Pewnie chłopina gdzieś tam jest i poleruje właśnie kucyka szykując się do zdobycia wieży, mogę mu życzyć tylko powodzenia.
Jak wspomniałem trafiłem tu w styczniu, mały nieszczęśliwy chłopiec merdający ogonkiem ilekroć pani łaskawie zechciała spojrzeć w moją stronę. Byłem tak absolutnie żałosny, że samo wspomnienie budzi we mnie odrazę i obrzydzenie. Najlepsze jest to, że jestem dorosłym facetem, który w życiu nie jedno już przeszedł a zachowywałem się jak 15 letni, nabuzowany hormonami szczyl. Dowód na to, że głupota za nic ma wiek. Czego tu szukałem? Czegoś co w gruncie rzeczy sprowadzało się do wyżebrania kolejnych łaskawych pieszczot, co w efekcie miało doprowadzić do odbudowania startowej relacji związku. Wiem, wiem „zajebista” strategia. Podobnie jak wielu z was myślałem o gierkach, manipulacjach, udawaniu i całym tym gównie, które miało ukryć mój elementarny brak jaj. Oczywiście to nie tak, że pewne sposoby i postawy prezentowane na stronie są złe, NIE! One są do dupy jeśli nie zacznie się od podstaw, od naprawienia siebie, w innym wypadku wszystko będzie jedynie tanią grą maskującą słabość. Grą, którą łatwo rozszyfrować, nic nie zbuduję na kłamstwie, wszystko runie jeśli nie będę miał silnych podstaw. Znacie to przysłowie „Kto się pizdą urodził to kanarkiem nie umrze”? Chyba nie ma sensu już nic dodawać? Co ciekawe, ostatnimi czasu nawet udało mi się ukryć swą pizdowatość dzięki zawartym na podrywaj.org technikom, ale cały czas z tyłu głowy coś kuło. To kułem ja sprzed wielu, wielu lat... Ja, który nie szedł na kompromisy, miał jaja i nie bał się być sobą. Nie potrzebowałem żadnych chwytów reklamowych, byłem szczery, odważny i pewny siebie. To działało zajebiście, samo z siebie, robiłem drobne błędy ale ogół był w porządku. Dotarło to do mnie, zapomniałem kim byłem i kim naprawdę jestem. Chwilę zabrało mi zrozumienie tego i wiecie już dlaczego tytuł wpisu jest taki a nie inny. Najważniejsze to myśleć, zrozumieć siebie, odnaleźć siebie, niezależnie ile będzie to kosztować. Jaki jest mój koszt? Za kilka dni zerwę ze swoją „księżniczką”. Ostatniego słowa używam szydząc sam z siebie, w końcu to ja umieściłem ją na tronie stając się wiernym poddanym gotowym na każde skinienie. Przyznam szczerze, nie wyleczyłem się z niej, nie użyję słowa kocham bo po tych prawie czteromiesięcznych przemyśleniach nieco się zmieniło, ale jestem od niej uzależniony niczym palacz od nikotyny. Zerwę z kobietą, która wiele dla mnie znaczy, o której kręcących mnie cechach mogę opowiadać długo i namiętnie. Dała mi ostro popalić, przeczołagała mnie tak, że ręce opadają. Powiedzmy sobie jednak szczerze, czyja to wina? Moja i tylko moja. To ja oddałem jej, cytując klasyka „ster”, nie potrafiłem nad nią zapanować, sam sobie jestem winien. „Nawarzyłeś? To teraz smacznego kurwa”. Tak moi drodzy spojrzałem prawdzie w oczy i nie było to miłe. Decyzja o odejściu jest dobrze przemyślana, to nie wynik spontanicznego uniesienia po przeczytaniu strony ( zajebiście pozytywnej, tak na marginesie ). Nie będę pluł na swoją księżniczkę, nie nazwę jej szmatą, kurwą, nie będę udawał, że mam wyjebane, bo nie mam. Cierpię już od jakiegoś czasu i będę cierpiał gdy nie będzie jej już w moim życiu. Pożegnam się z szacunkiem i pójdę swoją drogą. Tyle i aż tyle. Żadnego rzygania i wywlekania brudów. Oczywiście mam plan co zrobić ze sobą, zaniedbałem przez ten związek wiele spraw, mam hobby, „bogate” życie. Nie będę pił, litował się nad sobą, idę dalej kierując się zasadą, „przeszłość ma to do siebie, że nie spędzę już w niej ani sekundy, dziś i jutro jest najważniejsze”. Panie i Panowie, zjebałem ten związek, czas ponieść konsekwencje. W związku z opuszczeniem okrętu stracę znajomych ( pozdrowienia Bane ) i moje stare życie towarzyskie zasadniczo przestanie istnieć ale... Wolę to, niż dalsze upodlenie, nie mam siły już być cipą, mam dosyć. Wbrew pozorom bycie pieskiem też kosztuje, chyba nawet więcej niż strata i samotność. Nie mam 100% pewności czy mam racje, to nie jest pierwszy rozpadający się związek, wiem co mnie czeka i dlatego pozwoliłem sobie stworzyć teorię kosztów.
Czy mam nadzieję, że moja księżniczka pojawi się jeszcze w moim życiu? Oczywiście, że część mnie nadal tego chce. Nie zamierzam jednak o to zabiegać, odpuszczam, odchodzę i zajmuję się sobą. Co przyniesie jutro? Nie wiem, zaraz zobaczymy Smile . Przynajmniej na własnej skórze przekonam się czy one rzeczywiście zawsze wracają, ale nie mam ochoty zawracać sobie tym głowy. Dość już mnie cały ten cyrk kosztował, wystarczy. Sprawdzę też, czy ja będę chciał ewentualnie wrócić i coś tam reanimować. Czas pokaże.
Nie skończę jednak tego wpisu pesymistycznie. Przyznaję, boli ale uśmiecham się myśląc o tym co czeka mnie „jutro”. Coś się we mnie zmieniło, coś pękło i ostatnio dostrzegam subtelne zmiany wokół siebie. Stałem się silniejszy, bardziej pewny siebie, spokojniejszy. Może brzmi to kretyńsko i absurdalnie, ale jakoś działa. Sytuacje życiowe zaczynają układać się same tak by „zrobić mi dobrze”. Postanowiłem wrócić do zarzuconych hobby w efekcie dziś muszę rezygnować z propozycji, za dużo tego. Co ciekawe kobiety same wykazują mało subtelne znaki zainteresowania. Nie robię, nic poza luzem, uśmiechem i nutą pewności siebie i nagle głupie wyjście po zakupy staje się ciekawą przygodą.
Na wstępie napisałem, że trafiłem tu o jakieś cztery miesiące za późno. Czy aby na pewno? Spójrzmy na sytuację nieco inaczej. Mogłem ostatnie miesiące spędzić na gierkach oraz innych kombinacjach alpejskich i nazwijcie mnie dziwakiem, ale nie sądzę abym był dzięki temu jakoś specjalnie szczęśliwszy. Mam teraz unikalną możliwość zrobić porządek z samym sobą, cóż nie ma co grymasić, trzeba brać co daje los.
Wybaczcie pewna chaotyczność niniejszego wpisu, nadal mam w głowie jeszcze burdel informacyjny. Dzięki, że to przeczytaliście, acha i trzymajcie kciuki aby mi jaj nie zabrakło w kluczowym momencie Smile.
Krieg

Odpowiedzi

Portret użytkownika Fan

I o 10x szybciej się zbierają

I o 10x szybciej się zbierają Wink

To jest Inteligencja Emocjonalna.

Facet ryczy dwa lata, a panna po 2 miesiącach wywija z nowym Wink

Zwłaszcza, że facet po prostu lubi to robić i użalać się nad sobą.

Portret użytkownika gambler

Po przeczytaniu bloga mogę

Po przeczytaniu bloga mogę powiedziec jedno... Brawo stary i tak trzymaj ! Człowiek jest najbardziej zmotywowany gdy zdaje sobie sprawę że dotknął dna i próbuje się od niego odbic ;] Pozdrawiam i wesołego jajka życzę Tongue

Portret użytkownika oz

Powodzenia w budowaniu

Powodzenia w budowaniu swojego lepszego ja. Też jestem na takim zakręcie życiowym jak Ty.

Portret użytkownika Karlito

Hehehe... Rozumiem Cie! Ja

Hehehe... Rozumiem Cie! Ja swoja ksiezniczke zostawilem 2 miechy temu i powiem Ci ze wszystkiego nie przewidzisz!!! Bedziesz mial niezle cyrki!
Powodzenia stary

Portret użytkownika krieg

Dzięki za słowa otuchy -

Dzięki za słowa otuchy - wszystkim, którzy są w podobnej sytuacji, życzę powodzenia! Damy radę!

gen / Karlito - to już umarło, postawienie kropki nad "i", nie spodziewam się specjalnych cyrków ale... W przypadku kobiet zawsze jest to nieszczęsne ale. Zobaczymy, wszystko jednak jest lepsze niż upokorzenie, na które sam zapracowałem. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Portret użytkownika Shaggy122

Świetny blog. Powodzenia na

Świetny blog. Powodzenia na nowej drodze. Rozumiem przez co przechodzisz i cieszę się, że ludzie podejmują nowe drogi rozwoju, a nie jadą po koleinach. Rozumiem Cię, bo zaślepiony przez pannę kiedyś zachowywałem się tak samo.. ba.. po rozstaniu wciąż byłem nosicielem pizdy nie fiuta. Pozostaje tylko niesmak po tamtych chwilach, ale taka natura człowieka, że niektórzy potrafią uczyć się na błędach. Jeszcze raz powodzenia. Wink

Portret użytkownika krieg

MrSnoofie - jeśli dobrze

MrSnoofie - jeśli dobrze pamiętam, temat, który założyłeś na forum ( dotyczący cyrków z księżniczką ) był jednym z tych, który dał mi najwięcej do myślenia. Oczywiście ogromna w tym zasługa społeczności. Życzę Ci kolego powodzenia... Narcystyczno / chimeryczna osobowość / rozpieszczona... Dodałbym jeszcze zakochana w sobie... Ujmę to tak, kiedyś musimy się napić, będzie sporo wspólnych tematów, ubawimy się Wink

Nie myśl tyle ! Ja też miałem

Nie myśl tyle ! Ja też miałem skłonność do zbyt wielkich przemyśleń i przynosiło to więcej szkody niż pożytku. Wyluzuj, rób swoje i poddaj się prądowi ;p

Peace ! Laughing out loud