
Jest to mój pierwszy wpis na blogu. Napiszę o swoich przemyśleniach na temat osobnika płci żeńskiej określanego mianem "była", "ex" itd., itp. jak i o tym, dlaczego powinniśmy skupić się na sobie i własnym szczęściu, zamiast uganiać się w pocie czoła za kolejnymi kobietami. Oczywiście możecie mieć swoje zdanie. Ja trzymam się swojego, bo to daje mi profity w postaci radosnych chwil i wzbogacania swojego wnętrza. Chcę stać się prawdziwym mężczyzną, nie sądziłem jednak, że to takie trudne. Wiem jedno, będzie ciężko.
Każdy z nas prędzej czy później w swoim życiu zetknie się (wielu z nas już się zetknęło i to zapewne nie raz) z rozpadem swojego związku. Mało jest osób, które po wejściu w pierwszy związek trwają w nim i trwają aż do końca swojego życia.
Po zerwaniu zdecydowana większość zareaguje tak samo, a więc m.in. będzie prosić o jeszcze jedną szansę, podłamie się, życie dla nich straci sens, codzienność stanie się szara i nijaka. Sami jesteśmy wtedy sobie winni. Nie ukrywam, miałem podobnie. Człowiek uczy się na błędach. Jestem właśnie świeżo po rozpadzie drugiego "poważnego" (zwał jak zwał) związku, ale dość szybko zrozumiałem, że codzienna rzeczywistość tak naprawdę niekoniecznie zatraciła swoje dotychczasowe walory, którymi tak do tej pory się jarałem.
Gdzieś przeczytałem (nieważne gdzie, w sumie nawet nie pamiętam jaka to była publikacja), że w 95% przypadkach za rozpad odpowiedzialni jesteśmy my, a więc faceci. Dokładnie faceci, gdyż od prawdziwego mężczyzny żadna kobieta nie chciałaby odejść, do nich one lgną niczym latem muchy do lepu. Czasami wina leży po obu stronach lecz nie oszukujmy się, najczęściej to my przestajemy kontrolować związek i prowadzić kobietę. Stajemy się nikim innym jak jej pieskiem tym samym tracąc wartość w jej oczach; wartość, którą kiedyś w nas widziała, skoro była z nami w związku. Silni jesteśmy na początku, ale gdy już za nasze serce złapią szastające nami niczym jesienią podmuchy wiatru liściem uczucia, to tracimy głowę, gubimy się, stajemy się mniej odporni na różnego rodzaju zagrywki ze stron naszych „jeszcze” partnerek. Prędzej lub później dochodzi do nieuniknionego i wtedy słyszymy: „to koniec”, „zostańmy przyjaciółmi”, „powinniśmy od siebie odpocząć”, „to nie to”, „zróbmy sobie przerwę” itd.
Prawdą jest, że jest to koniec pewnego etapu naszego życia. Na ogół ten koniec jest dla 99,9% z nas bolesny. Jeśli jesteście zdecydowani odzyskać swoją laskę to odsyłam do specjalnego artykułu na tej stronie, który porusza tę tematykę, aczkolwiek chcę być z Wami szczery – zazwyczaj powrót uświadamia nas w tym, że ta dziewczyna, którą do tej pory „kochaliśmy” (choć według mnie miłość nie istnieje, to wypadkowa kilku uczuć, więc stąd cudzysłów) tak naprawdę już nam nie odpowiada, bo nasze wymagania odnośnie partnerek po każdym związku idą w górę. Zauważyłem to u siebie, więc mam nadzieję, że też tak macie, jeśli natomiast szukacie coraz niżej i bierzecie laski z tzw. „niższej półki”, to chyba jest coś nie tak i warto się nad sobą zastanowić.
Przestańmy więc jak najszybciej myśleć nie tylko o swojej ex (niestety jest to strasznie trudne, jeśli siedzimy sami w domu lub się zamulamy myśląc jak to było z nią pięknie), ale również o tym, by mieć jak najszybciej nową dziewczynę zgodnie z powiedzeniem, że „najlepszym sposobem na starą miłość jest nową miłość” czy coś w tym stylu. Dla mnie to tylko kolejna mądrość, która czasami może nas zgubić.
Lepiej wyjdziemy na tym, jeśli zaczniemy żyć tak, by dziewczyna nie była nam do szczęścia potrzebna. Pisałem już o tym parę razy w swoich radach. Na bank słyszeliście o powiedzeniu, że „dziewczyny to same kłopoty” i coś w tym jest, choć zapewne nie do końca, ale fakt faktem kobiety jak i bycie w związku dostarcza nam wielu problemów, tym bardziej jeżeli nie jesteśmy gotowi do tego typu relacji.
Zajmijmy się własnym życiem. Zajmijmy się sobą. Panowie, kto jak nie my sami potrafi dać nam najwięcej szczęścia? Tylko i wyłącznie my jesteśmy „kowalami własnego losu”. Bądźmy niepoprawnymi egoistami, w gruncie rzeczy każdy z nas jest egoistą, bo przecież każdy chce własnego szczęścia, chce mieć dobrą pracę, która zapewni odpowiedni byt, chce spełniać swoje marzenia, plany. Na ogół to o czym właśnie napisałem w żadnym stopniu nie jest związane z kobietą, a więc to najlepszy przykład na to, że możemy bez partnerki być szczęśliwymi ludźmi.
Jeśli ktoś powie nam, że myślimy tylko o sobie, to albo jest pieprzonym hipokrytą (bo sam jest egoistą, tylko nie ma odwagi, by się do tego przed sobą przyznać) albo jest kompletnie niezrozumiałym altruistą a żyjąc dla innych lub skupiając się na szczęściu innych zapomina o kimś, z kim zawsze spędzi życie, bez względu na to jakie ma o tym kimś zdanie.
Nie wiecie o kim mówię?
Spójrzcie w lustro!
Właśnie z tym kolesiem spędzicie całe wasze życie i to od was zależy czy będziecie na niego patrzeć z szacunkiem czy raczej bez większych pozytywnych emocji, co raczej nie da nikomu z nas szczęścia.
Rozstanie to idealny moment dla zdesperowanych frustratów i zniszczonych emocjonalnie wraków wyglądem przypominających człowieka, aby stać się „najlepszą wersją samego siebie”. Wtedy każdy z nas ma do tego motywację. Tak samo cierpienie po stracie kobiety możesz wykorzystać w pozytywny sposób, bo owo cierpienie może dać Ci siłę oraz motywację do działania, do zmian, do zmiany siebie, do zmiany stylu życia, do zmiany stylu ubierania się, do zmiany pracy na lepszą, do zmiany poglądów na temat kobiet czy samego siebie, bo mało osób ma o sobie pozytywne zdanie a to według mnie karygodny błąd. Każdy prawdziwy mężczyzna zna swoją wartość i wcale nie musi jej okazywać. Przesadnie swoją wartość okazują pozerzy a to nie ma nic wspólnego z głębokim przekonaniem, pozytywnym przekonaniem na swój temat.
Jak pozbyć się myśli o byłej?
Postaram się tu przedstawić Wam ten proces w taki sposób jaki jest mi znany i wydaje mi się, że ten sposób jest przede wszystkim skuteczny. Przynajmniej raz sprawdził się w moim przypadku. Wierzę, że sprawdzi się i w tym przypadku. Prawdopodobnie już mogliście o tym przeczytać na stronce, ale od przybytku głowa nie boli.
Zacznijcie żyć! Nie ma chyba lepszego sposobu. Swoją była traktujcie jako koleżankę, bez specjalnego chamstwa, to nic nie da a przecież lepiej zachować klasę niż wyjść na totalnego chama, to też cecha „idealnego” mężczyzny.
Prawda jest taka, że teraz może ją popychać inny kolo a my musimy się z tym pogodzić! Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to chujowe, ale Panowie – nie mamy innego wyjścia! Zaakceptujmy rzeczywistość i się z nią pogódźmy. Z drugiej strony tak samo my możemy teraz pukać każdą laseczkę jaka nam wpadnie do łóżka (oczywiście taka jaka nam odpowiada) i chodzić nawet na kilka randek tygodniowo, z kim chcemy i gdzie chcemy, kiedy chcemy. Uwierzcie, to wkurwi nasze byłe, jeśli to Was uspokoi lecz nie róbmy tego, by je wkurzać. Róbmy to, by być szczęśliwymi i wyciskać z każdego dnia 100%!
Druga sprawa to mieć ciekawe życie i czuć się kimś mega we własnej skórze, kimś wartościowym, bo tak naprawdę każdy z nas jest wartościowy. Kompleksów nabieramy w procesie socjalizacji pierwotnej (o jaki ja mądry, studia się przydają haha) i tak naprawdę nie mamy na to wpływu jak kto nas wychował. Głupio byłoby mieć pretensje do swoich rodziców, jeśli nie pochodzimy z marginesu społecznego, to z całą pewnością chcieli oni wychować nas jak najlepiej.
Tutaj odsyłam do książki autorstwa Tomasza Marca pt. „Facet z jajami”. Jestem właśnie w trakcie jej czytania. Może nie macie chęci czytać całej książki, przyznam szczerze, iż mnie czasami nudzi, dlatego zachęcam do rozdziału II zatytułowanego: „ Nie udawaj fajnego, stań się fajny”. Super rozdział!
Na koniec życzę sobie i Wam, aby w końcu przestać orać się byłą. Wciśnijmy przycisk delete i zapomnijmy o niej raz a skutecznie. Pamiętajcie: „INNE TEŻ MAJĄ”!
Odpowiedzi
Fajnie napisane. Nic nowego
sob., 2012-10-13 18:05 — BBSFajnie napisane. Nic nowego nie powiedziałeś i myślę, że doskonale o tym wiesz
. Ks z chęcią przeczytam skoro polecasz
Doskonale zdaję sobie sprawę,
sob., 2012-10-13 18:13 — PatrickPatrickDoskonale zdaję sobie sprawę, że nie napisałem nic nowego, ale ostatnio coraz więcej wpisów związanych jest z byłymi, więc postanowiłem wypowiedzieć się na ten temat
Co do książki, to jest godna polecenia i szczerze ją polecam KAŻDEMU, choć czasami ciężko zgodzić mi się z autorem, ale... koleś ma większą wiedzę ode mnie, więc z pewnością wie, co pisał i musi to mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości.
masz pdf?
sob., 2012-10-13 18:15 — BBSmasz pdf?
Znajdziesz na chomikuj.
sob., 2012-10-13 18:20 — PatrickPatrickZnajdziesz na chomikuj. Wystarczy wygooglować.
Podoba mi się to
ndz., 2012-10-14 12:51 — RadanosPodoba mi się to zdanie:
"Jeśli ktoś powie nam, że myślimy tylko o sobie, to albo jest pieprzonym hipokrytą (bo sam jest egoistą, tylko nie ma odwagi, by się do tego przed sobą przyznać) albo jest kompletnie niezrozumiałym altruistą a żyjąc dla innych lub skupiając się na szczęściu innych zapomina o kimś, z kim zawsze spędzi życie, bez względu na to jakie ma o tym kimś zdanie."
Zgłosiłem na główną. Dobrze od czasu do czasu przypomnieć różne rzeczy, zebrać je w kupę i przy okazji dodać coś od siebie. A i ze 2 cytaty do mojego zeszytu wpiszę.
"Gdzieś przeczytałem
ndz., 2012-10-14 17:24 — davidcaruso"Gdzieś przeczytałem (nieważne gdzie, w sumie nawet nie pamiętam jaka to była publikacja), że w 95% przypadkach za rozpad odpowiedzialni jesteśmy my, a więc faceci. Dokładnie faceci, gdyż od prawdziwego mężczyzny żadna kobieta nie chciałaby odejść"
Nie do końca zgadam sie z tym podziałem procentowym. Nie zawsze jesteśmy odpowiedzialni my. W moim przypadku "szczęśliwy" i perspektywiczny związek rozpadł sie po tym jak ona wyjechała za granice do pracy. Miało oczywiście to wyglądać inaczej, zupełnie inaczej. Na dzień dzisiejszy brak kontaktu od 6 tyg. Wiem że nic jej tam nie jest tzn nie porwali ją itd. To jest po prostu jej własny wybór bo do momentu wyjazdu było perfecto...
Byłe. Byłe wszędzie. Powroty,
ndz., 2012-10-14 20:56 — HudsonByłe. Byłe wszędzie. Powroty, drugie szanse, odejścia z hukiem, powroty. Rzygam już tym.
Niemniej temat dobrze omówiony, plus dla ciebie.
Myślę, że każdy o tym dobrze
pon., 2012-10-15 15:54 — KooKooMyślę, że każdy o tym dobrze wie czasem trzeba tylko przypomnieć czasem. Jeśli się przyjmie, że to nasza wina ze się spieprzyło jestem w stanie powiedzieć - racje masz !
Ja też zaraz rzygnę tymi byłymi odczekam na gorąco nie ma co wyjdę na "parkiet" jak ochłonę