Witam w Sylwestra poznałem najładniejszą dziewczyne w kraju xD. Nie jestem świeżakiem w temacie uwodzenia, podrywałem wiele kobiet (gdzie tylko mogłem) przeważnie jednak były to laski od (4-8). Na Sylwestrze poznałem dziewczyne w której nie widziałem żadnej wady przez całe 5h rozmowy. Co najdziwniejsze: ta dziewczyna była normalna nie robiła żadnych testów, zadnych negów, zachowywała sie inaczej niz setki dziewczyn które podrywałem w moim życiu. Nie potrafie sobie tego wytłumaczyć ( czy to dlatego że ma dopiero 18 lat?) czułem sie jakby niemal nigdy nie poznała innego chłopaka. Nie stosowałem żadnych sztuczek byłem szczery, i nawet wyobraźcie sobie że nawet żatrowałem coś tam że zamieszkamy razem xD a ona to potwierdzała, zamiast pomyśleć że jestem niedoje***y
. Spędziliśmy razem z 4 godziny. Przytulaliśmy się i trzymaliśmy się za ręce, ale nie chciała dać się pocałować (dziwne przeważnie całuje dziewczyny pod czas pierwszego spotkania). Ona wyjechała spowrotem do siebie, a ja do siebie i pierwszy raz od kąd zaczołem podrywać dziewczyny czuje się zauroczony. Teraz zaprasza mnie do siebie a ja ją do mnie ( z tym że ja obiecałem przyjechać pierwszy), chce jechać mimo że mam ponad 700km do niej. Wczesniej niż za 2 tygodnie nie dam rady jechać. Jak ja mam prowadzić tą znajomość na odległość? Normalnie nie pisze żadnych smsów spotykam sie raz na 2-3 dni i jest ok. A teraz?
Związek nie ma sensu, bo nie masz możliwości, żeby utrzymać kontakt. Koleżanką może być raz na jakiś czas będziecie się mogli spotkać i tyle.
A zauroczenie i tak Ci przejdzie
Wiem że przejdzie
. Ale to co piszesz jest dwuznaczne dla uwodziciela xD. Przecież dla uwodziciela nie ma ograniczeń i może rozkochać w sobie dziewczyne nawet żadko się z nią spotykając
a z drugiej strony zawsze może znaleść lepszą
...
wjc
Jezeli masz sile, srodki, ochote, motywacje, to czemu nie? Zapamietaj, nie ma rzeczy niemozliwych. Nie pokazuj jej, ze jestes needy (to z tym zamieszkaniem juz troche tak zapachnialo). Jestes zauroczony, ale widac, ze ja idealizujesz, a to juz jest zle. Wpadniesz w ta milosc po uszy, nie zachowasz zdrowego rozsadku i potem wrocisz na ta strone ze smutkiem, ze Ci nie wyszlo.
Decyzja nalezy do ciebie. Jezeli jestes na to gotow, jezeli ona faktycznie jest tego warta, to proboj. Nie decyduj penisem, tylko glowa!
Wiesz co? Ja próbowałem związku na odległość... Na początku szło cukierkowo, przez jakiś miesiąc to była dosłownie bajka! Ahh... jak tylko sobie o tym przypomnę... Tylko z czasem zaczęło się wszystko wypalać... Jakoś tak z tygodnia na tydzień było coraz mniej kolorowo, jakoś tak czegoś brakowało. No przyznam że ja długo tak nie pociągnąłem ale znam związki które opierają się na widzeniu się raz na 1,5- 2 miesiące i dają radę na dosyć dobrym poziomie
Także ja uważam że zawsze można spróbować 
700 km to zdecydowanie więcej niż długość Twojego penisa jak mniemam.
I ostygnij trochę.
"...że nawet żatrowałem coś tam że zamieszkamy razem xD a ona to potwierdzała, zamiast pomyśleć że jestem niedoje***y"
Serio, ostygnij. Widać, że dziewczyna ma poczucie humoru i dobrze się z nią może rozmawiać ale:
Na związek nie ma szans, ona tam ma swoje życie, znajomych i nie rzuci tego żeby z Tobą być. To nie "Bezsenność w Seattle".
Zabraknie tu głównie bliskości, dotyku, postawy. Przez telefon i spotkania raz na miesiąc, dwa czy 3 tego nie zdziałasz. Będziesz zapieprzał tak daleko żeby się z nią przespać?
Think about it.
1. Staraj się być sobą.
2. Jeżeli coś robisz, rób to szczerze. Nie chcesz robić? Nie rób.
3. Nie panikuj.
Wszyscy macie racje po częsci
już mi w sumie przeszło troche bo przestaje powoli o tym tak mysleć. Poprostu to najładniejsza laska którą poderwałem i dlatego. Pojade do niej jak sie uda i ją też zaprosze, ale nie będę się napalał
napewno moge znaleźć tak samo ładną w krk. Co ptawda tamta jeszcze nadrabiała "normalnością" ale taką też pewnie można znaleźć.
wjc
Oczywiście, że się da - tylko to będzie w chuj ciężkie i kwestia czy gra jest warta świeczki jak i czy mamy potrzebne środki by to utrzymać w odpowiedni sposób.
W jaki sposób ? Zamierzam od jakiegoś czasu bloga napisać na ten temat, obalając mit - że się nie da
Z tego co widzę, to ta dziewczyna będzie pisać maturę, lub jest na 1 roku studiów (raczej matura, o ile w ogóle jest w tym trybie kształcenia, a nie w technikum/szk. zawodowej). Rozkochaj ją, o ile się uda, i przekonaj do studiowania w Krk. Problem solved, Kraków wzbogaca się o kolejną śliczną dziewczynę, a Ty jesteś przeszczęśliwy.
When I get sad, I stop being sad and be awsome instead.
Biadolenie ,że ma to sens jest głupie. Żeby to było 50 km, 100 no to okej choć też to nie to samo co mieć kobietę przy sobie no ale 700 km? Żartujecie sobie..
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
Ja i takie znam przypadki...
Panowie doszedłem do wniosku że najlepiej próbować ale z dystansem. Zawsze to jakieś doświadczenia i można mieć dodatkowy pretekst do wyjazdu na drugi koniec kraju xD. Ale jeśli mam się z nią spotykać np co 2 czy 3 tygodnie to jak to prowadzić? Pisać na fb? Jakieś smsy? Wyrosłem już z tego w sumie xD. A jeśli tak to jak często bo w sumie narazie to codziennie piszemy na fb....???
wjc
Jest mnóstwo poradników dla par na odległość (np. jak jedna osoba pracuje w anglii). Najważniejsze jest utrzymywanie kontaktu w każdej możliwej formie, nawet jeżeli robisz to na siłę (a wręcz przedewszystkim). Skype, telefon, sms trochę mniej. Psychika kobiet jest taka, że nie potrzebują one faktycznej bliskości fizycznej, żeby czuć się blisko kogoś (my, faceci mamy kompletnie inaczej). Zdobądź wspólne tematy rozmów, poznaj jej znajomych i ich sobie zjednaj (szczególnie koleżanki, bo one mają ogromny wpływ na młode dziewczyny), znajdź wspólne zainteresowania, lub jest stwórz. Podstawą takiego związku nie może być tylko i wyłącznie zauroczenie, bo ono może szybko się skończyć, jeżeli nie będzie wspierane przez inne rzeczy.
I co ważne z psychologicznego punktu widzenia: ustalcie datę od której będziecie faktycznie razem, czyli w jednym mieście.
When I get sad, I stop being sad and be awsome instead.
Taka prawda, ale więcej stracisz niż zyskasz. Mówisz, że zdobywanie doświadczenia, a tu bliżej się nie da?
Domyślam się, że nie jesteś niezależny finansowo, już widzę jak twoi rodzice z chęcią inwestują twoją co miesięczną podróż na drugi koniec Polski.
Kolejną sprawą jest czas, będziesz musiał poświęcić ponad 6h na podróż w jedną stronę. Wyobrażasz sobie jak to będzie wyglądało... kończysz lekcje w piątek o 15, biegniesz do domu, jesz obiad i na pociąg wyjedziesz o 17 i koło północy będzie u niej. Spędzicie razem sobotę i w niedziele w południe wracasz do domu. Bez sensu cały weekend w plecy. A na koniec dziewczyna i tak powie, że nie pasujecie do siebie.
Trochę duża cena jak za zdobywanie doświadczenia...
Nie zgadzam się
Ważniejsza jest przygoda dla mnie niż pieniądze
a z checią na drugi koniec polski jezdziłbym co tydzien żeby poznawać nowych ludzi i nowe miejsca
a co najlepsze mieć mase wspomnień
Na starość przecież tylko to pozostaje ( oczywiście o ile sie tej starości dożyje )
wjc