Witam.
Poznałem jakieś 4-5 dni temu laskę, zainteresowała się mną i umówiliśmy się na spotkanie. W zasadzie ona nalegała, a ja dawałem do zrozumienia, że mam to w dupie i mogę się spotkać jak znajdę czas (to nie był blef - faktycznie miałem to gdzieś). Tak też się stało i zauważyłem, że jest mocno zainteresowana mną, ale nie zrobiłem KC. Co w zasadzie może i dobrze zadziałało. Ogólnie panna mi bardzo się spodobała, wiec na drugi dzień (tak szybko, bo chciałem to "dokończyć" zanim wyjedzie) to ja sprowokowałem spotkanie, na którym już było bardzo dużo całowania i ogólnie czułem jej podniecenie i zainteresowanie moją osobą. Kolejny dzień - wymieniliśmy kilka smsów z mojej inicjatywy odnośnie pewnej sprawy, ale rozmowa zeszła na temat kolejnego spotkania (to już z jej inicjatywy), tj spytała kiedy wpadnę i wplotła w to ST ("chyba ze do tego czasu znajdziesz nową dziewczynę"), którą ominąłem odpisując, że spotkamy się jak wróci. Nie dała za wygraną i spytała już wprost czy będę szukał innej dziewczyny, na co nie odpowiedziałem najlepiej, ale chyba też nie tragicznie, bo napisałem "myslałem, że mi ufasz." (niepotrzebnie tak, bo przeciez kurwa nie jestesmy w jakis zwiazku), o dziwo odpisała "ufam ci i dlatego wlasnie pytam:)", co z kolei ja olałem i nie odpisałem już nic.
Powyższa sprawa jest opisana tylko dlatego, żeby było wiadomo jaka jest sytuacja, tzn dziewczyna jest dość mną zainteresowana, jest do tego zazdrosna (to już wiedzialem wczesniej, po jej reakcjach na moje oglądanie się za dupami), ale testuje mnie (choć rzadko jak do tej pory), ja nie do konca jestem taki jaki powinienem byc, trochę za miękki, ale źle też nie jest chyba, mniejsza z tym. Obiecała, że zaprosi mnie do siebie do domu jak wróci z 2-tygodniowych wakacji.
I problem tkwi w tym, że ona wyjechała dziś, a ja nie wiem jak to dobrze rozegrać, aby było z tego coś dobrego 
2 tygodnie to zbyt wiele czasu, żeby się w ogóle nie odezwać (tak mi się wydaje), a po ostatnim spotkaniu, powiedziałem, że może zadzwonię za jakiś czas. I teraz pytanie: dzwonić? jeśli tak to długo z tym czekać? często/rzadko? Po prostu nie mam pojęcia i chciałbym poznać Waszą opinię, bo na pewno wiecie lepiej 
Ile jeszcze będzie tych tematów do końca wakacji... Przez ostatni tydzień było ich chyba z kilka. Poszukaj. Długo Ci to nie zajmie.
"Każda sekunda rozmowy z jakąkolwiek osobą na tym świecie zwiększa twoje umiejętności! Każda sekunda rozmowy z dziewczyną, którą jesteś zainteresowany, jeszcze bardziej zwiększa twoje umiejętności."
by Fergand.
Spoko, nie wiedziałem... Jestem tu nowy.
Zaraz poszukam, a ten temat najwyżej usuńcie.
Ja bym chyba z raz zadzwonił albo w ogóle.Wyjechała na jakieś wakacje to niech się bawi.Jak wróci to znowu podziałasz a narazie sam też korzystaj z wolnego czasu.
PS W tych sms zawaliłeś wiec to tez możesz poprawić przez te 2 tyg;D
www.solidgate.pl
"PS W tych sms zawaliłeś wiec to tez możesz poprawić przez te 2 tyg;D"
co masz na myśli pisząc, że mogę to poprawić przez ten czas?
miałem odpisać coś w stylu "przestań o to pytać, albo zacznę się nad tym zastanawiać", ale ostatecznie tego nie zrobiłem.
Dzięki za pomoc, zadzwonię pewnie za jakiś tydzień, no chyba, że się sama odezwie, co też nie jest wykluczone.
No mogłeś coś innego odpisać np "już prowadzę castingi na twoją zastępczynie:D "Coś z jajem
.Poprawić możesz przez czytanie tej strony i praktyce.Życzę sukcesu z tą panna;)
www.solidgate.pl
Ja myślę że wszystko jest ok,to sam początek znajomości więc trochę przyciągać ją musisz..raz w tygodniu spokojnie możesz do niej zadzwonić.
Dzięki za odpowiedzi.
Jak na początku miałem to gdzieś, tak po pierwszym spotkaniu moje podejście się zmieniło, a po drugim mi już totalnie odwaliło. Trochę praktyki z innymi teraz na pewno nie zaszkodzi