Witam,
właśnie wrócilem z imprezy i chciałbym wam przedstawić dwie sytuację, ktore mi się w ciągu kilku godzin przytrafiły jadąc na party. Napiszcie co wy byscie zrobili jak nalezaloby sie zachować. Powiem od razu ze ja nic nie zrobiłem.
1. (mam 23 lata). godzina 20 zbieram sie na impreze. Niestety jest to daleko a mnie nie ma kto podwiesc, wielkie szczescie siostra (lat 17) wybiera sie gdzies tam i przyjezdzaja po nia koledzy (lat 18 wiec prawko maja kilka miesiecy ) i mnie podwiaza. Super:). ruszamy i zaczeło sie.... gówniarz po prostu zapierdalał po miescie mysle spokojnie ponad 100 naprawde wygladało to niebezpiecznie...przy takiej predkosci wychodził z zakretow i wjezdzał na lewy pas. sam nie jezdze wolno ale uwazam ze koles przeginał tym bardziej ze droga byłą mokra. I teraz powiedzcie co ja powieniem zrobic?
- zwrocic uwage gowniarzowi ze przegina? ze taka szybka jazda i wiadomo jakie konsekwencje. przy czym jechałem pierwszy raz z nimi i pokaze sie od razu z super strony w ich oczach i siostry.
-czy moze tak jak pomyslalem od razu zrobic tzn pogadac z siostra w cztery oczy i sie spytac czy koles tak zawsze jezdzi czy moze popisowe strzelał przede mna gowniarz jeden.
-czy od razu isc do starcych i sie pochwalic z kim to siostra jezdzi.
Druga sytuacja club tancze z panna wszystko ekstra fajnie w sumie to nas trzeci balet wiec juz troche sie znamy jakas tam więz jest itd. ona mowi ze jest z kolezankami i bratem...
koniec imprezy wszysycy wychodza z clubu do domu ja z kolegami (nas 4) i ona 3 kolezanki i jej brat. Wychodzimy razem ale oddzielnie bo tylko ja znam tą swoja panne-z ktora sie pozegnałęm juz w szatni. tak wyszło wychodze ostatni i patrze z przodu brat tej mojej panny pyta sie mojego kolegi o ogien a kolega (jak wypije to mu sie we łbie pierdoli i chce sie ze wszystkimi walic-tak nie kotrzy goscie juz maja) od razu mu z dyńki w łeb no i wielkie poruszenie ten brat mu nie oddał tylko zaczał mowic ze jakis nienormalny jestes koles iitd dupy to samo. no ale towarzystwo pogadało i poszło wkurwione a mój kolega do nas ze chodzcie ja mu najebie jeszcze...no ale w koncu pogadał tam ci poszli ja na niego popatrzyłęm wkurwiony co odpierdala jak sie zachowuje i miałem wielka chęc mu sam dojebac ale sie opanowałem olałęm i poszedłem do domu bo mi sei kurwa na niego nie chciało patrzec i słuchac zeby naprawde mu nie dojebac i nie zrobic czegos głupiego. i teraz mysle czy powinienem jednak jakos zareagowac tzn wstrzasnać nim i poweidziec co odpierdala i jak cos mu naprawde najebac za to ze taki ciaemniak i na przyszosc moze by sie zastanowił.. niestety reszta dwoch kolegów wyjebane jaja na sytuacje a j tez bym pewnie olał sprawe gyby nie to ze to był brat mojej panny ktora szanuje fajnie mi sie z nia 3 wieczory spedzało i tyle.
komentujcie co wy byscie zrobili?
Co do 1 sytuacji myślę, że BlueEyed powiedział wystarczająco, natomiast jeśli chodzi o 2 sytuację to nie toleruje tego typu zachowania i dawno odcięłem się od takich "znajomych" teraz jak idę do klubu to tylko z kumplami, którzy wiedzą po co się chodzi i nie musze się bać z ich strony o tego typu chore akcje.
Pierwsza sytuacja to po prostu potem bym z siostra pogadał że koleś jeździ jak powalony.Nic bym w samochodzie nie gadał(w sumie nie wiem jaka ta twoja siostra jest) bo nie chciałbym robic siostrze jakieś krępującej sytuacji.No moze bym tak jak BlueEyed powiedzial "-Koleś, weź przyspiesz bo żenada jakaś..." oczywiscie w formie zartu ;p może by sie gosciu zastanowił
Pomysł z pojsciem do rodzicow jest beznadziejny.Twoja siostra wkurzy się że nie mogłeś z nią najpierw pogadać i prawdopodobnie rodzice zabronią jej gdziekolwiek jezdzic i dopiero focha na Ciebie strzeli:P
Co do 2 sytuacji to kumpel wiedzial ze ten gosciu to brat twojej panny?
i tak tez zrobiłem ze nic nie mowiłem w samochodzie zeby nie robić krępującej sytuacji.Juz dzis najpierw pogadałem z siostra co ona na ten temat uwaza, ale złała mnie totalnie wiec przedstawiłem sytuacje to co widziałem rodzicom. Mysle ze BlueEyed ma racje i tak trzeba było to skomentowac plus jeszcze dodac jakis opierdol zeby postawic chlopakow do pionu.
Co do drugiej sytuacji kumpel nie wiedział co to za ludzie, powiem wam ze jak to zrobił to myslalem ze zapadne sie po prostu pod ziemie-nie wiedziałem co mam myslec robic. Dzis do mnie napisał ze przeprasza ze nie wiedział co to za koles. mowie ze to nie mnie powinien przepraszac... i teraz to mi wszystko jedno w sumie. Ale jak sytuacja sie powtorzy to ja sam do niego podejde i mu najebie bo nie mam ochoty z pojebanym towarzystwem wychodzic na balety.
"przemoc jest dla słabych" lepiej pogadaj z tym swoim "kumplem" w 4 oczy, że jak jeszcze raz coś takiego wywinie to będą to zarazem ostatnie balety jakie spędzicie razem. To powinno dać mu do myślenia. Nie bój się go opierdzielić. Pozdro
tak mu napisałem ze jak sytuacja sie powtorzy to ja sam do niego podejde i mu najebie bo nie mam ochoty z pojebanym towarzystwem wychodzic na balety. I po tym sie wydało z jakim kolega miałem do czynienia raczej człowiekiem:)
Apropo donoszenia na swoją siostrę w wieku 23 to moim zdaniem trochę dziecinada.
Ja wolałbym to rozwiązać osobiście, albo podczas podroży jak to dobrze ujeli obrócić w żart, albo powiedzieć jest trochę ślisko nie uważasz że moglibyśmy zwolnic itp (pół zartem pół serio), w ostateczności jakoś drastyczniej zareagować i powiedziec że nie podoba Ci się jak prowadzi i naraża ludzi (mogłeś wspomnieć co o wypadku który widziałem itp.). Moim zdaniem dużo lepiej by to wyglądało oraz dało lepsze efekty niż rozmowa ze swoją siostrą (gdy wcześniej się nawet nie odzywałeś w aucie przy tym gościu), nie wspominając o kablowaniu do rodziców.
Taki jest moje zdanie.
HAVE FUN!
_Alvaro_
Prowadzę stronę z historiami nieudanych randek. Ciekawy opowieści? A może sam chciałbyś się czymś podzielić? Zapraszam - http://NieudanaRandka.pl/
Alvaro zgadzam sie ze dziecinada i powinienem zareagować w samochodzie ale tego nie zrobiłem mój bład. w takiem razie co miałem olac temat i w ogole dalej nie reagowac w zaden sposob i pozwoilic siostrze dalej jezdzic z debilami? Porozmawiałem najpierw z nia, olała mnie kompletnie, wiec przedstawiłem sytuacje rodzicom.