Witam. Po wielu tygodniach walki, czując że to koniec postanowiłem coś napisać. Tak, tutaj na blogu, mój pierwszy wpis. Być może ktoś był w podobnej sytuacji. No więc zaczynamy.
Poznałem pewną kobietę w roku 2007, w wakacje. Miała 17 lat, ja 21. Siedziałem na murku z kamienia, gdy nagle do mnie podeszła z pewna grupka ludzi. Stala jakos z boku, widzialem ze ma jakis problem. Pogadalismy chwile, ale ktos nam przerwal i tak potem sie rozeszlismy. Nastepnego dnia napisala mi sms'a, czy nie zechcialbym dokonczyc wczorajszej rozmowy. Zgodzilem sie. I od tego sie zaczelo. 9 dni sie spotykalismy, rozmawialismy, gdy potem stalismy sie para. Miesiac po tym mialem wyjezdzac na studia, 100 km dalej. Bylo jej ciezko, ale dawalem jakos rade utrzymywac to wszystko. Bylo wspaniale, wiedzialem ze kiedys bedzie piekna osoba i tak jest tez dzis. Czekala na mnie kazdy tydzien, a ja wracalem na weekendy, bo to bylo kluczem do utrzymania naszego zwiazku wg mnie. Bylo wiele klotni, drobniejszych i ciezszych, ktore nie raz mialy konczyc sie rozstaniem. Obwiniam tym niestety ją, poniewaz nie byla szczera. Siebie tez nie zostawiam bez winy, bo pod koniec konczyla mi sie cierpliwosc. 2 lata oprocz bycia z M. ciagnalem studia, co tydzien wracajac i jeszcze problemy w domu. Ale jakos ciagnelismy, 2 lata w koncu nam stuknely. Caly czas siedzielismy w malej miescinie, ja dodatkowo mieszkalem na przedmiesciach i dojezdzalem do niej rowerem, motorem, czy samochodem. Bylo nudno, nie bylo gdzie wyjsc itd i obiecywalem jej ze jak zacznie studia to zaczniemy nowe zycie. Caly czas ja podtrzymywalem na duchu tymi slowami. Nadszedl czas rekrutacji na uczelnie, M. zlozyla papiery i sie dostala. Mielismy juz ustalone trasy jak bedziemy do siebie dojezdzac, wspolne lokum w przyszlosci bylo w planach. Bylo wszystko fajnie. Gdy 2 tygodnie przed pojsciem na studia w 2009 zadzwonila i powiedziala ze to koniec. Ostateczny i przemyslany koniec. Cóż, tydzien szoku, stresu i frajerzenia sie. Od razu go kotla wskoczył szczur. Jej byly z mlodych lat. Nie moglem przestac myslec, ale z czasem zbieralem sie do kupy. I tak gdy bylo juz mi dobrze, M. zaczela coraz czesciej dzwonic do mnie. Po ponad miesiacu rozlaki, w ktorym nastapilo jedno spotkanie zeszlismy sie. Ale teraz uwaga - na 4 dni. Tak, 4 dni. Pierwszego dnia było pieknie. Ale zaraz po tym zaczely sie problemy. Ze nie wie czy kocha, chociaz zalezy jej tak, jakby kochala, ze nie chce zeby ktokolwiek ja dotykal oprocz mnie, ze nikomu tak nie zaufa. W koncu powiedziala ze pasuje. Poddaje sie. Ja nie widzac juz nadziei zadzwonilem, upewnilem sie i powiedzialem ze to koniec, że odchodzę. Od tego momentu mija 3 dzien. Jest jeszcze ciezej niz bylo. Staram sie zajmowac czas, cwicze, robie muzyke. Ale czasami to wraca ze zdwojona sila. Mam teraz 23 lata, 3 rok studiow, siedze w pokoju ktory mialbyc "nasz". I teraz wiem, ze nawet najpiekniejsze historie koncza sie poprostu tak, jak sie zaczely, czyli nie bylo nas wtedy przed pierwszym spotkaniem, nie ma nas teraz.
Jakies wnioski? 19 letnia M. chce sie poprostu wyszalec. Nie chce zycia ze mna, bo czuje sie "jak w domu" i "wszystko do niej wraca". Ufa mi jak nikomu innemu na swiecie, ale nie chce ze mna byc. Popelnilem ten sam blad co wielu facetow - pokochalem ja. Nie warto, nie warto tego pokazywac za nadto, bo to sie zle konczy. Zawsze wierzylem ze milosc jest najwazniejsza w zwiazku, ale teraz wiem, ze to bujda. Nawet jak sie kocha, to czasami nie mozna ze soba byc.
Odpowiedzi
No cóż... obawiam się, że
śr., 2009-10-28 16:46 — VimNo cóż... obawiam się, że czeka Cię przymusowa terapia odwykowa.
Czyli to, co sprawia, że nie myślisz - ćwiczenia (może lubisz biegać? chodzić na siłownię?), nauka, słuchanie muzyki, może jakieś gry...
Możesz też chodzić na basen i spacery - też nie będziesz myślał, a może jakąś fajną dziewczynę poznasz? Z początku będzie to męczarnia, jednak potem będzie się to poprawiać...
Ja wyleczyłem się z byłej po roku, kiedy zerwałem z dziewczyną, która następowała po niej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to nie to samo, ale recepta na wyzdrowienie jest taka sama - czas i opisane wyżej czynności...
Obejrzyj film "Chłopaki też płaczą" i "Życie seksualne Ziemian" - oba na pocieszenie, rozerwanie, w pewnym stopniu też instruktażowe.
Robie wszystko co sie da zeby
śr., 2009-10-28 17:52 — marian22Robie wszystko co sie da zeby sobie we lbie poukladac. Pogodzilem sie z tym a teraz inwestuje w siebie, zbieram sile na nowa kobiete. Na piekna kobiete, przy ktorej bede moglbyc zawsze soba. Bo mysle ze zasluguje na taką.
Moja "miłość" tak samo się
śr., 2009-10-28 18:56 — orbiterMoja "miłość" tak samo się skończyła.
To ja powiedziałem pierwszy kocham.
To ja proponowałem 99% spotkań.
To ja pokazywałem jak bardzo mi zależy.
To ja pokochałem.
Niestety nie wiem dlaczego tak jest ale tak już jest nie możemy mówić kocham to kończy się tak szybko. Dopiero po ślubie należy wypowiadać chyba te słowa.
*Moja "miłosc" tak sie nie
śr., 2009-10-28 19:10 — salub*Moja "miłosc" tak sie nie skonczyla- bo nie kocham, jakos nie potrafie po niepowodzeniach i mam dystans (prawie 3msc zwiazek)
*Nie wyznam pierwszy ewentualnego uczucia
*Nie proponuje spotkan, troche sie rozleniwilem
*Nie pokazuj ze mi zalezy
I to trwa.. Nawet raz uslyszalem ze robie wszystko zeby dla mnie bylo jak najlepiej , co bylo wogole nieuzasadnione..
Trwa- slowo bez rewelacji, jest normalnie i chyba powoli wysiadam.. Roznie to bywa jak sie zdobedzie kobiete.. A ja uwielbiam walczyc i zdobywac..Troche inaczej to wyglada jak ma sie to jablko w kieszeni..
robisz muzyke ? wyslij mi na
śr., 2009-10-28 20:53 — kantarerobisz muzyke ? wyslij mi na pm jakąś nutke ;]
Moja prawie się skończyła ale
śr., 2009-10-28 20:56 — Brave_JimMoja prawie się skończyła ale to naprawiłem
. Trzeba się w końcu godzić... a tak godzić się mogę codziennie
.
Długa historia.
) po których zdobędziesz doświadczenie

Ogółem nie pozwalam jej przejąć w związku dowodzenia. Ona lubi być lekko manipulowana ale nie lubi jak przesadzam. Więc ja sobie stawiam też pewne granice by nie przesadzić. Ogółem wczoraj miałem z nią zerwać i ją zaskoczyłem bo przyszedłem się pogodzić.
Wracając do twojego tematu kolego, zapomnij o niej. Ona sama przyjdzie. Ty ucz się na innych. Siłownia, basen, jakieś zajęcie, hobby, coś co kochasz. Na pewno spotkasz fajną laskę i będziesz umiał walczyć o swoje.
A teraz trochę teorii w jakiej jesteś sytuacji:
* Masz za sobą ciężką i długą walkę, ale nie masz doświadczenia ani umiejętności
* Tutaj na tej stronie masz dużo wiedzy teoretycznej
* Czeka cię masa sparingów (tj, podryw w terenie, poznawanie innych, fajnych dziewczyn, ale takich naprawdę fajnych
* Ostateczną walkę pewnie stoczysz z tą dziewczyną kiedyś jeszcze, ale będziesz wtedy gotowy. Tu rozważam dwie możliwości. Poznasz dziewczynę lepszą od niej, lub będziesz robić to co wyżej by wrócić do tej ale trzymać ją krótko i nosić spodnie w związku.
Zakładam scenariusz nauka->trening w terenie->poznanie innej, lepszej i niejednej
Przyjrzyj się wszystkiemu,
śr., 2009-10-28 23:30 — Sick PuppiePrzyjrzyj się wszystkiemu, zderz z tym co jest napisane tutaj w artykułach. Pomyśl o sobie że jesteś wartościowym człowiekiem, który puki co może jeszcze nie ma mocy by poznawać szybko i łatwo nowe dziewczyny, ale na pewno nie powinien być traktowany w ten sposób, przez NIKOGO nawet kogoś kogo kochał 2 lata...
Dzieki za komentarze, duzo
ndz., 2009-11-01 17:22 — marian22Dzieki za komentarze, duzo wniosly. ;] Teraz mam pytanie. Chcialbym miec juz spokoj, nie myslec ze moze wrocic. powiedzcie mi szczerze - duze jest prawdobpodobienstwo ze bedzie chciala wracac? Wiem ze mnie podglada w roznych miejscach. Caly tydzien nie bylo mnie w necie, dopiero dzisiaj zrobilem sie dostepny i ona za mna tez. Walila ciagle jakies opisy. Ja odrabiam juz lekcje z podrywu, ale ciagle mi siedzi w glowie, chociaz skutecznie udaje mi sie to odrzucac.
Widac ze nadal Ci na niej
ndz., 2009-11-01 19:15 — kolokoloWidac ze nadal Ci na niej zalezy. Nie mozna tego krytykowac bo kazdy przezywal kiedys taki stan ale uwierz mi ze z czasem ci przejdzie.
A podglada Cie bo chce Cie miec w rezerwie, nie zwracaj uwagi na opisy itd bo w rzeczywistosci jest czesto inaczej, to takie babskie iluzje ktore nam zaprzataja glowe niepotrzebnie. Najlepiej zajmij sie soba, w miare mozliwosci zainwestuj w jakies nowe ciuszki, idz na silke, basen, poprostu zacznij myslec o sobie. Rusz na balet, poznawaj nowe kobiety, niech widzi ze masz jaja i potrafisz bez niej zyc.
Pozdrawiam!
Tak juz robie dluzszy czas.
ndz., 2009-11-01 20:46 — marian22Tak juz robie dluzszy czas. Staram sie poznawac nowe kobiety, zagaduje przypadkowe, chodze na imprezy. Zalezy mi na niej codziennie co raz mniej. Powoli to kontroluje. Pozostaly tylko iluzje. A czy sie jeszcze odezwie to czas pokaze, nie robie sobie od dawna zadnej nadziei, nie czekam itd, juz z tego sie wyleczylem. Poprostu chcialem miec pewnosc, ze bede mial spokoj, ale w tym temacie pewnosci nigdy nie ma. W kazdym razie jestem na etapie rozgladania sie za nowa wybranką. Dzieki za odpowiedz. Pozdrawiam.