Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

(24.10.2011) Zaczynam!

(Napisane 24.10.2011, opublikowane tak późno, bo czekałem na aktywację konta.)

Na początek wszystkim, którzy zawitali na ten blog, należy się ostrzeżenie: Nie znajdziecie tu błyskotliwych przemyśleń, raportów ze spektakularnych akcji i w ogóle czegokolwiek przydatnego.

No, może ci, których paraliżuje lęk przed podejściem do nieznajomej pocieszą się, że nie są sami. I mam nadzieję, że po jakimś czasie pojawią się tu dowody na to, że można ten lęk pokonać.

Zakładam ten blog, bo mam nadzieję, że doda mi motywacji w pracy nad sobą. Tak jak wspomniałem, paraliżuje mnie lęk przed podejściem do nieznajomej i mam zamiar coś z tym zrobić - pewnie trochę się go pozbyć, a trochę się z nim oswoić.

Podejrzewam, że przeważać tu będą opisy moich porażek. I pisząc o porażkach nie mam na myśli odmawiających dziewczyn, ale sytuacje, gdy nie uda mi się pokonać lub chociaż osłabić własnych ograniczeń. Kiedy już będą jakieś sukcesy, to będą to malutkie kroczki - próbowałem robić postępy w jakimś bardziej przyzwoitym tempie i przekonałem się, że nie jestem w stanie. Ale przynajmniej jestem zdeterminowany, żeby nie stać w miejscu i mam nadzieję, że ta determinacja się utrzyma.

Jakie mam doświadczenie?

Prawie żadne. Zdarzyło się kilka razy zagadać do nieznajomych, ale albo wychodziło to żałośnie (łamiący się głos i wszystkie inne żenujące oznaki braku pewności siebie), albo okazywało się, że jedno z nas nie jest zainteresowane.

Co mnie ogranicza?

Lęk - to słowo przewinęło się wiele razy i pewnie jeszcze wiele razy się pojawi. Przed czym - ciężko powiedzieć. Pewnie każdy go odczuwa, ale mam wrażenie, że bardzo niewielu facetów tak silnie jak ja. Wydaje mi się, że jest podobny do fobii. Taki np. klaustrofob też nie potrafi wyjaśnić, co takiego strasznego jest w windach.

Ten lęk jest szczególnie silny, gdy wokół są inni ludzie. Nie wyobrażam sobie na przykład, żebym próbował poderwać kogoś w autobusie. A już zupełnie odpadają próby w obecności kogoś ze znajomych. Pewnie boję się upokorzenia. Dlatego do swojego "treningu" wybrałem ulice i parki - ludzie tylko przechodzą obok, nikogo wścibskiego dookoła, a ja jestem anonimowy. Może skuszę się też na centra handlowe.

Dodatkowo brak spontaniczności, ale to chyba będzie mniejszym problemem. Chyba po prostu potrzebuję najpierw się przekonać, że potrafię improwizować, żeby móc całkowicie iść na żywioł.

Moja sytuacja?

Wyjechałem do pracy za granicę (powiedzmy, że do Nibylandii). Nibylandzki znam na tyle, żeby się dogadać, ale nie zabłysnę. Jest też trochę różnic kulturowych. No i nie mam tu jeszcze żadnych atrakcyjnych i dostępnych koleżanek, więc dochodzi dodatkowa motywacja do poznania kogoś.

Trening.

Zaczynam od lekcji Gracjana. Dwa pierwsze zadania odrobiłem już dawno temu na własną rękę i w wyniku własnych przemyśleń.

Trzecie - sam kiedyś myślałem, żeby tak zacząć, skoro inne rzeczy sprawiają mi tyle trudności, ale jakoś głupio mi było. Kiedy je odrabiałem, też mi było głupio. Nie dlatego, że podchodziłem do dziewczyn. Tak samo nienaturalnie bym się czuł po kolei pytając zwykłych przechodniów o godzinę i odchodząc. To chyba normalne. W każdym razie, zauważyłem kilka ciekawych rzeczy:
- Niektóre dziewczyny wyglądały na zaskoczone, gdy odchodziłem. A niektóre nawet jakby zawiedzione.
- Niektóre sprawiły wrażenie bardzo sympatycznych. Nie wszystkie spośród nich były jakoś bardzo atrakcyjne (choć podchodziłem tylko do tych, które chociaż trochę mi się podobały), ale przynajmniej poczułem, że nie bałbym się tak bardzo ich podrywać.
- Przy pierwszych dziewczynach wysyłałem nieświadomie sygnały, że tylko się dowiem o godzinę i natychmiast odchodzę - ręce głęboko w kieszeniach, bezpieczny dystans itp. Powoli (baaardzo powoli) to się zmieniało i nieświadomie stawałem się trochę uwodzicielski.

Następnego dnia rano postanowiłem wydłużyć sobie drogę do pracy o ulicę, na której zdarza się minąć atrakcyjne kobiety. Pora na zadanie czwarte - prawdziwa rozmowa. I tutaj odniosłem porażkę na całej linii. Nie lubię ściemniać, więc pomyślałem, że od razu będę bardzo szczery, starając się pilnować głosu itp. Z daleka namierzałem sylwetki, które wyglądają obiecująco. A gdy coraz bardziej się zbliżałem, miałem tylko nadzieję, że okażą się nieatrakcyjne albo będę miał jakiś inny dobry pretekst, żeby nie zagadywać. Widzę niezwykle piękną dziewczynę, stoi na mojej drodze. "Raz, dwa, t..." - ku mojemu zaskoczeniu częściowo podziałało, wątpliwości przestały się kotłować w głowie, ale zaraz potem pojawiła się myśl "Jak tak dalej pójdzie, zaraz naprawdę do niej zagadam - muszę przerwać liczenie!" Poddałem się, a po chwili zobaczyłem, że podbiega do taksówki, uff, teraz już na szczęście nie mam jak do niej zagadać. Mijając inne atrakcyjne dziewczyny, tylko przyspieszałem kroku.

Przynajmniej w pracy mnie to dręczyło. Dobrze, gniew dodaje determinacji.

Po pracy znów wybrałem się na tą ulicę, ale już wiedziałem, że i tak się nie zmuszę. Pomyślałem więc, że zagadam pytając o godzinę, a potem to jakoś pociągnę. Znów nie mogłem się nawet zmusić, żeby podejść. Na razie wracam więc do pytania o godzinę i odchodzenia. Znów nieświadomie wysyłam sygnały, że niczego więcej nie oczekuję. Mam nadzieję, że wkrótce zdobędę się na coś więcej. Przy okazji wykrystalizował mi się plan działania - przed i po pracy krótki spacer w tej okolicy. W ten sposób codziennie powinienem spotykać ok. 2-3 atrakcyjnych dziewczyn w idealnych dla mnie warunkach, bez tracenia dużej ilości czasu.

Odpowiedzi

Rozumiem Cię, mam taki sam

Rozumiem Cię,

mam taki sam problem. Od niedawna wziąłem się za siebie i też właśnie wychodzę na miasto i robię rzeczy przed których się boję. Nawet chciałem wtajemniczyć w to kolegę, bo jak wiem całe życie spędza przed komputerem. Wyśmiał mnie. Ale co ja tam się będę przejmował. Ruszam dalej. Życzę Ci powodzenia.

Chyba każdy przez to

Chyba każdy przez to przechodzi Smile Ja bynajmniej tak..

2 miesiące na stronie a lęki nadal są ,ale postęp i tak kolosalny ,widzę to i wiem jak zwalczać /pokonywać ten strach..

Tylko pamiętaj "Praktyka czyni Mistrza" ,to ona jest najważniejsza i to ona wprowadza w Twoje życie wszystko to co tutaj Mądzy Ludzie piszą Smile mi tej praktyki brakuje ,wiem i czuje to ,ale nic nie poradze, w miejscowości w ,której mieszkam..no cóż ,staram sie mimo to wykorzystywać każdą okazję Smile

I pamiętaj:
Panta Rhej ! Smile

Portret użytkownika Santi

Lęk zawsze będzie nie da się

Lęk zawsze będzie nie da się go usunąć... poprostu uczysz się z nim funkcjonować. I zamieniasz go później na ekscytacje co uczy Demonic Confidance. Zresztą fajne jest to uczucie kiedy robi ci się ciepło serce przyśpiesza tak samo jak i oddech. Jeżeli to czujesz TO WŁAŚNIE TO JEST KURWA ZNAK ŻE MASZ PODEJŚĆ BO CI SIĘ LASKA PODOBA, dlatego taki strach czujesz. Musisz podejść by zajść o krok dalej Smile Pozdrawiam życze wytrwałosci.

Wielkie dzięki wszystkim za

Wielkie dzięki wszystkim za rady i słowa otuchy Smile