Witam.
Pisze do Was z zapytaniem w sprawie składania życzeń.
Laska, z którą związane sytuacje opisywałem we wcześniejszych pytaniach ma niedługo urodziny.
Relacja miedzy nami wygląda tak sobie(ostatnio cały czas wykręcała się brakiem czasu związanym z nauką), a następująco:
Jak ustalaliśmy na forum stosowała gierki, zaczepiała potem odwracała kota ogonem, jeszcze jakieś ST ( z Waszych opinii wynikało, że aż tak bardzo nie zjebałem i jest w miarę ok)
Po ostatniej sytuacji doradziliście żeby olać. Spoko, nie odzywałem się z 3-4 tyg-po tym jak ona ostatnio coś tam pisała na GG (ale zachowywała się wcześniej dziecinnie więc olewka)
Na święta wysłałem życzenia, podziękowała i wysłała też mnie.
Potem spontanicznie napisałem jej na gg, że przypomina mi Audrey Hepburn i co tam u niej. Nie odpisała, chuj nie będę pisał czy żyje, zresztą to nie było zobowiązujące.
Pewnego dnia spotkałem jej przyjaciółkę z która kiedyś przyszła, poznała mnie tylko nie wiedziała skąd. Wiec napisałem do laski, żeby ją pozdrowiła. Nie odpisała, ale nie czekałem na sms'a.
Wczoraj sobie siedzę na GG, i nagle do mnie pisze, że pewnie specjalnie sprowokowałem ją opisem ( "czarująca kobieta- czarownica" )
Zacząłem się śmiać, że chyba się nie identyfikuje z opisem bo "czarownica" wcale do niej nie pasuje 
I gadka szmatka. Ogólnie luz, jak z koleżanką. (chociaż może mogłem bardziej olać)
W końcu zeszło na egzaminy. I czas. Kiedyś kiedy, chciałem się z nią umówić to tłumaczyła się brakiem czasu, starając się mnie do tego przekonać . Więc powiedziałem, że może sie zrewanżować i zaprosić mnie, ona ok...wiadomo, że w końcu tak nie zrobiła
Napisałem, że ciekawiło mnie co robi dla zabawy i odpoczynku, i czy nosi jeansy bo nigdy jej w nich nie widziałem 
Napisała, że to nie jej wina, że myślę, że siedzi w książkach- ja na to, że to jej wina, że zacząłem myśleć, że jest nudna(bo wiecznie musiała się uczyć). Ona, że może robi to specjalnie, albo jest nudna. Więc jej napisałem, że wychodzi na to, że ściemniała. Ona się oburzyła, że właściwie to my się nie znamy ( ale w sumie znajomość trwa dłuższy czas) i że wyciąganie takich ciężkich dział jest bezpodstawne. I że wszystko co na jej temat myślę i mowie, można obalić.
Ja na to, że źle mnie rozumiała, że mowie na takiej podstawie na jakiej ją znam i ,że z zasady nie oceniam ludzi po pozorach i jej też nie oceniam.
Dodatkowo dziwne jest to, że nie chce się przyznać co robi poza nauką? pytałem się nie raz(nie nachalnie, ale by dowiedzieć się czy czymś szczególnym się interesuje, mieć jakiś temat do rozmowy)...to mówiła, że powie potem, potem, że to jej sprawa, później, że to jakiś wolontariat. Ogólnie tajemniczo- może kokieteria, ale z czasem irytująca.
O co chodzi. Ogólnie myślę, że laska ma mnie w dupie. Niby się znamy od dłuższego czasu (kiedyś byliśmy na etapie fajnego flirtu, ale się zjebało z mojej winy) potem czyli teraz znowu próbowałem ją poderwać o czym już wcześniej pisałem.
Czy jak wysłałbym jej fajne życzenia, dosyć osobiste( życząc jej nawet, żeby spotkała w końcu kogoś, komu w końcu zaufa kto sprawi, że uśmiech zagości na jej twarzy
bo laska twardo stąpa po ziemi. To było by ok? Ale ona mnie traktuje z tego co okazuje jak obcego. Czy w ogóle jej nie wysłać, czy wysłać banalne od niechcenia?
Sorry za długi wpis, ale chodzi mi o to by jak najlepiej oddawał istotę sprawy.
Pozdro!
widzę, że podejmujesz rozpaczliwe próby nawiązania kontaktu. Kiedy robi to ona, doprowadza do pewnej granicy, której nie przekracza. Ty dajesz się aż do tej granicy doprowadzić za rączkę. A powinno być tak, że "stop" mówisz Ty. Gdy ona zagadała na gg powinieneś po 2-3 min. rozmowy powiedzieć, że wychodzisz na "zlot czarownic" i bez dalszych komentarzy. Ty tymczasem zaczynasz rozwodzić się nad tym, jak to dawno jej nie widziałeś, jak to może Cię zaprosić, jak wygląda w jeansach.
Odnośnie życzeń... Ja bym napisał, ale Tobie nie radzę, bo przemycisz w nich jakieś podteksty dotyczące spotkania/związku/przyszłości (wspólnej). I tak jesteś ugotowany, ale po tym to by była temperatura parowania żelaza.
Na Twoim miejscu postawiłbym wszystko na jedną kartę, bo tak jak teraz to możesz się bujać do Bożego Narodzenia. Zadzwoń do niej, podaj termin spotkania + alternatywny. Jeżeli będzie sie wykręcać - zmiana targetu, ale na nią nie jesteś sfochowany. Pełny luz, uśmiech, podrywanie innych, najlepiej z jej otoczenia. Pokazujesz "the best of myself", ale do swojego świata jej nie zapraszasz. Jeżeli ona wyrazi taką chęć to może... może... Ale na Twoich warunkach
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie, nie rozwodziłem się w rozmowie na tym, że jej dawno nie widziałem, że mogła by mnie zaprosić, nic z tych rzeczy. Rozmowa była normalna.
"Więc powiedziałem, że może sie zrewanżować i zaprosić mnie, ona ok..."
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ale to było z miesiąc temu, jak przez tel. chciałem się umówić, odmówiła tłumacząc się "na prawdę brakiem czasu" więc powiedziałem tak na koniec rozmowy, że skoro tak to może się zrewanżować. A w tej ostatniej rozmowie nie nawiązywałem do tematów spotkań, tego, że o niej myślę ( a to pytanie o jeansy( tak przyszło mi do głowy), a wolny czas- dlatego, że zawsze mówiła, że siedzi w książkach, nie ma czasu..
Guest to proszę zasugeruj co zrobić. Dzwonić i się umawiać, jak napisałem wyżej próbowałem to zrobić i odmówiła, teraz nie mam zbyt wielkiej chęci do niej wydzwaniać. Z jednej strony traktuje ją jak znajomą, a z drugiej chciałbym ją "mieć". Te wiadomości pisane przeze mnie (raptem krótki 1 sms'a i jedna wiadomość na gg) nie sugerowały jakoś, że za nią szaleje
Może masz racje, że to ja powinienem, szybko kończyć rozmowy np. na gg, ale rozmawiało się normalnie(może dałem wyraz zainteresowania tym, że zadawałem pytania dotyczące tego o czym pisała) potem zeszło na ten temat czasu, i tak jak piszesz wyżej w rozmowie z nią nie jestem "sfochowany" dlatego rozmawiam z nią normalnie, nie wyrzucam jej, że mi kiedyś coś tam nie odpisała. Staram się kiedy załapie odbić narzucenie ramy() - w takim stylu staram się z nią pisać jak już coś i na luzie, ale bez fajerwerków 
Więc nie wiem w końcu, czy napisać te życzenia i w jaki sposób. I czy rzeczywiście w taki prosty sposób się ugotowałem?
I po prostu przy każdej rozmowie przez GG, krótko, luźno, ale stanowczo ją olewać?
Pozdro!
przeczytaj mój ostatni akapit i powiedz, którego wyrazu nie zrozumiałeś - chętnie wyjaśnię
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Edytowałem wpis wyżej, zanim zauważyłem, że napisałeś.
Chodzi o to, że napisałem dokładniej jak to wyglądało, że cytat "Więc powiedziałem, że może sie zrewanżować i zaprosić mnie, ona ok..." odnosi się do innej sytuacji oraz wyjaśniłem więcej w postach wyżej. Dlatego nie wiem, czy to coś zmienia, czy sugerujesz to co na początku(bo w pewnym momencie chyba nie do końca mnie zrozumiałeś) I czy w takim razie rzeczywiście raczej z tego gówno wyjdzie? i co z życzeniami
Gówno z tego wyjdzie, Guest dał ci najlepszą radę jaką mogłeś przeczytać a ty i tak tego nie ogarniasz. Dlaczego? Bo za dużo myślisz o tej lasce, nawet taka głupota jak złożenie życzeń wpędza cię w stan, w którym nie możesz przestać o niej myśleć. A wszystko przez to, że chcesz ją mieć a nie możesz. Sam miałem taką sytuację i wiem jak trudno zapomnieć o wszystkim. Ale ty po prostu napisz jej te życzenia normalne jakie się składa każdej zwykłej osobie, którą spotykasz w życiu. Kręci cię bo jest niedostępna i czujesz, że nie możesz jej mieć przez to nakręcasz się coraz bardziej na nią ale u niej będzie tak samo jeśli dasz jej czas do wytchnienia i przez jakiś czas zajmiesz się innymi. Z nią(według mnie) jesteś spalony przez takie myślenie i głowienie się nad każdym szczegółem jak życzenia, czy zastanawianie się co robi po za nauką, czy nosi jeansy ... a powiedz mi po co ty chcesz to wiedzieć?
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
Ok,. Te pytania o jeansy były tak od czapy, spontanicznie bo jej w jeansach nie widziałem. Jeśli chodzi o czas co robi poza nauką, po to żeby się dowiedzieć czym się interesuje(zresztą zadawaniem pytań okazujemy jakieś zainteresowanie- w tym przypadku widocznie nietrafione, a nie chciałem pisać o sobie bo interesuje mnie ona- co nie miało być wścibskie). Dodatkowo, zawsze jęczała, że siedzi w książkach jak chciałem się umówić to też z tego względu.
Fakt myślę o niej za często, działa na mnie wyjątkowo, chyba trochę toksycznie..Ale jak pisałem to po tym jak ostatnio chciałem się umówić przerwa między kontaktem z mojej strony wynosiła z miesiąc, przedtem ona coś napisała(ale to było w stylu jakiś gierek),więc nie odpisałem. Potem jakiś niezobowiązująca wiadomość z mojej strony- nie odpisała. Napisała do mnie na gg no i z tego wynika, że zjebałem tym, że jej nie olałem i nie zakończyłem szybko pierwszy rozmowy.
A pytałem się o pisanie życzeń z tego względu, że chciałem osiągnąć jak najlepszy efekt i niczego nie zjebać.
Dobra to zadzwonię, spojrzę strachom oczy
(chodziło mi o taką wątpliwość, że ostatnio ustaliliśmy, że to ona ma się zrewanżować)
Powiem: "Chodź na spacer!" zamiast cześć
dwa terminy, jak się umowie to lekcje z lewej...
Rozumiem, że najwięcej problemu sprawia głownie moja wewnętrzna postawa? i to ona robi najwięcej szkód?
Dzięki i pozdro!