Witam,
naprawdę dawno już tu nie pisałem. Sporo się u mnie od tamtego czasu zmieniło...
Wcześniej byłem chłopcem, który tylko oglądał się za wieloma dziewczętami i wogole nie miał o nich zielonego pojęcia. Byłem frajerem- nie oszukujmy sie. Pisałem dużo esków i wydawalo mi się, że to jest dobre, że wysyłanie buziaczków jest pro i w realu na spotkaniach będe tak samo odważny i chętny do działania... Potem okazywalo się, że zastosowanie jakiegokolwiek kina wobec dziewczyny było dla mnie murkiem nie do przeskoczenia, nie wspominając juz o pocałunku...
Ale takich i podobnych historii już tu pełno...
A ja chce podzielić się moimi innymi przemyśleniami.
Całkiem niedawno rozstałem się ze swoją dziewczyną po około 8 miesięcznym związku.
Po krótce nakreśle Wam jak wyglądały relacje w naszym związku.
Spodobalem sie jej ze zdjęcia i postanowila do mnie napisac... Była miłą, słodką i grzeczną dziewczynką. Nie imprezowała, nie piła, nie paliła i ogolnie robiła dobre wrażenie. Podobala mi sie fizycznie i z charakteru.
Spędziliśmy razem studniówkę i po niej rozpoczął się nasz czas "byca razem".
Kurde, starsznie dużo by tu pisać a nie chce by kazdy kto to zobaczy zrezygnował w polowie z nudów...
Byliśmy mało rozrywkowym zwiazkiem, ledwo kilka wspolnych imprez. Z reguły spotykaliśmy się u niej. Kumpel namawiał mnie wielokrotnie bym wziął ją do siebie ale ja zwyczajnie wstydzilem sie tego, przed rodzicami i samym sobą, taki już jestem.
Ona dawała mi czasem znaki ze tego chce ale ja ie reagowalem, z czasem przestała. Jako najmlodsze dziecko w domu była bardzo rozpieszczona, wszystko musiało byc po jej myśli...
Lecz nie było.
Mam charakter skurwysyna. Jestem bardzo pyskaty i niemiły. Możnaby rzec- zwykły cham.
To było powodm wielu naszych kłótni, tych delkikatnych i tych poważniejszych. Ja, twierdząc, że zawsze mam racje w 99% wygrywałem nasze spory pokazując "kto tu rządzi".
Ale najwiekszym naszym problemem był seks. A właciwie jego brak...
Ona jest dziewicą, dość religijnie podchodzącą do sprawy, twierdziła, że chce mięć tylko jednego partnera seksualnego - męża i będzie robiła to tylko z miłośći a nie dla rozrywki.
Ja z kolei uważam seks za coś normalnego w związku i jako jeden z jego głownych aspektów. Ale początkowo mówiłem jej, że szanuję jej decyzję i nie chce niczego na siłę. Mijał czas a ja powoli zmieniałem swoją decyzję... Zaczely pojawiac się klotnie i ostre slowa... Ale dalej byliśmy razem.
Nawet nie wiem do końca jak tego dokonałem, ale strasznie rozkochałem ją w sobie... Często mówiła, że mnie kocha. Ja nie powiedziałem jej tego nigdy...
Tak na prawdę to do tej pory nie wiem czy ją kochałem, czy nadal kocham... Ona mówiła mi, że jej tego brakuje, że nie czuje bym odwzajemniał jej uczucie ale ja dalej nic z tym nie robilem.
Nadszedł mój wyjazd za granicę do pracy na wakacje. Chciałem zerwać z Nią przed wyjazdem na wypadek gdyby zdarzył się jakis skok w bok... Płakała i nie chciała a ja ciągle w glowie mialem ten brak seksu. Nie rozstalismy się. Wyjechalem. Byly sms'y... był skype. Czekała na mnie.
Wiedzełem ze nie jest dobrze bo związki na odległosc nie istnieja ale przeciez niedlugo wrócę...
Wróciłem. Spotkalismy się. Ona szczęśliwa, stęskniona i jeszcze bardziej rozkochana. Ja, uskrzydlony tym chciałem sprawić by czuła się wyjątkowa. Dawać jej duzo emocji i masę wrażen i przygód. Ale ciągle nie miałem seksu. Myslalem sobie coś za coś, ale nadal nie chciałem działać wbrew niej. A i Ona nadal nie otrzymywała znaków odwzajemnienia jej uczuć.
Zaczęły sie studia. Postanowilem ze z Nią zerwe, bo summa summarum musiałem wyjechać do innego miasta i źle czułem sie w tym związku wiedząc, że będziemy widywać się raz na tydzień lub dwa. Ona nie chciała zrywać. Płakała. Wypisywała do mnie, że kocha, że nie umie beze mnie żyć, że chce spróbować związku na odległość. A ja nadal podtrzymywalem ze nie pasujemy do siebie, że nie spełniamy swoich oczekiwań i tylko będziemy się w tym męczyć.
Skończyło się to około miesiąca temu. A ja ciągle o Niej myśle, czy dobrze zrobilem, zrywając bo nie mialem seksu. Czy to mądre zrywać bo chcę sie wyszalec na studiach? Czy ja wogóle utożsamaiam się z takim zachowaniem? Dlaczego złamałem serce kobiecie, ktora mnie kochała. Czy jestem takim egoistą?
Ku*wa. Każdego dnia walczę z tysiącami podobnych myśli.
Probuje zająć się czymś innym, chodzę na imprezy, poderwalem jedną dziewczynę, całowalem się z inną, bylem nawet w klubie ze striptizem. A i tak codziennie myśle o Niej...
Czy wrócić i dać tak wiele ile potrafie by uczynić czyjeś zycie lepszym i wnieść do niego radość, czy skupic się tylko na swoich pragnieniach i iść dalej nie odwracając się za siebie.
Nie wiem.
Liczę na Was i na coś co pomoże podjąć mi właściwą decyzję, bo to trwanie w ciągłej burzy mysli mnie wykończy.
P.S Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale mialem cięzki dzień i zwyczajnie nie chce mi się poprawiać.
Odpowiedzi
wiesz że jeśli wrócisz, to za
pon., 2011-11-14 20:26 — Cypruświesz że jeśli wrócisz, to za miesiąc sobie przypomnisz czemu sie rozstaliście waląc konia przed kompem:)
Niestety nie przyznam Ci
pon., 2011-11-14 21:25 — poprostu.onNiestety nie przyznam Ci racji, bo nie ująłem tu wszystkiego co było między nami. Zwyczajnie dlatego że musiałbym napisać powieść a la Pan Tadeusz...
A mianowicie chodzi mi o to, że kilka dni po rozstaniu napisala mi bardzo długą wiadomość o jej przemyśleniach na temat Nas i powiedziała mi, że od niedawna miała ochotę na sex i przestała się go "bać" tylko czekała na to kiedy jej powiem, że ją kocham. Zrozumiała, że sama tego nareszcie chce i to wlaśnie ze mną.
A ja tak naprawdę chciałem powiedzieć jej, że kocham tylko bałem się o przyszłość. Ze to dojdzie do takiego stopnia, że nie bede mogł już zerwać z powodu zbyt dużego zaangażowania i praktycznie będę już miał żonę...
"że od niedawna miała ochotę
wt., 2011-11-15 13:48 — _Alvaro_"że od niedawna miała ochotę na sex i przestała się go "bać" tylko czekała na to kiedy jej powiem, że ją kocham. Zrozumiała, że sama tego nareszcie chce i to wlaśnie ze mną."
- taa na bank, powiesz kocham cie rzucisz sie w ramiona, ona przejmie jeszcze bardziej kontrole i leżysz i kwiczysz
P.S. Nie sądzisz przypadkiem ze to jakaś gierka z jej strony ? Bo niby nagle sobie przypomniała i że własnie z toba ?
Nie, bo dobrze ją znam i
wt., 2011-11-15 17:00 — poprostu.onNie, bo dobrze ją znam i wiem, że nie jest zdolna do tak cwanych zagrań. I to nie jest tak, że sobie wlaśnie przypomniała, tylko sama tego chciała i dawała mi znaki, ale ja planując juz rozstanie nie chiałem tego robić tylko dla zaspokojenia siebie a potem po kilku dniach i tak zerwać, to by za bardzo ją zraniło a to było by wbrew mnie i zasady strony "Kochaj kobiety i nigdy ich nie krzywdź".
A że akurat ze mną to dlatego, że bardzo mnie kochała i wydałem sie jej odpowiednim czlowiekiem akceptującym ją taką jaką jest.
"A że akurat ze mną to
wt., 2011-11-15 20:32 — _Alvaro_"A że akurat ze mną to dlatego, że bardzo mnie kochała i wydałem sie jej odpowiednim czlowiekiem akceptującym ją taką jaką jest."
ok, nie podważam wartości Twojej osoby, tylko pytam dlaczego po rozstaniu, to nie jest odpowiedź (w zasadzie mi odpowiadać nie musisz ważne żebyć ty o tym pomyślał)
"Nie, bo dobrze ją znam i wiem, że nie jest zdolna do tak cwanych zagrań."
Często ludzie których znamy potrafią zrobić rzeczy nieprzewidywalne, bo z natury ludzie przewidywalni w 100% nie sa. Pozatym ludzie gdy sa do kogos wrocić (szczegolnie ze mowisz ze mowisz cie kocha) sa zdolni do roznych rzeczy
"ale ja planując juz rozstanie nie chiałem tego robić tylko dla zaspokojenia siebie a potem po kilku dniach i tak zerwać, to by za bardzo ją zraniło a to było by wbrew mnie i zasady strony "Kochaj kobiety i nigdy ich nie krzywdź"."
Ok szanuję to.
Nie popieram powrotow jak
pon., 2011-11-14 21:34 — tral12123Nie popieram powrotow jak ekspert ds.Powrotow.Dam ci rade jesli jej nie przeszlo i dalej cie tak kocha bo smialo moge tak to nazwac to niewidze problemu zebys wrocil jesli ci nadal zalezy bo z wpisu wnioskuje ze nie mozesz sie skupic na niczym innym.Odnow kontakt i pokaz jej troche tego swojego zakochania ale nie przesadzaj bo sytuacja sie odwroci i to ty bedziesz potem plakal i prosil zeby zostala.Jak dobrze rozegrasz znowu wrocicie do siebie bedziecie szczesliwy a ona w koncu da ci pupci co ty na to?Bo ja na to jak na lato. POZDRO !
tral12123 podoba mi sie
pon., 2011-11-14 21:52 — poprostu.ontral12123 podoba mi sie Twoja pozytywna odpowiedź. Wiem co i jak robić, żeby nie przegiąć, bynajmniej wydaje mi sie, że wiem i przez te 8 mies mi wychodziło
Tylko największym problemem
pon., 2011-11-14 22:47 — poprostu.onTylko największym problemem jest to, że nie wiem czy chcę wrócić. Czy wolę być singlem i mieć bujne życie towarzyskie. I nikt nie umie mi wystarczająco dobrze w tej kwestii doradzić...
Z tego co wiem to miała 2
wt., 2011-11-15 23:42 — poprostu.onZ tego co wiem to miała 2 takich od przytulania i pewnie calowania ale to bylo "za małolata". A jeśli chodzi o cokolwiek więcej, jak rozbieranie jej i petting to bylem pionierem.