Calkiem niedawno byłem w dość dziwnej sytuacji. W grupie znajomych, pewna dwójka (para) troche się sprzeczała. Później zostaliśmy tylko we trójke a wtedy się zaczęło. Dodam, że dziewczyna całkiem fajna jest, pare razy się spotkaliśmy mimo, że ma chłopaka. Chociaż teraz poznałem ją z tej gorszej strony. Kilka tematów rozmowy zaczynaliśmy a oni praktycznie wszystko potrafili sprowadzić do kłótni. Pół żartem pół serio, dogadywałem troche jej, trochę jemu. Pare negów w jej stronę – stwierdziła, że to solidarność plemników. Powiedziałem, że jeśli nie poprawią swojego zachowania to nie ide z nimi dalej, wtedy się zaczęło… „no bo to wszystko jego/jej wina” Mieliśmy jeszcze w jedno miejsce iść wspólnie. Gdy prawie dotarliśmy do celu mówię „cześć” i ide w swoją strone.
Kasia: to nie idziesz z nami?
ja: mówiłem wam coś na ten temat, byłaś aż tak zajęta kłótnią, że nie usłyszałaś?
Kasia: ale to jeszcze nie jest kłótnia to tylko sprzeczka zobaczyłbyś jak czasami on mi potrafi dogadać, (Krzysiek - jej chłopak w międzyczasie cos tam dogadywał nie zostając jej dłużnym) zostań z nami
ja: cześć (odchodze)
Kasia: no to pa
Już sam nie wiedziałem co robić, niby można taka sytuacje było wykorzystać, jednak wkurzyli mnie troche i olewałem już później mało się odzywając. Rozglądałem się po okolicy idąc parę kroków przed nimi z uśmiechem na twarzy, nie obchodziło mnie zbytnio co tam sobie mówią. Co wy byście zrobili w takiej sytuacji?
jaaa, masakra z tym tematem! Moze trojkat chcesz? Spotykałes sie z nia mimo ze jej chlopak to twoj znjomy czy tez kolega...Qrwa
two teas to room two
co najwyzej znajomy,
nikt nie doradzi jak takie sytuacje w przyszlosci wykorzystac...?
Olej
... rzepakowy, z pierwszego tłoczenia. Chujowe jest wg. mnie wykorzystywać taką sytuację. Żerować na głupocie ich obojga, napewno chcesz taką kobietę co zachowuje się jak dzieciak? Trzeba było pójść w pizdu od baranów niech się wyzywają. Hahaha swoją drogą kiedyś znajoma para tak się kłuciła, że dochodziło do rękoczynów, napierdalała go krótko mówiąc
, rozchodzili się (za każdym razem na poważnie) i wracali do siebie i tak przez kilka lat. 
Jak bardzo wierzysz w swój sukces?
troche racji masz;) w roznych sytuacjach roznie sie ludzie zachowuja, z tej strony jej nie znalem... jego tez chociaz jego to prawie wcale nie znam, ogolnie wydawala sie byc niezla laska ale jak bylismy sami.