
Witam!
Jest to mój pierwszy wpis na blogu, co nie znaczy, że jestem zupełnie początkującym podrywaczem. Za mną już 2-3 miesiące stażu, przełamywanie się, pewność siebie. Dosyć łatwo poszło! Oczywiście gdyby nie autor strony oraz inni użytkownicy, nadal tkwiłbym w iluzjach i biegał za kobietami jak piesek.
Dzięki Gracjan! Dzięki chłopaky!
Jako że od czegoś trzeba zacząć blog, to chciałbym przedstawić wam kilka bardzo ciekawych sytuacji (w szczególności ostatnią), które przytrafiły mi się jakieś dwa tygodnie temu, tego samego dnia.
Środa, bo taki to był dzień, zaczeła się dosyć pozytywnie. Po kilku nudnych zajęciach, wyskoczyłem zupełnie spontanicznie do koleżanki, która poznałem dzień wcześniej. Rozmawiając z nią wtedy usłyszałem, że pracuje w cukierni, że strasznie się jej tam nudzi, nikt jeszcze jej nie odwiedził. Wspomniała jedynie o ulicy i godzinach pracy. Sprawdziłem gdzie na tej ulicy jest jakaś cukiernia oraz jak tam dojechać. Wpadam więc tam, ona zszkokowana i szczęśliwa. Rozsiadłem się na sofach, kawa, ciastka, ogólnie poczułem się jak król. Trochę kina, ciekawe rozmowy, odbijałem ST. Wszystko świetnie.
Po jakimś czasie, przyszła jej koleżanka z facetem. Chłopak cipa, niby wyglądał jak kawał skurwysyna, a w rzeczywistości totalna niezdara. Pogadałem sobie z nimi, później koleś uciekł. Dziewczyna zaczęła się do mnie przystawiać lekko, użalać, powiedziała, że to ona w tym związku zachowuje się jak facet, że z nim już koniec, ale on jeszcze o tym nie wie. Pogadałem, powróżyłem z ręki, widzę zainteresowanie. Z drugiej strony zazdrość koleżanki pracującej, która ma właśnie mase klientów.
Zbliżała się 20-sta. Uciekam, razem z nią. Zostawiamy kobietę pracującą i jedziemy w tym samym kierunku. Kolejne rozmowy, o wszystkim i o niczym, o dziewczynie z cukiernii. Na koniec przypominam sobię, że nadal nie mam numeru telefonu do nich obu. Więc w celu wzbudzenia kolejnej zazdrości, tylko tym razem u tej z którą wracam, proszę o nie numer do niej, tylko do sugarbabe. Zdenerwowanie w jej oczach (wygląda jakby chciała mnie ugryźć), ale opanowuje się, więc zabieram numer i żegnam się. Cudowne uczucie!
Przechodząc do ostatniej sytuacji, przedewszystkim dla niej jest ten wpis. W całej euforii po co się przytrafiło, zmierzam pewnym krokiem do kolejnego środka transportu jakim jest tramwaj. Podjeżdza upragniona puszka, a w oknie widzę uśmiechające się do mnie HB6. Mówię do nieba - Kurwa! Boże, nie za dużo jak na jeden dzień?! Okeej, odwzajemniam uśmiech, wchodzę siadam dalej. Kilka minut drogi, lekkiego rozmyślania i kolejna przesiadka. Wychodzimy z tramwaju, ona podchodzi do przejscia dla pieszych, 1.. 2.. 3..
Podchodzę i klasycznie na niezorientowanego pytam:
- Przepraszam uprzejmie. Wiesz może gdzie jest teraz przystanek XXX? (czyt. numer autobusu)
Ona całkowicie zmieszana, zaczyna nawijać jakby ktoś jej pierwszy raz na to pozwolił, nawija, nawija i odprowadza mnie do upragnionego przystanku. Po chwili, rzuca chłód i wskakuję w inny czekający na odjazd autobus. Oczywiście wiem od dawna, że nie mam już żadnego autobusu do domu o tej godzinie, kręce się jakbym był dopiero teraz się o tym dowiedział. Dzwonie po jakiś transport samochodowy i ustalam gdzie dojadę autobusem. Odpalam fajka, chwila relaksu. Po czym, jakby nigdy nic wskakuję do autobusu HB. Lekki rzut okiem na ludzi, ciemno, zauważam ją, widzę wolne miejsce obok niej, uśmiech, podchodzę i rzucam się na siedzenie. Wymiana słów, rozmowa zaczyna się rozkręcać. Jestem 100% pewny siebie, niski głos, dobra mowa ciała, kontakt wzrokowy, wszystko cacy, opowiadam o sobię (co lubię, moja przyszłość). Dowiaduje się po chwili, że studiuje, że jest w moim wieku, jak ma na imię, bla.. bla.. bla..
Dobra, za chwilę wysiadam. Wyjmuję telefon, podaję jej bez słów, ona wpisuje numer, puszcza sygnał i oddaje telefon. Dziękuję więc za miłe spontaniczne spotkanie, strzelam buziaka w policzek i znikam.
Wychodzę i.. jestem w szoku! Wcześniej coś tak dla mnie trudnego okazało się banalnie proste. Pamiętam wtedy tą niezwykle olbrzymią satysfakcje z siebie samego. Najzwyczajniej dowartościowałem się!
Wróciłem do domu i grzecznie usnęłem.
Dwa dni później stwierdziłem, że zadzwonie do autobusowej HB. Zadzwonie, bo nie lubię bawić się w smsy. Dzwonię.. Numer zajęty, okej. Godzine później, numer poza zasięgiem, okej.
Dałem spokój, następnego dnia, dzwonie jeszcze raz i pusty sygnał, nie odbiera. Dziwne? Nie przejąłem się zbytnio, miałem ciekawsze rzeczy do roboty.
Nadszedł wtorek, około 18-stej. Co tam, zadzwonie ten ostatni raz. Mhm, sygnał jest, nie odbiera. Po chwili telefon! Eee.. Matka dzwoni. Pogadałem, patrze a tu sms od niej.
Cytuję:
'Wiesz co, mam do Ciebie prosbe. Skaskuj moj nr gdy. Generalnie nie rozdaje nr nieznajomym, dlaczego to zrobiłam? Nie wiem, może to kwestia zmęczenia. Tak więc nie obraz sie i przestan do mnie dzwonic bo i tak bedziemy znajomymi.'
Odpisałem:
'A to boisz się, że Cię zjem?'
Ona na to:
'Slaby zart. Po prostu mam wystarczajaco duzo znajomych dla ktorych juz nie mam czasu. Co wiecej moj facet wkurza sie ze dalam Ci swoj nr i ze stosunkowo czesto do mnie dzwonisz.'
Moja odpowiedź:
'Też mam mnóstwo znajomych. Poza tym, to świetnie, że masz chłopaka. Ja jestem mężczyzną.'
Ona:
'Kolejny slaby zart. Wiesz,daj sobie spokoj. Mam mnostwo rzeczy do zrobienia na dzien jutrzejszy. Jak to sie mowi- have a nice life.'
Ja:
'Ty również dobrze żartujesz. Nie spodziewałem się, że z pozoru tak miła osoba może okazać się aż tak arogancka.'
Ona:
'Widzisz zycie zaskakuje.'
Ja:
'Faktycznie, życie jest jak pudełko czekoladek. Szkoda tylko, że trafiam tylko na te trefne.'
Dodam jeszcze, że wszelkie zasady czasu odpisywania zosatały zachowane.
Na tym się skończyło, trochę mnie to zdemotywowało. Chociaż w sumie to straciłem nią zainteresowanie, mimo wszystko znalazły się ciekawsze. Ciekawe doświadczenie.
Oooj, kurwa ale się rozpisałem!
Odpowiedzi
Bo to zła kobieta była
czw., 2010-10-21 19:45 — MCJ91Bo to zła kobieta była
kobieta taka zła nie jest, ma
czw., 2010-10-21 20:02 — Priaposkobieta taka zła nie jest, ma zakompleksionego psychola za faceta a jej na nim zależy. trudno, była