Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zostałem poderwany... w pewnym sensie [UPDATE]

Portret użytkownika glinx11

No cóż, wracam sobie grzecznie z piątkowych zajęć, siadam w kolejce niedaleko drzwi. W pewnym momencie ustępuję jakiejś ładniejszej niuńce miejsca, choć bardziej po prostu dlatego, że nie chciało mi się już siedzieć. No i staję sobie naprzeciw drzwi, myśląc o niebieskich migdałach.

Przede mną gadały ze sobą trzy dziewczyny, na oko licealistki. W końcu zwolniły się dwa miejsca, to dwie z dziewczyn usiadły, a jednak została. Co do jej urody... no cóż, raczej nie podbiłbym do niej na ulicy, ale z drugiej strony nie była też zła. Zresztą w płaszczu i tym wszystkim to nie do końca stwierdzić nawet można. No nic, stoimy i stoimy, naprzeciwko siebie. W pewnym  momencie orientuję się, że rzeczona laska (no, na to miano w sumie chyba zasługuje) podejrzanie często na mnie spogląda. Ja też zacząłem się w to bawić, aczkolwiek dopiero po pewnym czasie przytrzymaliśmy to na dłużej. Rezultat: szerokie uśmiechy obydwu stron.

Powtórzyliśmy to jeszcze parę razy, aż w końcu zbliżała się moja stacja. Ludzie ustawiają się w kolejce do wyjścia, ja nie pcham się do przodu. Koleżanki mojej "adoratorki" również tu wysiadały. Czekały tuż przede mną i cmokały tamtą dziewczynę na pożegnanie ze słowami "pa". Co ja zrobiłem?

Ruszyłem do wyjścia, odwróciłem się do niej, uśmiechnąłem, powiedziałem "pa" i cmoknąłem w policzek. Ona zaczyna się śmiać, natomiast ja, nie odwracając się, wyszedłem, lekko wysuwając się na peronie przed jej koleżanki. Przyszło mi do głowy, by podać im swój numer, na wypadek, jakby ich znajoma była zainteresowana. Wyciągać jej telefonu od nich zamiaru nie miałem (zresztą i tak by na pewno nie dały). I kiedy ja sobie tak myślałem, usłyszałem za sobą słowa jednej z dziewczyn, rozmawiającej przez komórkę:

- Zwariowałaś? Ja nie będę obcych ludzi zagadywać...

No to ja odwracam się do nich i pytam:

- Chodzi o mnie?
- O... tak, ona by chciała twój numer.

Oczywiście podałem. Szliśmy razem w tę samą stronę tylko chwilę, aczkolwiek dowiedziałem się jak ma na imię oraz to, że chodzą do technikum (tak więc w moim wieku albo trochę młodsza). Po powrocie do domu otrzymałem SMSa od nieznanego numeru: "zaskoczyłeś mnie tym buziakiem Wink szkoda ze nie jestes w orange". Podpisała się imieniem.

Co z tym fantem zrobiłem? Na razie nic, w sumie zastanawiam się, czy do niej dzwonić, żeby nie wyjść na needy (jak ona skąpi na połączenie między sieciami, to ja też powinienem), czy może się szybko SMSami zgadać na spotkanko. A może w ogóle nic na to nie odpowiadać, żeby ją trochę potrzymać w niepewności. Choć w sumie lepiej jakby inicjatywa wyszła od niej. No nic, nie muszę się spieszyć, a nawet jakby co, to nie jest to laska, za którą bym płakał.

Ale zawsze miłe doświadczenie, jak dziewczyna wyciąga od ciebie numer, a nie ty od niej. Wink

UPDATE:

Przed chwilą puściła mi sygnał, no to w końcu zadzwoniłem.

Ja: Co mi tak puszczasz sygnały, ja też mogę nie mieć kasy na połączenia z Orange.
Ona: No to się przepisz.
Ja: Heh, dziękuję, w Tak Taku mi dobrze.
Ona: No dobra, jak chcesz...
Ja: Zresztą nie lubię gadać przez telefon, wolę rozmowy w realu. Chcesz się spotkać?
Ona: A kiedy?
Ja: Bywasz czasem [nazwa centrum, w którym rozdaję ulotki]?
Ona: No, czasem...
Ja: Ja tam pracuję. No to jak chcesz, to możemy się spotkać jak skończę, o [tej i tej].
Ona: Okej, dobra...
Ja: Czyli jutro?
Ona: No nie jestem jeszcze pewna, ale raczej tak.
Ja: Oki. To do zobaczenia.
Ona: No pa.

Wiem, pewnie trochę zjebałem, ale zobaczymy...