
Tym wpisem na blogu, moim pierwszym wpisem, chciałbym się przywitać z wszystkimi użytkownikami tego portalu. Dlatego wypada się przedstawić. Jestem uczniem poznańskiego LO i w tym roku kończę je jebaną maturą. Mam za sobą wydawać ,by się mogło trzy wspaniałe lata ,ale ja to inaczej postrzegam. Są to lata stracone. Moja klasa przez pierwsze dwa lata była zamknięta w szczelnej bańce izolującej nas od reszty szkoły. Mi osobiście przez długi czas to bardzo odpowiadało. Byłem zamknięty w bezpiecznym kokonie chroniącym mnie przed odrzuceniem. A odrzucenie oraz brak akceptacji były dla mnie zawsze dwiema najgorszymi rzeczami, jakie mogły mnie spotkać. I tak przeżyłem sobie dwa lata. Jednak w tym roku poczułem ,że stoję w miejscu. Przestałem się rozwijać. Wcześniej sporadyczne wypady do klubów traktowałem raczej jako zawody, moi kumple chyba tak samo. Kto zatańczył z większą ilością dziewczyn, kto wylizał lepsze laski ten wygrywał. Dla mnie sport jest po to , by móc upokorzyć przeciwnika, wgnieść go w ziemie ,by wiedział gdzie jest jego miejsce w szeregu. Tak naprawdę prawdziwe oblicze faceta można poznać na boisku. Kto jest alfą, kto pragnie zostać alfą ,a kto udaje alfę w prawdziwym meczu widać to jak na dłoni.I tak poznańskie kluby stały się dla mnie boiskiem,a sztuka podrywania tępym narzędziem (w moim wykonaniu bardzo prymitywnym) służącym do osiągnięcia celu za wszelką cenę. Nie liczył się styl, liczył się sukces. Przy takim podejściu miałem bardzo niską skuteczność,ale nie liczyła się moja duma, liczyło się tylko by pokazać znajomym ,że są gorsi ode mnie, że w naszej grupie to ja jestem prawdziwym samcem alfa, że to ja mogę sięgnąć po co chce, a im pozostają resztki. Przy takiej taktyce, szarży na oślep na pewno nie dałbym rady bez alkoholu , który minimalizował wstyd , przy kolejnych porażkach i pozwalał działać dalej.
Po każdym takim wypadzie musiał wrócić jednak normalny dzień szkoły. A w szkole byłem za miękki by się bez alkoholu przemóc i zacząć podrywać/ poznawać nowe dziewczyny. Jebany strach przed odrzuceniem. To było żałosne. Jednak po jakimś czasie trafiłem na podrywaj.org i z artykułu na artykuł , dzięki niektórym blogom dostrzegłem jakie okazje niesie ze sobą świadomość własnej wartości, mowy ciała, wyrachowanych sztuczek. Sam podświadomie używałem wielu z prezentowanych technik , jednak kobita jest takim stworzeniem , które instynktownie wyczuwa, gdy się gra, gdy się stwarza "sztuczna" pewność siebie. A mi jej brakowało. I tak dzięki WAM zdecydowałem pracować nad sobą.
Ten artykuł jest swoistym zwiastunem kolejnych. Może wam się wydawać,że to bardzo szybko , jak na świeżaka. Ale to nie prawda już od dłuższego czasu pracowałem nad sobą ,a ostatnio dostrzegłem rezultaty. I jestem tym tak zajebiście zafascynowany ,że bankowo opiszę niedługo moje ostatnie przygody.