
Na sylwestra którego organizowali moi znajomi wkręciłem swoją koleżankę i jeszcze znajomego z laską.
Moja kumpela, nazwijmy ją A kiedyś trochę na mnie leciała, ale do niczego nie doszło, bo miała faceta, a ja staram się nie mieszać w takie sprawy. Poza tym jakoś też specjalnie mi nie zależało...
Tak czy inaczej teraz dowiedziałem się, że jest wolna. Ale przed imprezą zauważyłem, że chyba jakiś typ z nią kręci. Odebrała kilka telefonów i sporo sms-ów. Pomyślałem sobie: Ale lama... Bierze się za dziewczynę, a ta idzie na sylwka z kimś całkiem innym. Do tego jeszcze kazał jej raz na jakiś czas dawać znać (sic!).
Gdy rozpoczęła się impreza na początku robiłem sobie social... Ją olewałem... Z racji tego, że impreza była u mnie na stancji poczułem się prawi jak organizator... Wznosiłem toasty, robiłem sobie jaja z kumpli i ich dziewczyn. Kręciłem się wszędzie, pomagałem w czym mogłem i starałem się nie mieć czasu na nic. Trochę głupio, bo towarzystwo, które sprowadziłem troszkę zdrętwiało chociaż ja tam też nikogo nie znałem poza dwoma kumplami.
Gdy zobaczyłem, że atmosfera się rozluźnia postanowiłem zacząć działać. Podbiłem do A i powiedziałem, że muszę jej coś strasznie ważnego powiedzieć... Wziąłem za rękę i zaprowadziłem na parkiet. Ona spytała co mam do powiedzenia, a ja, że w zasadzie to nic, ale jak już tu przyszliśmy to musimy zatańczyć
Taniec... Po kilku kawałkach jej się przypomniało, że musi dać znać do tego typa i poleciała. Gdy wróciła powiedziałem, że z u mnie nie ma sylwestrów z telefonem. Komisyjnie wyjąłem jej baterię, wyjąłem swoją i powiedziałem, że się bawimy...
Koło północy znalazłem ją na górze z włączonym telefonem jak skrobie jakieś sms-y. Powiedziałem, że nie lubię ludzi którzy nie dotrzymują umów, że jest nie słowna i wszystko mi jedno. Na początku próbowała coś tłumaczyć, ale wyszedłem i chyba postanowiła się obrazić. Nie mniej jednak wybiła północ i życzenia
Dzięki tej stronce uznałem, że nie będę jej nic składał, bo nie zasłużyła... Zaznaczam, że wcześniej pewnie podszedłbym na początku i powiedział żebyśmy się nie gniewali w Nowym Roku... Złożyłem wszystkim, a jej nie... Widziałem, że zrobiło jej się głupio i nie wie co zrobić. Podszedłem na końcu powiedziałem, że wszystkiego najlepszego i pocałowałem... Po skończonym pocałunku powiedziałem, że nigdy nie dzielę się z niczym tym co pocałuje o północy
Ona powiedziała, że jak to? A ja zabrałem jej telefon i powiedziałem, że trzeba złożyć sąsiadom życzenia i poszedłem sobie... Skończę tu, bo dalej już klasycznie zabawa, pocałunki, pytała mnie jeszcze o telefon, ale bardziej po to, żeby mnie zaczepić niż go dostać.
Mogłem ten wieczór zamknąć w łóżku, bo i taka aluzja do mnie padła, ale pomyślałem, że ja nic z nią nie planuje, to po co ją bardziej angażować... Rano oddałem jej telefon, a dziś jak jechała do domku i nie wiedziała jak się ze mną pożegnać przytuliłem i powiedziałem, że buziak w policzek za miły wieczór
Może i walnąłem tu kilka błędów, ale osobiście uważam, ten wieczór za postęp w moim postępowaniu z dziewczynami...
Może część dziewczyn dalej postrzega mnie jedynie za wesołka, ale już z jajami
Tak czy inaczej dużo jeszcze pracy przede mną.