
O czym dzisiaj ?
A no o piątkowych Andrzejkach, jak w tytule.
Były one organizowane przez jedno z liceów z mojego miasta w jakimś tam nie za dużym lokalu, a że jeden z moich dobrych kumpli tam się uczy, to zebraliśmy ekipę 6 chłopa i ruszyliśmy w długą. W skład wchodziło 2 chłopaków, którzy troszeczkę są w temacie dzięki mnie, trochę im o tym mówię, ale nie mają ochoty udzielać się tutaj, ani uczyć się teorii, żeby później wykorzystywać ją w praktyce, 3 nieogarniętych kolesi i ja.
Jeden z ogarniętych rzucił pomysł, żeby się tam wyróżniać spośród "60 smutasów w dżinsach i koszuli" i zaproponował zakupy w sklepach z odzieżą używaną. Ubrał się w białe, trochę za ciasne dzwony, dresową bluzę i jakiś rybacki kapelusz. Jeden z tych nieogarniętych poszedł w jego ślady i ubrał.. legginsy sportowe, czerwoną bluzę w płomieniami na połowę pleców i złotą koszulę. No okej, ja myślałem nad takim czymś, ale ostatecznie zrezygnowałem i postawiłem na czarne, chwalone przez dziewczyny dżinsy, różowo-czarną koszulę, kapelusz i pantofle na nogi.
Ruszamy ! Chłopaki kupili wódeczkę, browarki i te sprawy, ja tylko jedno piwko, bo jestem na antybiotyku i jak wiadomo.. nie mogę pić.
Wchodzimy do lokalu i hmm.. nieznaczna część ludzi już śpi na stołach, trochę ludzi tańczy na parkiecie. Siadamy na pierwszych lepszych miejscach i jakieś dziewczyny do mówią mnie :
- Ekhem, to nasze miejsca.
- Ojjj.. Poczekajcie dziewczyny chwilkę, zaraz wam oddam.
Dziewczyny stały, stały, aż im się odechciało i poszły. Okej, są miejsca 
Chłopaki walą parę kolejek, ja się rozglądam, kto tu taki jest. Widzę paru kumpli, witam się z nimi.. "czule". W pewnym momencie podchodzi do mnie "HB7,5" (tak, tak, świetna skala) z poprzedniego bloga i bierze mnie do tańca. No okej, lecimy. Tańczę z nią chwilę, przed Andrzejkami myślałem, żeby z nią coś więcej ugrać. Robię jej obrót, a ona do mnie :
- Amazing, nie rób mi obrotów, bo ja trochę wypiłam i się wywrócę.
- No okej. Wiesz co ? Idę usiąść, za jakiś czas się zobaczymy.
Myślę "nie ma sensu z taką pijaną dziewczyną" i idę od niej. Do końca imprezy nie zamieniłem z nią ani słowa, bo co 20 minut lizała się z innym kolesiem, w tym z tym moim, który ubrał się w białe dzwony.
Idziemy z chłopakami na zewnątrz przyjarać, przy okazji mała, ale zawsze praktyka, o zapalniczkę, krótkie przeciągnięcia rozmowy.
Wracamy, "wjeżdżamy na parkieciurę jak w uliczkę Boniek" i podchodzą do nas dwie dziewczyny. Jedna z mojej klasy z gimnazjum, a druga (HB8), jej koleżanka i mojego koleszki od białych dzwonów z klasy, którą poznałem dwa tygodnie wcześniej na połowinkach, ale tylko się sobie przedstawiliśmy. No i tańczymy sobie w kółeczku, ja się rozglądam, gdzie tu można uderzyć, a HB8 mówi do mnie :
- Co ? Rozglądasz się za.. celem ? 
- Taaak, dokładnie tak, jak mówisz.
Jeszcze chwilę patrzę, nagle patrzę na nią, łapię za rękę i tańczymy. Sporo kina, dziewczyna nie bała się kontaktu fizycznego. Dwie piosenki i siadam. Ona obok mnie, chłopaki popijają, a ja rozmawiam o pierdołach z HB8. Mówi np. że nic nie piła i takie tam bzdury. To znak, że wszystko, co robi, jest przez nią kontrolowane, dobrze.
Po jakimś czasie, mówi do mnie :
- Chodź tańczyć.
No okej. Tym razem już mocniejszy taniec, "ciało do ciała", tańczymy ze 3 piosenki i mówię :
- Idę usiąść, niedługo zatańczymy.
Daję buziaka i idę na dwór się przewietrzyć. Długo mnie nie ma, bo gadam z różnymi znajomymi, których tam spotkałem. Wracam po długim czasie, siadam na dupie, a ona tańczy z jakimś gościem i gestykuluje w moją stronę "weź mnie stąd zabierz!". Patrzę się na nią, uśmiecham się i mówię do kumpla :
- Weź HB8 zabierz od tego gościa 
- Ale jak ?
- Normalnie, podejdź do nich i złap ją za rękę.
Podchodzi, zabiera ją, chwilę tańczą i podchodzą do mnie. Ona coś tam mówi, że uratował ją od tego gościa itp. Po chwili mówi do mnie :
- Chodź zatańczyć.
Tańczymy, tańczymy, aż ona nagle mówi do mnie :
- Amazing, on znowu się na mnie czai, weź coś zrób.
- Czai się na ciebie ? Eee, zaraz przestanie.
Przyciągam ją do siebie, nachylam się i KC. Po jakimś czasie odrywam się od niej, patrzę, a koleś już się zmył
Później dużo mocnego tańca, mój "przyjaciel".. stanął.. na wysokości.. co ona na pewno odczuła. W pewnym momencie patrzę, wolna sofa obok. Łapię ją za rękę, idę w tamtą stronę, siadam, ona na moich kolanach i doświadczam najlepszego pocałunku w moim życiu. Jeśli powiem, że trwał 5 minut to z pewnością nie przesadzę, no i jakość.. świetna. Do końca imprezy bawimy się razem, dochodzi godzina 4:00, daję jej telefon do ręki nic nie mówiąc, ona wpisuje numer bez żadnego gadania, ubieram się, ona przytula się na pożegnanie z naszym wspólnym kumplem, to samo chce zrobić ze mną, ale ja kładę rękę na jej policzku, daje buziaka i spadamy.
Dzień później loguję się na facebook'a i widzę wstawioną przez nią piosenkę Kings Of Leon - Use Somebody 
You know that I could use somebody...
You know that I could use somebody...
Someone like you
Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy.
PS Oczywiście w między czasie tańczyłem z innymi dziewczynami, pomagałem czasem kumplom z podwójnymi setami, ale nie pisałem o tym, bo nic szczególnego tam się nie działo.
The Show Must Go On!