Wiem co jest napisane w poradnikach o sukcesie – że trzeba go sobie wyobrażać ( wyobrażać sobie wymarzony dom, samochód, kobietę, itd…) – wiem, nie znaczy że umiem zastosować i nie ze względu na brak wyobraźni.
Doszedłem do tego, gdzie tkwi mój problem – schemat jest taki:
Nie umiem – nie mogę – nie chcę --- przygnębienie – głos zdradza przygnębienie (przegranie, zrezygnowanie)
Szczegółowo:
Nie umiem zdobyć takiej kobiety która mi się podoba (głos wewnętrzny) – gwiazdy lśnią ale nie dla mnie.
Nie mogę to transformacja od nie umiem a żeby dać sobie z tym radę – ulżyć sobie psychicznie – próbuje się oszukać czyli:
Nie chcę – ale to jest oszustwo zbyt grubymi nićmi tkane więc mnie przygnębia
Przygnębienie – jest rozpoznawalne w głosie (nad postawą czy mową ciała łatwo mi zapanować ale głos mnie zdradza)
Wszystko jest dobrze dopóki się nie odezwę – wtedy zainteresowanie (kobiet) mija – z powodu rezygnacji wyczuwalnej w tonie mojego głosu.
Oczywiście tylko przy nieznajomych i pięknych kobietach.
Starałem się to wytłumaczyć jak najlepiej.
Ma ktoś jakieś pomysły jak nad głosem popracować, a może podejściem, nie ważne – ważne jak???
Witam Leonard, przeczytałeś może Artykuł Gracjana- "Ważne jak mówisz a nie co mówisz"?. Gracjan zawarł tam bardzo ważne wskazówki, polecam, abyś przeczytał.
pzdr.
Może jesteś gejem ?
A ja czytałem ostatnio naukowy artykuł napisany przez psychologa, a nie przez uwodziciela, o komunikacji werbalnej i niewerbalnej.
I wcale tak łatwo nie jest z poprawa komunikacji jak to opisał Gracjan, że wystarczy się pilnować aby mówić wolno, ściszonym i niskim głosem itd. i wszystko będzie dobrze i z czasem wejdzie to nam w krew. Oczywiście te wskazówki Gracjana są jak najbardziej trafne i tak właśnie powinniśmy się zachowywać przy laskach, żeby było dobrze.
I właśnie w tym artykule opisano jakby od kuchni to o czym Gracjan pisze.
Większość sygnałów wysyłamy nie słowami, ale językiem naszego ciała.
Jeśli nawet wiemy jak należy się zachowywać, to większość informacji nasze ciało przekazuje rozmówcy bez naszej świadomości i na to nie mamy wpływu. Co do Twojego głosu zdradzającego zrezygnowanie jak podchodzisz do ładniutkiej laski, to tak niestety jest, nawet jeśli będziesz się pilnował to i tak ona to wyczuje właśnie po barwie Twojego głosu. Podobno barwa i ton naszego głosu to najistotniejsza forma przekazu niewerbalnego i to nad nim nam najtrudniej zapanować i właśnie po tym nas laski wyczuwają. Podobno znacznie łatwiej zapanować nad gestami, naszą postawą, mimiką, a najtrudniej nad głosem.
A Twój problem leży w Twojej podświadomości i dlatego tak ciężko przestawić się. Ja mam tak samo jak Ty. Gdybyś miał w świadomości, że ta laska jest już Twoja, to samym głosem przekazałbyś jej pewność siebie i to wszystko o czym pisze Gracjan. Widzisz postawą ciała i ruchem pokazujesz jej się z tej dobrej strony, panujesz nad tym, ale głosem pokazujesz jej zupełnie coś innego i ona to wyczuwa, i wtedy dla niej jesteś niespójny.
Dokładnie to właśnie coś siedzi w Tobie.
Może masz niskie mniemanie o sobie? Ja np. miałem tak że jak gadałem z SHB to gnębił mnie mój wzrost... że pewnie jej to się nie podoba i już wtedy czuje się na straconej pozycji.
Najlepszym lekiem na ten "lęk" jest przebicie się przez tą barierę, musisz ją sam przełamać. Ty musisz się przełamać i pójść 100% na luźno i z życiem. Jeśli zaczniesz stosować kino to ty poczujesz się pewniej, jeśli będziesz odczuwał jakieś "pushe" to albo je olej albo je odbij.