
Jakiś czas wstecz, ze trzy/cztery miesiące temu wybrałem się z moim kumplem (dobrze ogarniającym kobiety -pseudonim operacyjny: Jajko) do klubu. Była już północ -godzina duchów -ale na żadną zjawę nie natrafiliśmy, za to parę niewiast oraz grupa znajomych w klubie już się dobrze bawiła. My trochę spóźnieni na imprezie (bo za dwie godziny, tj o 02.00 lokal zamykają) zamówiliśmy sobie po browarku żeby rozejrzeć się i przemyśleć, z której flanki warto przeprowadzić szturm na parkiet, a problem był spory -jakoś nie było żadnej dziewczyny przyciągającej wzrok.
Na szczęście w pewnym momencie zauważyłem machające do nas z nad stolika zgrabne ręce -wyglądały jakby od dawna starały się zwrócić naszą uwagę swoim powietrznym merdaniem. Któż to taki? -Rosomaki! -czyli 4 drapieżne łasice lądowe:
-Magda-imię robocze (23)- chodziła ze mną do klasy w liceum, na pierwszym roku do mnie uderzała, ale ja wtedy byłem w związku -dawno i nieprawda. Ma dziecko.
-Justyna (23)-przyjaciółka Magdy, jedyna ciemnowłosa w towarzystwie a rafciu właśnie taki kolor włosów sobie przypodobał. Też ma dziecko.
-i jeszcze dwie inne równie gorące laski, których to imion nie pamiętam, ale naprawdę cała ta czwórka to panny o urodzie z najwyższych półek.
Dosiedliśmy się. Szybkie zapoznanie z dwoma obcymi dziewczynami, parę negów i historii. Mój towarzysz zabrał się za pannę M. Rozmawiał tylko z nią. Ja nie ograniczałem się do konwersacji mono-osobowej bo wolałem jakoś stereo przy stole, choć jako mój dzisiejszy cel postawiłem sobie dobrą zabawę... oraz Justynkę. Dziewczyny rozbawione same mnie kokietowały. Padło parę ST od dwóch nieznajomych niewiast, ale zostały odbite szybko jak piłka między dwoma chińskimi tenisistami stołowymi. Lubię tę „gimnastykę umysłu” ale na żywo, nie na forum. Trochę indirectu zastosowałem na ciemnowłosą sikorkę. Było dużo odważnego dotyku przeprowadzonego w klimacie zabawy wobec obu dziewczyn (tj jedna nieznajoma + ms.Jot), między którymi spoczywała moja czteroliterowa część ciała zakańczająca plecy.
Dobra! Pora zabrać się za czarną owcę i odciągnąć od reszty blond stada, więc zwracam się w jej kierunku:
-patrzysz się na mnie jakbym był Twoim posiłkiem. Powinienem się Ciebie bać?
-nie rafciu, nie musisz
-całe szczęście, ale nie wierzę ci do końca. Przekonaj mnie dlaczego miałbym tobie wierzyć?
-bo mam chłopaka.
-a no wiem
-znasz go?
-nie
-to skąd wiesz?
-bo mówił mi, że jesteś słaba w łóżku.
-coś jeszcze Ci mówił?
-tak, że całować się nie umiesz i strasznie chrapiesz.
-taaa jak ja wcale nie mam chłopaka (i ten jej uwodzicielski uśmiech).
Zwracam się do całego towarzystwa (tj 4 niewiasty i Jajko), że idę potańczyć i jeśli ktoś ma ochotę to może iść ze mną. Oczywiście Justyna poszła od razu, ale po minucie dołączyła też reszta dziewczyn. Tańczyłem ja i 4 najgorętsze laski w klubie. Ba! Tańczyłem z nimi wszystkimi poświęcając parę sekund każdej z nich, zmieniając co chwila na następną. W formie psot zaczęły mnie smyrać po większości ciała:
-żeby mnie tak dotykać musicie się bardziej postarać!
Czułem jakbym stworzył tam harem.
Obserwowałem w międzyczasie ludzi wokół. Miny dziewcząt mówiły: who's that guy? Facetów wiadomo, zazdrość. Social proof = maksimum.
Jasnowłose kozy poszły odpocząć przy wodopoju. Na parkiecie zostałem ja i dama pik.
Taniec z nią: dużo kina, erotyzmu, podniecenia, pocałunków, ocierania i wywoływania wyobrażeń. Była podekscytowana. Była w mojej bajce. Zaczarowana.
Dj zaczął wspominać, że impreza zbliża się ku końcowi. J. zaczęła narzekać żebyśmy usiedli bo nogi ją bolą. Mówię:
-mam ochotę zatańczyć jeszcze jeden taniec.
-to musisz sam zatańczyć bo nie spodziewałam się, że tyle będę na parkiecie i założyłam niewygodne buty. No chodź ze mną do stołu.
-to idź sama, ja zaraz przyjdę.
-nie będziesz miał z kim tańczyć.
Tu złapałem jakąś dziewczynę stojącą obok za rękę i porwałem do tańca tak, aby Justyna to widziała -hehe w ślepo tej panny nie brałem. Oznaki zainteresowania widziałem u niej już wcześniej. Social odwalił robotę za mnie:)
Po zamknięciu klubu był ciąg dalszy nocy, ale już nie ma co opisywać. Seksu nie było, zabrakło na to miejsca, choć właśnie w tym celu szliśmy z panną J przytuleni na domówkę do jakichś obcych ludzi. Szeptała mi w międzyczasie różne świństewka na ucho.
No nic, satysfakcja, że mogłem ją mieć została, tak jak i jej zdanie na mój temat rozgłaszane ludziom: ale ten rafciu jest zajebistym facetem.
Odpowiedzi
Piękna akcja rafciu
wt., 2010-08-10 18:42 — HektorPiękna akcja rafciu
Najbardziej podoba mi się ten tekst z chłopakiem co mówił że jest słaba;D Oby więcej takich wpisów, czego życzę sobie i wszystkim z tej społeczności.
Rafciu tak trzymaj ! Nieźle
czw., 2010-08-12 17:37 — AdminRafciu tak trzymaj ! Nieźle rozegrałeś akcje z tym jej chłopakiem!