
Witam wszystkich
Postanowiłem opisac ciekawą sytuację, które mnie niedawno spotkała, a która z pewnością da do myślenia wielu początkującym. Bo czy nie po to jest ta strona? By cipki stały sie facetami ? 
Do rzeczy.... Obok mojego lokalu jest restauracyjka. Bardzo miły lokal i przemiła włascicelka, którą znam osobiście. Owa pani ma córkę. 17 lat, wysoka, dobrze zbudowana, mówiąc krótko nie może się nie podobać. Jak to 17-stka ma pstro w głowie jeszcze i wielu z Was zapewne wolałoby poczekać jeszcze 2-3 lata zanim się za nią zabierze... No cóż, ja też 
Stoję sobie pewnego dnia przed drzwiami, podjeżdża włascicielka z córką. Przywitałem się serdecznie z obiema. Za chwilę nadchodzi chłopak, nasz wspólny znajomy, trochę młodszy ode mnie, generalnie dojrzały mężczyzna. Patrzy na młodą i mówi:
- Cześć! Ładnie wyglądasz.
Niby nic, zwykły komplement ale mnóstwo rzeczy dało się zauwazyć. Po pierwsze w głosie tego gościa nie było krzty pewności siebie. Rzucił to zdanie jakby z lekkim przestrachem pomieszanym z nadzieją. Nadzieją, ze owa panienka uśmiechnie się, filuternie lub chociaż zdawkowo podziękuje za komplement. Mimo, że sie znają ze sobą, wiedziałem, że sam tylko ton głosu gościa pokazuje pannie, że to ona jest nagrodą a on się na to godzi....
Wielu z Was zapewne domysla sie w jakim stylu odpowiedź otrzymał. Panna odparła z przekąsem :
- Akurat... Normalnie przecież.
To zdanie i to w jakim je wypowiedziała mówi wszytko. Innymi słowy ma głęboko jego oklepany komplement i tak z resztą kłamliwy, bo przecież niespecjalnie sie wystoiła dzisiaj. Wyglada normalnie jak co dzień. Tym bardziej więc jest to drażniące, że powiedział tak dla zasady a nie to co na prawdę mysli...
Tej pannie obiecałem coś załatwić. Na razie jeszcze nic z tego nie wyszło, ale załatwię to bo dałem słowo. Akurat wpadła, kiedy gadałem z dwoma kuplami, mniej więcej w jej wieku. Wpadla i rzuciła:
- cześć Słońce
masz coś dla mnie?
Spojrzałem na nią, potem w bok, potem znów na nią i powiedziałem ;
- nie przypominam sobie, żebym Ci pozwolił mówić do siebie słońce... 
Chłopaki zaczęli sie podsmiechiwać pod nosem. z oczy panny wyzierała złość przez chwile, bo ustąpiła miejsca zaskoczeniu. Oto zrobiłem jej siarę przy znajomych
Uśmiechnęła się tylko w sumie z wymuszenia. Ja pociagnąłem temat, ze pamiętam i dotrzymam słowa. Po czym ona mówi
- OK! to na razie.
Ja na to z - nie ukrywam - prawdziwą satysfakcją:
- To na razie Słońce (to "Słońce" zaakcentowałem wyraźnie)
Kolejne zaskoczenie i kolejny jakby niedowierzający uśmiech
Chłopcy patrzyli na mnie z podziwem. Powiedziałem im, zeby wyciagnęli wnioski z tej sytuacji 
Tą pannę spotkałem tego samego dnia jeszcze dwukrotnie. Za trzecim razem kiedy się mijaliśmy powiedziała:
- Jeszcze raz i pijemy wódkę 
- OK. Ale Ty stawiasz 
i znów ten sam uśmiech 
Morał z tego taki: kobiety są z reguły przyzwyczajone do adoracji. Jeśli chcesz rozdawać karty, nie wachaj sie zlamac te zasady. Lekko ośmiesz ją w towarzystwie, zareaguj uszczypliwym tekstem gdy dostaniesz od niej pozytywną reakcję, zachowaj sie inaczej niż banda prawiących bezsensowe komplementy piesków. A efekty Cie zadziwią....
Pozdrawiam
Odpowiedzi
Niby oczywiste, a tak wiele
sob., 2010-08-07 10:26 — zulusNiby oczywiste, a tak wiele osób o tym zapomina.
O to wlasnie chodzi:)
sob., 2010-08-07 16:23 — OgnumO to wlasnie chodzi:)
Heh prawda : )
sob., 2010-09-25 13:23 — vertusHeh prawda : )
powtórzę się- prawda
sob., 2010-11-20 23:34 — canis lupuspowtórzę się- prawda