Mam problem pewnie jak jeden z milionów no ale jak dla mnie wyjątkowy. Otóż 3 miesiące temu napisała do mnie fajna dziewczyna na GG. Zaczeło się pisanie później sms-y, rozmowy przez telefon nawet po 5 godzin dziennie i bez przerwy. Mieszkamy dość daleko od siebie chociaż dość to malo powiedziane bo to 300 km no ale cóż. Po około 1,5 miesiąca spotkaliśmy sie pojechałem do jej miasta na kilka dni. Czekała na mnie na stacji i ogólnie cudnie bo widziałem ten błysk w jej oku i wtedy byłem pewny że czuje to samo co ja do niej. Gdy poszliśmy do niej przedstawiła mnie rodzicom, później wizyta u dziadków itp itd wspólne spacery rozmowy podsumowując cudowny weekend jak sama stwierdziła. po moim powrocie minelo kilka dni ona miała akurat koniec roku szkolnego ja prace ale zaczołem czuć że coś jest nie tak zawsze mogłem do niej zadzwonić do slownie o każdej porze dnia i nocy a tu nagle ciągle slyszłaem"nie moge teraz rozmawiać"...minelo jakieś 1,5 tygodnia i stwierdziłem że musze do niej jechać i zobaczyć co jest tak na prawde. Po przyjeździe usyszałem o ciężkich dniach że teraz ma wakacje i po prostu dużo czasu spędza ze znajomymi i dlatego tak głupio wyszło. No ale jak widać głupi to ja byłem bo tymi zapewnieniami dałem sie zaślepić. Wróciłem do siebie minelo kilka dni i na nowo z tym że ze zdwojoną siłą( mieliśmy plany co do wakacji chodziło o wspólny wyjazd nad morze ja zrobiłem rezerwacje jej rodzice po dość dlugich przekonywaniach i zapewnieniach z mojej strony równiez się zgodzili. ale wyszła sprawa że ta moja Ania ma problemy z sercem i trzeba zrobic badania czy może jechać w takich upałach w taką długa podróż, a że nasza służba zdrowia działa jak działa do wyjazdu nie doszło w owym terminie i z tego zaczeły sie te wielkie problemy..., chęć odpoczęcia ode mnie przez dwa dni,duzo niemiłych słów...a nawet w odpowiedzi na pytanie czy mnie nadal kocha uslyszałem nie wiem. Wtedy to juz był koniec) więc spakowałem się i kolejny raz pojechałem do mojej byłej już Ani. Myślałem że jade już tylko sie pożegnać a tu ku mojemu zaskoczeni uslyszałem przeprosiny za jej zachowanie że tylko pieniądze straciłem na tą rezerwacje przez nią no i najważniejsze że mnie kocha. Kobieta zmienna jest podobno. dwa dni u niej w piątek byliśmy umówieni ze jej rodzicami na 17 żeby omówić możliwośc wyjazdu w innym terminie porozmawiać o badaniach itd. Wszystko uzgodnione Anka jak najbardziej zadowolona. Wychodzimy od niej z domu na spacer i nagle wielka przemiana..."dokąd idziemy" mówie że nie wiem przed siebie ale "ja nogi bolą i nie chce chodzić" to usiądziemy gdzieś na ławce w cieniu "nie bo jej jest gorąco i siedzieć nie będzie. Dokąd idziemy bo ją nogi bolą i chodzic nie będzie" mówie jej że możemy usiąść na rynku bo jest wontanna cień i tam będzie ok "ona tam dziedziec nie będzie bo jej jest gorąco a fontanna jest mała" W koncu jednak tam usiedliśmy i zaczeły się pretensje iż nie mam na nią tak patrzeć bo ją to drażni jak ktos tak na nią patrzy. Mi już też nerwy puściły i powiedziałem że jak chce się tak dalej zachowywac to ok a ja wracam do siebie. Myślałem że pójdzie za mną i jakoś ja to poruszy ale nic bardziej mylnego bo poszła w kierunku swojego domu a ja jak idiota poleciałem za nią. przeprosiny nic nie dały póxniej się jeszcze zobaczyliśmy ale jej foch był tak wielki że co bym nie powiedział i tak by jej to nie poruszyło. nastpnego dnia z samego rana jak pajac poleciałem po kwiatki ale oczywiście nie miała dla mnie czasu dopieo o 13. no nic jak mus to mus. I o 13 usłyszałem magiczne słowa z jej strony"to nie jest to róznimy się chcarakterami" nic nie dały moje przekonywania przeprosiny po prostu miałem wracac do siebie. Spotkałem ją jeszcze wieczoram i było tak samo czyli beznadzieja. wyjeżdżałem dopiero następnego dnia wieczoram więc postanowiłem jeszcze raz spróbować jakos przemówic jej do rozsadku ale nie zastałem jej w domu mogłem tylo przez tel się zbłaźnić jeszcze bardziej i przekonywać ją o próbie ponownego spróbowania itp. ale usłyszłem kolejną odmowe. Dalismy sobie tydzień aż będą wyniki badań i w sobote ma się do mnie odezwać. Już w piątek miałem dwa głuche telefony a z odgłosów w tle byłem przekonany że to ona. wieczorem napisała z pytaniem czy śpie. odpisałem następnego dnia i wiczorem przyszedł czas na rozmowe. Na pytanie czy mnie kocha Ania stwierdziła że "nie wie". No pomyślalem lepsze to niż "nie". troche rozmwaialismy tak samo w niedziele ale w poniedziałek dolałem chyba oliwy do ognia i zadzwoniłem do jej mamy z pytaniem czy nie wie co się dzieje z Anią(tym badziej że jej matka sama kazała dzwonić jak będe miał jakiś problem czy pytania bo chce mi pomóc) no ale chyba sie jej wypaplała bo zaczęły sie wielkie pretensje o ten tel do jej mamy. We wtorek zadzwoniłem tylko do niej powiedzieć że widze iż glową muru nie przebije a z czasem może ona sam skruszeje. Od tamtego czasu czyli 6 dni cisza. Sam widzę że się poniżałem przed nią robiłem z siebie idiotę bo skoro20 latek tak sie upokarza przed 18 latka no to tylko to się na myśl nasuwa. Miałem się tam przenieść do niej ona sama tego chciała ja i tak muszę prace zmienić a nie chciałem żeby ten związek był na odległość tym bardziej że teraz jest w klasie maturalnej. Nie szukam rady w sensie "odpuść ją sobie" tylko jak ją odzyskać. Na prawdę dziewczynę kocham i wiem że ona też to czuła do mnie ale coś w którymś momencie się spieprzyło(zapewne przez "dobre rady" jej koleżanek bo wiem że w dniu rozstania się z nimi spotkała) ale chce ją odzyskać.Dość długie i z błędami ale inaczej się chyba nie dało.
Przykro patrzeć na to w sumie, dziewczyna Tobą pomiata a Ty latasz za nią jak głupi. I jeszcze te pytania.. "A kochasz mnie ?" Po co takie pytania zadawać ? To tak jakby pytać laskę "bęziesz ze mną chodzić?". Kojarzy mi się to z jakimiś nastoletnimi miłostkami.
Nie tak to powinno wyglądać.
Musisz zmienić swoje zachowanie o 180* bo wszystko co robiłeś do tej pory było przeciwskuteczne. Jak sobie wychowasz taką księżniczkę to będziesz miał przechlapane, Bracie.
A jak już ta Cię rzuci to potem następna zrobi z Tobą to samo.
Powinieneś postawić sobie za cel przede wszystkimi pracę nad sobą, żeby takie akcje się już nigdy nie powtórzyły(!), a nie żeby za wszelką cenę to dziewczę odzyskać. Pomyśl o tym.
Ja pierdole - Panie widzisz a nie grzmisz !
1 .Nie przeczytałeś lekcji i artykułów , wiec do roboty !
2 . " Nie szukam rady w sensie "odpuść ją sobie" tylko jak ją odzyskać. Na
prawdę dziewczynę kocham i wiem że ona też to czuła do mnie ale coś w
którymś momencie się spieprzyło(zapewne przez "dobre rady" jej koleżanek
bo wiem że w dniu rozstania się z nimi spotkała) ale chce ją
odzyskać.Dość długie i z błędami ale inaczej się chyba nie dało." - nie dostaniesz porady innej oprócz "odpuść sobie " bo (czytaj punkt pierwszy).
3 . Jesteś piepszonym psem , który za chwile spędzone ze swoją pania podcierałby jej nawet dupę .Dobrze że tu trafiłeś może jak poczytasz to zrozumiesz swoje zachowanie .
4 . Temat pewnie zaraz poleci także - miłej lektury życzę przed dodaniem kolejnego posta .
Zwycięzca zaczyna tam, gdzie przegrywający rezygnuje - PAMIĘTAJ!
A ja Cię rozumiem...miałem podobną sytuację ze swoją byłą haha
Powiem Ci pare rzeczy:
1. Przeczytaj artykuły
2. Wyciągnij wnioski
3. Zmień się
4. Tak, tak, tak olej ją.
Wg. mnie już za późno by się zmienić i by to ona zaczęła się Tobą interesować. Pomyślisz, że zmarnujesz szansę jeśli ona znów wykaże Tobą zainteresowanie? Ono uleci tak samo szybko jak się pojawiło - sam miałeś tego próbkę. Pamiętaj: inne też mają
Też kiedyś myślałem : "omg! to ta jedyna, muszę się starać!!" i jak skończyłem? Przyszedłem tu i się postanowiłem zmienić bo z takim nastawieniem się gówno zwojuje w tych sprawach. Nieźle dałeś się jej urobić nie ma co
Ale jakoś tu trafiłeś i może wyciągniesz wnioski z naszych postów i postanowisz olać tą dziewczynę, chociaż wg. mnie to nie tylko jej wina, ale i Twoja, że sobie pozwoliłeś żeby ona była taka jaka była. No, to do dzieła! Zmień siebie i przestań być takim mięczakiem.
Sic Luceat Lux
Jej koleżanki mają chłopaków?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Wiesz co to są przecinki ? Czytać się tego nie da. A co do rzeczy, stary co ty tu robisz, bierz się za czytanie tej wiedzy, którą masz na stronie. Bo pipka jesteś.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
żal mi cię, bo lecisz w dół... Nie przeczytałeś ze zrozumieniem żadnego artykułu
"Nie szukam rady w sensie "odpuść ją sobie" tylko jak ją odzyskać"
- no to pomyliłeś strony. Tu nie doradzamy jak tkwić w patologicznym związku. Jeżeli chcesz to kontynuować to odwiedź towarzystwo kynologiczne - tam zajmują sie "pieskami". A kolor obroży koniecznie dobierz do koloru oczu. Wiesz, jakie to wrażenie wywrze na Twojej Pani?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wyczuwam pieska(wybacz). Po przeczytaniu tego co napisałeś zobaczyłem obraz siebie popełniającego podobne do Twoich błędy zanim trafiłem na tą strone. Przykro mi to stwierdzić, ale chyba nic jeszcze nie umiesz. Musisz zmienic całkowicie myślenie i podejscie do Kobiet
. Panny nie kupisz kwiatami, wycieczką lecz tylko i wyłącznie sobą(swoim zachowaniem).
Jakby mi ktoś powiedział zebym jechał do panny 300km to bym się posrał ze śmiechu, bo po co? skoro w moim mieście(pomimo ze jest małe) mam ich naprawde wiele.
Też zaczynałem i też koledzy wyżej na mnie jebali, ale to w sumie coś daje... Musisz zmienić całkowicie podejście. Mi tez było cholernie ciężko, ale powoli idzie mi to na +
Więc odpuść sobie i szukaj dziewczyny tutaj. Pomyśl ile zaoszczędzisz, albo jaką randke byś mógł zafundować dziewczynie u siebie za wydane pieniądze na przejazd.

Sam fakt, że jechałeś do niej 300km dał jej wielką przewage, mogłeś sie dobrze zastanowić przed ponownym przyjazdem do niej. Bądź stanowczy, laska Cie przecież nie pobije jak powiesz nie, albo przestaniesz sie odzywać. Na moje oko nikłe szanse, że pierwsza sie odezwie, (kilometry robią swoje) Ale jeśli sie odezwie to tylko dlatego, żeby Cie wykorzystać i zabawiać Tobą. Nie wytrzyma tego, że np wieczorem wiele par spaceruje razem, a jej facet jest 300km dalej i przyjedzie za ileś tam dni dopiero, na bank sobie znajdzie innego, więc nie wiesz w takie rzeczy. Mnie też laska ładnie w ciula zrobiła, ale po prostu nie dałem sie omotać, teraz czekam na jej krok
Dam Ci rade, żebyś w pełni nie korzystał ze wszystkich porad naraz, bo każda dziewczyna jest inna, po prostu dostosuj je do sytuacji odpowiednio wykorzystując porady tutaj, ale dodając swoje działania, a nie w pełni opierając się na tym, bo nie zawsze to działa, sprawdziłem na sobie.
Przyjąłem zasade nie ta to inna, przyznam, że ciężko było, ale aż mi lżej na sercu