Witam, Panowie!
Cóż - wypadałoby powiedzieć kilka słów o sobie - tak, choćby z czystego uznania dla wysiłku, jaki wszyscy wkładacie (zarówno Twórcy, jak i Użytkownicy) w rozwój istotnie ciekawego i pożytecznego projektu, jakim zdaje się być ta stronka.
Cóż - ja? Daruję sobie może wszystkie łzawe opisy i górnolotne deklaracje - dużo już tego było (choć rozumiem, że dla wielu jest to ważny etap "początku").
Co zatem o mnie? Szczerze? Jestem całkiem przystojnym kolesiem, mającym niezłą gadanę i dość duże (choć czystym zrządzeniem losu) doświadczenie z płcią piękniejszą. W tym właśnie miejscu przestaje być kolorowo. Bo w zasadzie powinienem napisać - "miałem".
Skutkiem... jak Wy to mówicie? "Pieskowania"? To trafny zwrot. Choć stanowczo za delikatny. W każdym razie skutkiem tegoż, rozsypałem całkiem obiecująco wyglądający związek, a przy okazji swoją samoocenę.
Efekt zatem mamy taki: pobajerować, pośmiać się z panienkami - czemu nie. Ale już poderwać, dać dowód najmniejszego zainteresowania (więc również zaryzykować kopa w ego) - przerażające. Ba! Nawet jeżeli mimo wszystko przyklei się jakaś - odruchowo(a tchórzliwie) zaczynam upodabniać się do gwardzisty na służbie - milczący, protekcjonalny, chłodny do bólu i poważny jak zapalenie płuc. Do tego spojrzenie ponurego knura i... wiadomo.
Oczywiście istnieje szansa, że i przez to przedrze się jakaś zawzięta dziewuszka, ale... to chyba nie jest życie. Albo przynajmniej życie 'na pół gwizdka' - licząc na los, innych...
Cóż - zobaczymy co będzie. Bo - zdaje się - czas coś z tym zrobić.
A historyjka to gdzie ? Ja
sob., 2010-07-31 16:36 — ItalianoA historyjka to gdzie ? Ja się nastawiłem na jakąś bajeczkę bo moja dziewczyna już mi nie chce opowiadać a tu klapa nic nie widzę poza opisem twojej osoby
@Bruno Właściwy:Przyczyny:
czw., 2010-08-05 21:43 — Perotto@Bruno Właściwy:
Przyczyny: Hah, nic odkrywczego - zła kobieta. No i oczywiście, w roli jej gamoniowatego faceta - ja.
Efekt taki, że schyłkiem naszego czasu, brałem dzielnie na klatę wszystkie, nieraz bardzo precyzyjne i dosadne, wyrazy dezaprobaty mojej partnerki, by po rozpadzie nadal za nią biegać przez grube miesiące (mimo świadomości, że robi mi koło dupy - jak ktoś chce, zawsze nagnie rzeczywistość i znajdzie "racjonalne wytłumaczenie"), by na finiszu owego biegu zorientować się, że od całkiem sporego czasu, kto inny jest jej obiektem zainteresowania.
Ot, uroki głupio pojmowanej miłości.
Z którą niby człowiek sobie poradził, przemówił racjonalnie do siebie, ale coś tam najwyraźniej "nie zwiera" - niby wszystko ładnie, pięknie, a jak co do czego - wiadomo.
Najciekawszy myk w tym wszystkim jest taki, że cały czas coś w tyle czaszki mówi, że to strach, a nie obrona własnej godności, że pełne powagi zlewanie dziewczyn jest raczej niepoważne, etc.
Efekt taki, że człowiek wie, że źle robi, a i tak efekt ten sam.
Niom - to tak na szybko zebrane myśli.
@Italiano: Że niby opis mojej osoby to klapa, hę?
A historyjka miała być, ale gdzieś się po drodze rozmyła - ad maiorem Dei gloriam.
Pozostaje liczyć na to, że Dziewczyna ma jeszcze jakieś bajeczki dla Ciebie w zapasie
Acha - sorki, że tyle się do tej odpowiedzi zbierałem - nie przez lekceważenie, a upierdliwe konieczności zawodowe.