Ogólnie to mój pierwszy post na tym forum więc serdecznie Was witam.
Lekcje wszystkie przeczytane, forum odwiedzane na bieżąco ale sam jestem w sytuacji w której potrzebuję pomocy.
Poznałem fajną dziewczynę poprzez mojego kumpla ale zaczęło się od pisania na gadu, sms-y ( dzieli nas 80 km) . W końcu umówiliśmy się na spotkanie i wszystko obyło się bez problemów - miło spędziliśmy czas i wiem, że wpadłem jej w oko. Ona zresztą mnie też...Po jakimś czasie spotkaliśmy się drugi raz na dłuższy okres ( 4 dni) i było jeszcze bardziej extra niż za pierwszym razem. Spotkanie zakończone obustronnym zadowoleniem i pocałunkiem. I tutaj zaczynają się schody: zajęci swoimi obowiązkami ( egzaminy itp) przekładaliśmy ciągle nastepne spotkanie aż do czasu kiedy wyskoczyłem z propozycją ponownego spotkania, gdy sytuacja się uspokoiła. Spotkałem się z odmową, potem nastepna i nastepna - wiem, jestem glupi , że nalegałem na spotkanie ale to było nim trafiłem na tą stronę:) Ciągłe rozmowy na odległość i wyznanie, że wylatuje do Hiszpanii na studia ( rok) i nie chce tutaj nikogo, bo nie chce, żebym tutaj czekał i nie może dać mi gwarancji, że tam nie pozna kogoś innego a to dla niej bardzo ważne. Nie chce tutaj nikogo poważnego ale chce żebyśmy zostali kolegami. Spoko, trochę poprzeżywałem i olałem bo doszedłem do wniosku, że mam już tyle koleżanek i kolejnych nie potrzebuje - zero kontaktu z mojej strony. Czas wakacji to nie ma co siedzieć na gadu
Z mojej strony całkowite olewanie, bo po co mam marnować swój czas dla " koleżanki". Minął tydzień i co ? Ona we własnej osobie pisze do mnie na gadu, czy byśmy się nie zobaczyli ? Z mojej strony to jest tak, że bardzo mi się podoba ale jak Ona olewa to ja też. I co teraz? Olać całkowicie do końca czy pisać z nią z moim ulubionym dubletem w takich sprawach: ironia & sarkazm? Co robić? Kto teraz ma piłkę na swojej połowie?
to wyglada tak, ze jestes napadziorem i masz pilke, taka troche chujowa dzabulani, poza tym zeby strzelic gola musisz sie jeszcze przedrzec przez dobrze zorganizowana obrone. potem zostanie tylko pokonanie bramkarza i zdobycie pieknej bramki, ktora bys zapamietal na dlugo.
aha, no i boisko jest kurewsko dlugie, bo ma te 80 km.
Life's too short to dance with fat chicks.
Umów się z nią i rozegraj spotkanie w taki sposób, żeby żałowała, że odmówiła za pierwszym razem.
no niby po chlodniku masz pilke ok. ale pomysl: ONA MA RACJE a ty pewnie swoja gadka potwierdziles. Po huja jej chlopak na odleglosc??? Skoro ma racje, to jak to obejsc? a no humorem - miales odrazu beke skrecic - HAHA no chyba nie myslalas ze ja chce byc Twoim chlopakiem! A juz na pewno nie czekalbym dluzej niz do nastepnego weekendu
))
I co? po czyjej stronie bylaby pilka? dalej robilbys swoje, spotkanie - pocalunki etc a na kazde takie SHIT TESTY bys reagowal ironią. podobno to lubisz.
semper fidelis
" no i boisko jest kurewsko dlugie, bo ma te 80 km." - czy godzina drogi to dużo? Wiem, że panny wolałyby mieć kogoś od razu na miejscu no ale...
" Po huja jej chlopak na odleglosc??? " - Ona jeszcze nigdzie nie wyjechała, takie jej plany na nowy rok a wiecie jak to jest z takim planowaniem. Mówila, ze nie chce żebym potem się zalamał...
"...rozegraj spotkanie w taki sposób, żeby żałowała, że odmówiła za pierwszym razem " - jak to rozsądnie rozegrać, ma ktoś jakiś pomysl ?
jak to rozsądnie rozegrać, ma ktoś jakiś pomysl ? - Rusz głową, nie wiem czym Ty się interesujesz, czym ona, gdzie mieszkacie - jakie tam są atrakcje. Bądź sobą...
A... No i słowo "rozsądnie" tutaj nie pasuje. To powinno mieć w sobie raczej nutkę szaleństwa niż rozsądku ;D.
No właśnie plany się zmieniają. Skoro ona chce się spotkać to ty podyktuj warunki bo tak nie zdziwię się jak ona potem odmówi bo coś tam.
Jeżeli dobrze ją zakotwiczysz to nigdzie nie wyjedzie
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
" Jeżeli dobrze ją zakotwiczysz to nigdzie nie wyjedzie" - dobra rada tylko daj jakieś wskazówki jak to zrobić...