Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak poderwać dziewczynę, będąc w roli jej klienta?

18 posts / 0 new
Ostatni
Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2
Jak poderwać dziewczynę, będąc w roli jej klienta?

Witajcie

Trafiłem na tę stronkę wczoraj i uważam, że jest rewelacyjna. Mam 33 lata, uważam się za faceta przystojnego i inteligentnego, a mimo to nie udaje mi się poderwać tych najfajniejszych, najładniejszych lasek. Wertując wczoraj teksty Admina Gracjana zrozumiałem, że brakuje mi pewności siebie. Czuję strach przed odrzuceniem, za każdym razem myślę, że jestem przez to mniej fajny, dlatego czasem napinam się w kontaktach z kobietami. I przyjmuję ich ramy, chcę im na siłę pokazać, że jestem fajny, a one dzięki temu owijają mnie wokół palca. I właśnie wczoraj wpadłem na tę stronkę, bo już mam serdecznie dość takiego schematu. Tyle tytułem wstępu.

Teraz konkret. Załatwiając ostatnio dla siebie kredyt w jednym z biur finansowych poznałem pracującą tam super-laskę, która wypełniała dla mnie dokumenty, pytała o różne dane etc. Dziewczyna bardzo ładna, pewna siebie, sympatyczna, załatwianie kredytu z nią to byłą czysta przyjemność. Byłem na luzie, tym bardziej że to centrum finansowe polecała mi pewna znajoma, która zna się z jego szefem. I ten szef właśnie polecił swojej pracownicy, tej super-lasce, zająć się moją sprawą. Gadka nie tylko o kredycie, ale i o pogodzie (upał), klimatyzacji (tudzież jej braku), wakacjach - pełny luzik. W piątek miałem się pojawić i podpisać przygotowane wcześniej dokumenty. Myślę sobie - a co mi tam - przy okazji umówię się nią. Poczekałem aż zakończymy wszystkie formalności i na koniec do niej, że w podziękowaniu za miłą i sympatyczną atmosferę oraz pomoc w otrzymaniu kredytu chciałem zaprosić ją na kawę. Ona lekko zdziwiona mówi, że nie może opuścić miejsca pracy. Ja jej na to, że mi chodziło o kawę po pracy, co powie na temat spotkania w niedzielę? Ona, że jej nie będzie, bo wyjeżdża na cały weekend. No to ja, że w takim razie zapraszam w przyszłym tygodniu. Ona się zawahała, jakby nie wiedziała co powiedzieć, po czym stwierdziła, że zobaczymy. Na tym ja spasowałem, nie chciałem wyjść za natręta. Poza tym doszła mi do głowy myśl, że może ona chciała przekazać, że ma chłopaka, stąd ten zajęty weekend (mężatką nie była, bo obrączki na ręku nie widziałem). Więc w końcu powiedziałem, że w razie czego ma do mnie numer i jakby co - niech dzwoni. No i na koniec jeszcze raz podziękowałem jej za miłą atmosferę. Ona się uśmiechnęła i stwierdziła, że naprawdę miło jest jej to słyszeć. I to by było na tyle.

Chciałem się dowiedzieć od doświadczonych podrywaczy czy popełniłem jakiś błąd, a jeżeli tak, to jaki? A może powinienem po prostu cierpliwie czekać lub w jakiś inny sposób zaaranżować kontakt?

VooDoo
Portret użytkownika VooDoo
Nieobecny
Wiek: 17
Miejscowość: szczecin

Dołączył: 2010-02-21
Punkty pomocy: 1

Popełniłes jeden bardzo duzy błąd... dałes jej swoj numer zamiast brac od niej. Jak do ciebie zadzwoni to uwazaj sie za szczesciarza ;]

Jestem tym gościem co burzy wszelkie definicje

Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

Numer telefonu musiałem jej podać przy wypełnianiu dokumentów. Ja też mam do niej numer na jej służbową komórkę. Wink

Majkyy
Nieobecny

Dołączył: 2008-12-19
Punkty pomocy: 4

Błąd może w teorii. W praktyce jak dobrze Ci pójdzie z panienką to potrafi sama zdobyć Twój numer od Twoich znajomych i sama się odezwać (oczywiscie jezeli warunki do tego sa sprzyjajace).


Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

"jak odpuściłeś to spaliłeś, osobiście - nie wracaj Smile"

Pokazałem się jej jako facet niezdecydowany czy niezbyt pewny siebie?

Majkyy
Nieobecny

Dołączył: 2008-12-19
Punkty pomocy: 4

Jak nie być w roli klienta ? nie zachowując się jak klient a jak ktoś kto chce ją poznać oczywiście.

Może masz do niej numer telefonu ? Na jej wizytówce np ? Dzwoń/pójdź do niej pod koniec pracy i porozmawiaj, zachowuj się jakbyś ją dobrze znał, powiedz że chcesz ją lepiej poznać, zamiast "zapraszac na kawe" co robią pewnie wszyscy jej męscy klienci Smile   

Musiała być w pracy miła, wiedz więc, że napewno wiele jeszcze nie osiągnąłeś, a końcowy sukces musisz dopiero sobie wypracować. Napewno jestes krok bliżej niż gdybyś w ogole z nią nie rozmawiał

Proponuje wczesniej dużo potrenować na barmankach, hostessach 

Wiecej wiadomosci na portalu, ale trzeba bedzie troszke poszukac. 

Smile

KRZEMEK
Portret użytkownika KRZEMEK
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2010-03-01
Punkty pomocy: 71

moim zdaniem ożywiony trochę przesadzasz. Wszystko było ok, oprócz tego:

"Więc w końcu powiedziałem, że w razie czego ma do mnie numer i jakby co - niech dzwoni."

Nigdy nie oddawaj kobiecie inicjatywy. Również nie zbudowałeś raportu, nie poruszyłeś  tematu personalnego. Zwykła rozmowa o pogodzie nie załatwi sprawy. Radzę dalszą edukację na naszym portalu. Zapraszamy Smile

semper fidelis

KRZEMEK
Portret użytkownika KRZEMEK
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2010-03-01
Punkty pomocy: 71

Co do tego, jak to powinieneś rozegrać: jeżeli masz numer to nie ma problemu, dzwonisz, przedstawiasz się i mówisz

"Chcę się z Tobą (wal na ty) spotkać tu i tu bla bla, pasuje?"

Ale najpierw odczekaj z tydzień, dwa. Może coś się udać ale właściwie ten błąd to lekki szach. Słuchaj, nie patrz na to czy dziewczyna ma chłopaka, czy nie. Ile jest pięknych kobiet bez chłopaków? Mało. Dowiedz się i odbijaj Shit Testy kobiet.

semper fidelis

Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

Słuchajcie, sprawa wygląda tak, że jeszcze raz będę się musiał u niej jako klient pojawić. Prawdopodobnie będzie to najbliższy poniedziałek, wcześniej zadzwoni. Bo kredyt mam przyznany, podpisałem wszystkie papiery ale oni wysyłają je gdzieś do banku i dopiero wrócą do mnie podpisane przez bank Więc naszedł mnie pomysł na to, żeby zagadać do niej coś w tym stylu: "czy zdecydowała się na spotkanie?". Ona prawdopodobnie odpowie, że nie wie albo nie może, albo inne bla bla bla. Na to ja, że będę czekał na nią w środę o 18.00 przy fontannach (takie charakterystyczne miejsce w moim mieście, niedaleko jej miejsca pracy), jak się nie zjawi w ciągu 15 minut to sobie pójdę na spacer do parku. Cała gadka utrzymana oczywiście w klimacie luzu i uśmiechu, żeby sobie nie pomyślała, że jakieś ciśnienie mam na nią i stała się dla mnie Bóg-wie-kim.

Co wy na to?

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

nie pytaj! podaj termin, ew. powiedz, że możesz przesunąć godzinę. Stanowczo, z usmiechem.

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

OK. Smile A wiecie kiedy zdarzają się sytuacje, że dziewczyny same mnie podrywają, same próbują wziąć ode mnie numer telefonu? Kiedy z kolei są moimi klientkami, tam gdzie ja pracuję. Bo jestem miły, sympatyczny, może bardziej empatyczny od innych pracowników ale trzymam je na dystans. W końcu to moje klientki. Im bardziej jestem miły ale jednocześnie skupiony na sprawie, którą przyszły załatwić, a nie na nich, zdystansowany, tym bardziej niektóre z nich to kręci. Są wśród nich i wartościowe dziewczyny, szkoda tylko, że niezbyt piękne. Te naprawdę piękne, których ciało mi zapierało dech, nigdy czegoś takiego nie zrobiły. Tu potrzebna jest moja inicjatywa ale ja się łatwo w takim wypadku spalam.

SHB - jak wy je nazywacie - to zupełnie inny poziom jazdy. Jak dla mnie dotychczas niedostępny, dlatego tu jestem. Nie sztuka pójść ze średnio rajcującą dziewczyną do łóżka i później mieć kaca, że to jednak nie to. Na pewno w takiej się nie zakochasz, a i jej telefony nie bardzo później masz ochotę odbierać.

Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

Zdarzyło mi się raz czy dwa wykorzystać sytuację. Oczywiście nie od razu, tylko po jakimś czasie, rezygnując z dystansu. Ale sztuki podrywu tym się nie nauczyłem, wykorzystywałem po prostu sytuację. No i, jak napisałem w poprzednim poście, to nie było jednak to.

Czego chcę? To ja chcę wybierać laski, a nie jedynie być wybieranym przez nie. Wink I chcę przestać nabierać się na ich shity czy ramy, gdy mi na dziewczynie naprawdę zależy. Albo kompletnie nic z tego nie wychodzi, albo LJBF. Tongue

Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

Jeszcze parę słów o sobie. Wychowałem się w domu, w którym miałem konflikt z ojcem i go nienawidziłem. Idealizowałem za to matkę, która reprezentowała typ cierpiętnicy. Że sobie przez tego faceta życie zmarnowała (ale od niego nie odeszła), że koleżanka z jej pracy - rozwiedziona, twierdzi, że faceci to gorszy gatunek etc. etc. No i z różnymi mitami wszedłem w dorosłe życie. Nawet dzisiaj banalne w gruncie rzeczy stwierdzenie Admina Gracjana, że facet jest tyle samo wart co kobieta i ona też powinna się o niego starać, to dla mnie jak odkrycie Ameryki.

W liceum wierzyłem, że do dziewczyn trzeba być słodkim, uroczym, wygadanym chłopczykiem, żeby na nie zasłużyć. I miałem sporo przyjaciółek i koleżanek, którym nawet do głowy nie przyszło, by ze mną być. A potem dziwiłem się, gdy się okazywało, że ta nieosiągalna dziewczyna spotyka się z jakimś dresiarzem, który nawet wysłowić porządnie się nie umie.

Wiele razy nie mogłem się przemóc, by jakąś dziewczynę poznać. Podrywanie na ulicy było dla mnie w ogóle nieosiągalne. Jak się już przemogłem, a zależało mi na dziewczynie, to za bardzo się starałem. I dupa! Przez te kilkanaście lat od czasów liceum wiele się na temat zachowania kobiet nauczyłem, ale problem za dużego starania się pozostał mi do dziś.

W mity na temat seksu, fury i pieniędzy wierzyłem kiedyś nie tylko ja, ale i wielu moich kolegów. Że dziewczyny generalnie mniej pragną seksu, więc jeśli chce się z nimi iść do łóżka, trzeba je upić albo na różne sposoby oszukać. Że lecą na kasę i dobre fury, więc posiadacz Fiata 126p może w ogóle zapomnieć nawet, by do SHB startować. Że, podrywając już, trzeba mówić jak najwięcej komplementów. Czyli generalnie być pieskiem, może to któraś w końcu doceni i się odwdzięczy. W ten sposób, mając 20 lat, zmarnowałem naprawdę wiele okazji.

Potem oczywiście pewność siebie rosła. Orientowałem się w końcu, że z pewnymi moimi mitami jest coś nie tak. W moim życiu pojawiły się dwie dziewczyny - jedna po drugiej, z którymi jednak po jakimś czasie się rozstałem, bo jako dwudziestokilkulatek nie byłem gotowy na poważny związek. Po latach dojrzałem i teraz chciałbym takiego związku, nie chodzi mi o podrywanie dziewczyn dla niezobowiązującego seksu. Ale w 2009 roku się okazało, że dostałem po łapach od kobiety, w już się zakochiwałem. Po kilku miesiącach spotykania się ze mną wybrała kogoś innego. Druga, z którą zacząłem się spotykać, wykręciła mi jeszcze gorszy numer, w ogóle mnie zgnoiła. Doszedłem do wniosku, że byłem dla nich za dobry, może też zbyt mało zaskakujący. Zamknąłem się na jakiś czas w sobie, stałem się stuprocentowym singlem, pochłoniętym tylko pracą i własnymi sprawami. Ale brakowało mi kobiet bardzo. Później wystartowałem do bardzo pewnej siebie SHB, którą znałem zresztą wcześniej, ale ta po prostu mnie wyśmiała. I nagle, po tych trzech doświadczeniach, moje z trudem budowane poczucie wartości, spadło.

Serfując po tej stronie wiem już mniej więcej, jakie popełniam błędy. Muszę tylko wyeliminować je w praktyce.

Średniak_33
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Radom

Dołączył: 2010-07-24
Punkty pomocy: 2

A więc sprawa wygląda tak:

Instytucja, w której biorę kredyt, chciała dzisiaj coś jeszcze sprawdzić i ta laska do mnie dzwoniła. Załatwiłem co trzeba ale po głosie poznałem, że - jeśli idzie o jakieś ponadstandardowe spotkanie -  raczej nic z tego nie będzie.

Tyle że miałem dzisiaj naprawdę fajny, udany dzień pod kątem podrywu dziewczyn. Z jedną, którą co poznałem, najpierw nawiązałem bardzo dobrą relację, tak że uśmiechała się, patrzyła mi w oczy i trajkotała aż miło, a potem pomogłem jej coś ważnego załatwić, czego się nie spodziewała. Myślałem, że ze szczęścia rzuci się na mnie i mnie ucałuje ale się powstrzymała. Potem jeszcze za pół godziny wróciła do mnie, pod niby pretekstem, że chciała o coś się jeszcze dopytać. Mnie też przechodziły dreszcze, bo poczułem z nią nić porozumienia, ale trzymałem się dzielnie, by się z tym nie zdradzić. Kilka godzin później inna dziewczyna dała mi do zrozumienia, że ją interesuję.

Więc upojony wspomnieniami z dzisiejszego dnia postanowiłem nie odpuszczać lasce od kredytu. Już nawet nie po to, by faktycznie ją wyrwać (pierwsza dziewczyna z dzisiejszego dnia przyćmiła wszystko), tylko żeby się sprawdzić, przełamać pewne bariery. Popełniłem błąd, bo nie zaufałem swoim wcześniejszym odczuciom, że laska na żadne spotkanie nie ma ochoty.

Ozywiony chyba nie miał racji. "Zobaczymy" nie było shit testem, To znaczyło tyle samo, jakby się odpowiedziało kumplowi, który przyszedł nas namawiać na wypicie z nim piwa, a my nie mamy na to ochoty, tyle że nie chcemy go urazić. Więc spławiamy go tekstem, że zobaczymy, może innym razem. Była trochę zaskoczona propozycją i w pierwszej chwili nie wiedziała, co odpowiedzieć, a nie chciała być do klienta niemiła.

W szczegółach dzisiaj wyglądało to tak: wysyłam tej lasce od kredytu coś na e-maila, o co mnie prosiła do kredytu. Ona odpisuje mi, że doszło. Cały czas idą potwierdzenia odczytu wiadomości. No to ja kolejnego maila z pytaniem czy papiery przyjdą do mnie pocztą, czy też musiał będę się po nie zgłosić do niej. Ona odpisuje, że przyjdą pocztą. Upewniam się tym samym, że już nie będę musiał do niej przychodzić. No więc, wóz-przewóz, piszę do niej, że zapraszam na kawę w środę o 18.00. Będę czekał przy fontannach, a jak zdecyduje się pnie przyjść, to po prostu pójdę do parku. I odbioru tego maila już nie potwierdziła, choć wiem, że siedziała w biurze jeszcze godzinę.

Poczułem, że laska wzięła mnie za natręta. Może nie jest dobrze ładować się z podrywaniem zawsze i wszędzie?

kokoskop
Nieobecny
Starszy moderator
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 00
Miejscowość: Jelenia Góra

Dołączył: 2009-11-30
Punkty pomocy: 2632

po pierwsze mejlem a po drugie co to za hasło jak nie przyjdziesz pójdę na spacer tak albo nie i to przez telefon albo face to face się załatwia

Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki