Panowie, chocbym jak chciał już sam nie umiem tego zrozumiec. Otoz moja kobieta wyjechała na oboz, obiecałem jej ze bede codziennie dzwonił i pisał, po czym jednak przez 3 dni sie nie odezwałem, nie nie był to żaden chłodnik, czy inne metody, poprostu pochłoneło mnie hobby i troche zabawy z kumplami. Ona w tym samym czasie przezywała początki okresu, i sie zaczeło, obwiniła mnie, pokazała ze mi nie ufa itd. Była zła ze sie nie odzywałem i myslała ze znow jaram z kumplami, a tego nie robie juz od roku. Uznała ze to robie bo stwierdziłem ze mam w domu małą holandie z tego wzgledu ze miałem tulipany na stole, i koszulke reprezentacji orajne podczas meczu wc2010. Ja spytałem sie jak mozesz mi nie ufac, a ona mówi ze skoro jej przyjaciółka mówi ze skoro spotykam sie z takimi ludzmi to ja tez to musze robic, ja na to odpowiedziałem ze Pan Bóg dał jej mózg, i powinna go sama uzywac a nie korzystac z mozgu przyjaciółki, i zwiazek opiera sie na zaufaniu, porozmawialismy ona przeprosiła, i wyszedłem z tego z twarzą. Potem starałem sie raz dziennie napisac sms-a po czym jednego dnia nie byłem w stanie bo nie miałem kasy na drugi dzien napisałem miłego dnia, a ona treść"nom.miłego", wiec sie pytam oco chodzi a ona ze o nic, mowiła ze wraca, i czy spotykamy sie w weekend, ja mowie ze jade ze znajomymi nad jezioro (miałem jechac ale w zwiazku ze jestem z nimi w nienajlepszych relacjach o ktorych moja kobieta nie wiedziała wolałem nie jechac), a ona ze to ok to ja jade z kolezankami w gory. I TU PRZEGRAŁEM, poprostu stęskniłem sie za nią i powiedziałem ze jednak nie chce jechac, i wole byc z nią, a ona dlaczego, a ja wkoncu powiedziałem jej dlaczego ze nie chce jechac bo mi sie z nimi nie układa i zrobiła mi pretensje czemu jej o tym nie powiedziałem tylko to ukrywałem, i sie zaczeło od nowa. Powiedziała mi ze traktuje ją nie poważnie, że jak dziecko, ze jej nie ufam bo jej nic nie mówie, ze nie chce zeby mnie poznała, ze nie chce zeby mnie rozumiała. Ja mowie ze jak jej sie cos nie podoba to odejdz, a ona ze nie chce odchodzic, ale ja jej nie ufam.I znow sie złamałem powiedziałem ze jest wspaniałą kobietą, ze chce z nią byc, bo w takiej kobiecie sie zakochałem, i widze nas szczesliwych, razem, ze to nie przypadek ze jestesmy razem.Na drugi dzien zadzwoniłem, spytałem czy myslała o wczoraj, a ona ze tak, i co wymyslyłas, a ona ze nie wie oco mi chodzi( chodzi mi oto czy chce odejsc czy nie ) spytałem sie jak tam, a ona totalny , ogromny chłodnik, w tle słyszałem innych chłopaków jak ją wołali, i zrobiło mi się zle, wiec ustalismy ze spotkamy sie w weekend odrazu po jej powrocie, totalnie nie chciała ze mną rozmawiac, wiec zakonczyłem rozmowe powiedziałem ze nie chce przeszkadzac i czesc. Panowie poradzcie troche, przedewszystkim prosze wskazcie mi błedy zebym mogł wyciągnać wnioski, i jak tu troche odbudować relacje przez ten tydzien do jej powrotu ?
Dlatego praca nad sobą jest najtrudniejsza, ziomek tak sie kurwa staram nie byc frajerem i ciagle jest gorzej. I jak juz mysle ze daje rade, to pierdole wszystko na starcie, czy mogłbys coś poradzic, bo mysle ze chocbym nie wiem co czytał, to i tak opinia innych jest najlepsza
Choc szczerze ziomek, juz tak kiedys zrobiłem, i ona cała wystrachana przylciała do mnie, powiedziałem ze liczy sie dla mnie szczerosc zaufanie i szacunek i czy jest mi w stanie to dac, ona uznała ze tak i powiedziałem ze jak mi nie ufa to niech odejdzie i tyle. I tym zjebałem dosłownie wszystko. Bo nie postawiłem na swoim, do jej przyjazdu został tydzien, chce sie zając swoim hobby a ciagle przez nia nie moge sie skupic, mam urwac kontakt z nią ? szczerze chce sie skupic na sobie, i hobby ale i nie chce jej stracic.
Bruno wszystko napisał , do tego , że jeszcze się zakochałeś w niej - ma Cię w garści...Przykro mi.
Weź się stary za siebie , bo laska z tego co piszesz ma niepokolei w głowie...Arty po lewej obowiązkowo.
Po za tym też masz mózg? I też myślisz? I nie pierdol o tym , że to jest trudne - jakaś wyidealizowana wymówka. Nie jest łatwo - ja mimo , że rok jestem na forum. To cały czas pracuję nad sobą...
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Za duzo artykulow czytacie.
Spojrzcie na to tak: Zalezy jej na tobie, pokazujesz ze ja pragniesz = jestescie razem. Zadne giekri wtedy nie sa potrzebne.
Nie zwalalbym winy na to co powiedzial ze cos zle, za malo sie staral lub pokazal ze za bardzo mu zalezy itp. nic na sile. Tu tkwi odpowiedz co robic dalej.
Mówcie do mnie: "Ten,który szanuje Kobiety."
a co robic dalej ?
nie daj wpływać na swoje zdanie i bądź zajebiście stanowczy.
Całe życie pracujesz na szacunek, stracić możesz w sekundę swój dobry wizerunek.
ZLOT W ŁODZI 25 stycznia
http://www.podrywaj.org/forum/zl...
A jak zachowywac sie przez ten tydzien przez ktory jej jeszcze nie bedzie ?
Normalnie , oddawać się swojemu hobby , spotykać się z kumplami , wyspać się etc.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Ale wobec niej, panowie. Dzwonic , pisac jak gdyby nigdy nic?
Chłopaki, nasze relacje sie mocno ochłodziło, są takie od 2 tygodni. Odbiłem kilka sms-owych shit testów, po czym ona odpowiedziała ze jak tak dalej bede sie zachowywał to wkoncu ucieknie? co jest nie tak, mam jej walic sms-ami ociekającymi czułoscią.?
Ok dziekuje.