Witam
Parę lat temu poznałem (jak dla mnie) piękną dziewczynę, do tej pory byliśmy tylko na cześć, czasem
dochodziło do króciutkiej rozmowy. Nagle
zacząłem patrzeć na nią innym spojrzeniem, czuj się tak jakbym był "zakochany",
ciągle o niej myślę. Ale to nie jest główny temat mojego posta, czuje się
totalnie bezsilny, jestem na siebie zły że nie mogę nic zrobić, teraz nawet
zagadanie nie wychodzi, kompletna
blokada.
Panowie doradźcie mi co mam
zrobić.
"jestem na siebie zły że nie mogę nic zrobić, teraz nawet
zagadanie nie wychodzi, kompletna
blokada. "
to co chłopaki wyżej.
od siebie dodam tyle, że zakochanie to największy wróg podrywacza. Możesz się zakochiwać jak już ją zdobędziesz, ale nie wcześniej bo wszystko spierdolisz.
Było setki razy, wyobraź sobie jak siedzi na klopie, albo że wygląda jak pies bałwan, albo inna zjebana postać z kreskówki do której jest podobna i NORMALNIE GADAJ Z NIĄ bo jak nie to jestes pizda i nie zasmiecaj forum.
semper fidelis
Mam takie wrażenie że w moim wypadku najgorsze jest samo umówienie, dalej to by jakoś poleciało, myślę że nawet mnie lubi, zawsze kiedy się mijamy jest uśmiechnięta tak samo i w rozmowie.
normalnie kurwa nie denerwuj mnie chopie okaz jaja. chyba ze wolisz liczyc ze napotkasz lesbijke.
semper fidelis
Kurwa chłopie jak można się zakochać w dziewczynie którą się tylko widzi i mówi cześć? Przeczytaj wszystko co masz po lewej jak chłopaki mówią,wtedy zrozumiesz co masz robić.
Jak będziesz z nią następnym razem gadał tą swoją krótką rozmowę to powiedz że Ci się spieszy ale chętnie byś się z nią spotkał kiedy indziej...bierzesz nr i dzwonisz po 2 dniach.
Zdałem się na wasze rady, przeczytałem tematy i podjąłem wyzwanie.
hm no to widzisz, TRZEBA BYLO DLUZEJ CZEKAC
no co no trzeba bylo podejsc jak byla z nim - doskonala okazja na zaznaczenie wyzszej wartosci spolecznej.
semper fidelis