Siemanko.
Ostatnio stałem sobie i czekałem na egzamin, a że ludzie u mnie na roku prawie się nie znają to rozmowa się jak zwykle nie klei.
Znudzony czekaniem i patrzeniem na stresujących się jak niemyte cipki ludzi postanowiłem coś zrobić ze swoim czasem, więc podszedłem do dziewczyny która mi się podoba (stała z jakimś kolesiem) i zaczynam gadać. Nigdy wcześniej z nią nie rozmawiałem i nie miałem nawet zamiaru jej podrywać bo po prostu nie miałem ochoty, ale wyszło tak, że w końcu odłożyła książkę, ten koleś gdzieś polazł i zostałem tylko ja i ona. Dobrze mi się z nią rozmawiało i zauważyłem zainteresowanie, no ale nie wbiłem się w tempo i weszła na egzamin, więc nie wziąłem numeru a jak ja wyszedłem to już jej nie było.
Będę się z nią widział na bank we wrześniu lub w październiku i teraz nie wiem czy już pozamiatane i nic z tego czy mam się przypomnieć w stylu "cześć, rozmawialiśmy przed egzaminem...."? czy zaczynać sprawę od początku?
Dzięki za odpowiedzi.
Podejdź na zasadzie 'cześć, z uśmiechem na twarzy. Przypomni sobie Ciebie. Nie zaczynaj od nowa bo pomyśli ,że masz problem z pamięcią.
jak ją spotkasz czy co pogadaj chwilę, zaproś na piwko.
Każdy błąd młodości jest ojcem nowej prawdy.
Do września masz wyrwać cztery inne laski.
ja nie mówię że do września będę siedział na przysłowiowej dupie tylko po prostu uważam ją za bardzo interesujący target