Przyjechałem w piątek do prowincjonalnego miasteczka niedaleko KRK i po tym jak wysiadłem z busa musiałem czekać aż po mnie przyjedzie matka. chwilkę tylko czekałem, może z 2 minuty gapiąc się na różne miejsca aż wyczaiłem dziewczynę siedzącą na ławce. To co mnie przyciągnęło do niej to jej wyjebane w kosmos stopy, bo jestem fetyszystą. Pomyślałem, nie mogę nie podejść i nie zagadać byleby tylko pooglądać je z bliska. Podszedłem, spytałem czy może się przesunąć czy coś w tym stylu, bo było mało miejsca i patrzyłem na te jej stópcie. zacząłem rozmowę o dworcu a właściwie jego braku, bo była tylko zadaszona poczekalnia, spytałem gdzie są kasy a ona mi je pokazała. Po chwili przypomniałem sobie, że nie przedstawiłem się i powiedziałem jej to, że nie przedstawiłem się i po chwili "mam na imię grzegorz", ona podała swoje imię.Waliło mnie, że dziewczyna siedzi na tej samej ławce koło niej, a za nami plecami siedzą jakieś mohery, więc kontynuowałem. Mówiła, że jej się tu podoba, ze mieszka niedaleko w małym miasteczku, spytałem, czy była w KRK i mówiła, że nie lubi dużych miast tylko małe. Mnie waliło co mówi, bo i tak wiedziałem już po tym, ze skoro nie lubi dużych miast to nic z tego nie będzie. tzn. z bycia z nią. Niestety za dużo już nie pamiętam, ale finał był taki, że mówiłem jej, że będę już musiał iść że dobrze by było jeszcze porozmawiać i wyciągając tela powiedziałem, żeby mi podała swój nr on mi na to, że w naprawie i obecny ma inny nr. No to ja jej mówię, ale masz swój tel więc podaj mi swój prawdziwy nr ona wykręcała się i coś tam pieprzyła nawet nie wiem już co, więc jej mówię, coś w stylu, że w takim razie, nie będzie możliwości porozmawiania innym razem i po chwili się pożegnałem. Liczyłem szczerze mówiąc, że jak powiem jej "cześć" to ona mnie jakoś zatrzyma i poda ten nr, no ale dupa, bo nie zatrzymała. Tak naprawdę ja nie chciałem jej nr, bo już po tym jak mi powiedziała, że nie lubi dużych miast to była dla mnie skreślona, ale o ten nr prosiłem, żeby potrenować, bo bez sensu nie wykorzystać szansy na potrenowanie, nawet jak się wie, że nic z tego nie będzie, a tak niestety do tej pory robiłem.
Trzeba było jej wylizać te stopy, to przynajmniej by popamiętała wizytę w 'wielkim' mieście
MUSIC IS THE ANSWER - zapraszam do mojego świata.
http://youtu.be/nyC4bzXCZWM?t=52s
Mówiła, że jej się tu podoba, ze mieszka niedaleko w małym miasteczku, spytałem, czy była w KRK i mówiła, że nie lubi dużych miast tylko małe. Mnie waliło co mówi, bo i tak wiedziałem już po tym, ze skoro nie lubi dużych miast to nic z tego nie będzie. tzn. z bycia z nią.
Mówcie do mnie: "Ten,który szanuje Kobiety."
ok, widze, ze nikogo nie ciekawi to co napisalem i nikt nic nie poprawi tego co zjebalem, bloga juz nie pisze, bo mi ktos skasowal to nad czym sie nameczylem w takim razie tu tez nie ma sensu pisac skoro i tak prawi nikogo to nie interesuje