Witam. Nie mogę nigdzie znaleźć nic o budowaniu social proofa. Ktoś pomoże? Mam z tym problem bo mam opinię czarnej owcy gdzie się nie pojawię.
Ogółem latają ploty jaki to ja nie jestem, a w klasie zawsze jestem tym "samotnym gościem" którego nikt nie chce bo nikt go nie lubi
.
Nie wdaję się w bójki i jestem wychowany na grzecznego chłopca, więc to pewnie przez to. A opinia jak domino, gdzie się nie pojawię już taką mam od kogoś.
Poza tym na blogu Malbosa jest o tym i to bardzo dobrze napisane.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
oj to stary bardzo zle. Social buduje sie latami, bo social robi ilosc znajomych, pozycja w jakiejs tam grupie etc etc etc. Tu juz bardziej by pomogly chyba jakies ksiazki o relacjach interpersonalnych, jakies socjologiczne itd. Bo przeciez nie powiem Tobie jak poderwac mase przyjaciol hehe.
semper fidelis
Bądź otwarty, pewny siebie, uśmiechnięty, wesoły, oczytany, miej pasje, zainteresowania, poszerzaj horyzonty a soocial proof sam się zbuduje. Ale i tak chyba musisz zmienić środowisko.
ile masz lat?
ile masz lat?
18 ;X problem jest z rówieśnikami. Nie mogę sobie znaleźć grupy do której bym pasował.
Tical:
Najlepszym przyjacielem mężczyzny jest pies. Kobieta walczy o 9 miejsce z lodówką.
Ja trzymam z tymi co mnie szanują, starych kumpli którzy mieli mnie w dupie traktuje tak samo jak oni mnie i żyje mi się z tym dobrze. Po jakimś czasie na pewno zauważą, że się zmieniłeś.
Każdy błąd młodości jest ojcem nowej prawdy.
Social buduje się lata, ale spokojnie, nie należy się załamywać. Kiedyś też miałem problem z odpowiednim social-proofem. Nie znam Twojej sytuacji, więc to tylko propozycja, są wakacje, zatrudnij się w pubie lub w centrum handlowym(jakimś sklepie), poznasz mnóstwo potencjalnych znajomych, wśród których będziesz mógł zbudować social-proof według własnych zasad. Bądź duszą towarzystwa, zorganizuj kilka wypadów na imprezę, najlepiej do lokalu gdzie często bawią się Twoi znajomi. Takim zachowaniem wyślesz pierwsze sygnały do starych znajomych, że ich opinia o Tobie jest błędna, będą to pierwsze fundamenty, do zmiany własnego wizerunku, stworzenia lepszego social-proofu.
"Jeśli chcesz człowieka uszczęśliwić, nie dodawaj nic do tego, co posiada, ale ujmuj mu kilka z jego życzeń."
albo zmień np.: typ ubioru. ludzie nie za bardzo lubią emo, metali i podobnych subkultur.
Włączę się do dyskusji bo pewna rzecz mnie nurtuje. Po wielu latach błędnych życiowych decyzji doszedłem do takiego stanu, że nie posiadam kompletnie żadnych znajomych, kumpli ani tym bardziej koleżanek o dziewczynach nie wspominając. Jestem sam jak palec, kompletnie anonimowy gość, którego nikt nie zna bo znajomi ze szkół się porozjeżdżali i nie utrzymuję kontaktów. Moim "towarzyszem życia" od wczesnej młodości do teraz był...komputer. Równie dobrze można przyjąć jakbym te 12 lat od osiągnięcia dojrzałości spędził w więzieniu (choć oczywiście nie byłem to podobny skutek).
Zdaję sobie sprawę, że jestem ewenementem bo takich jak ja jest niewielu ale pewne rzeczy zauważam, zaczynam rozumieć i pragnę to zmienić. Dość ślęczenia przed compem, wychodzę częściej na miasto itp. Ostatnio nawet sporą dozę optymizmu poczułem po przeczytaniu tekstów Gracjana a także o Inner Game.
Teraz mam pytania następujące i proszę by odpowiedzieli ci, którzy naprawdę mają coś do napisania a nie ci, którzy tylko chcą mnie wyśmiać:
1. Czy zbudowanie siatki nowych powiązań towarzyskich jest w jakiś sposób istotne aby zacząć poznawać dziewczyny? Ja nie czuję takiej potrzeby w ogóle, nie jest moim celem ani marzeniem mieć masę znajomych płci męskiej. Czy mogę podrywać skutecznie dziewczyny nie mając ani jednego kumpla ani nie będąc nikim liczącym się w mieście? Czy to w ogóle ma coś wspólnego? Dodam, że nie jestem biedakiem, zarabiam w miarę dobrze ale moja cała praca to tylko kontakt z komputerem i nie istnieję w żadnym środowisku społecznym.
2. Czy nie jestem zbyt już stary na to aby kierować swoje zainteresowanie na targety w wieku powiedzmy 18-25 lat?
3. Czy w ogóle mam szansę na "nadrobienie zaległości" z tych zmarnowanych nastu lat życia?
Chciałbym postawić sobie cel taki, żeby od teraz do 40-tki czyli przez najbliższą dekadę skupić się na poznawaniu wielu fajnych kobiet i uprawiać z nimi sex. To mnie interesuje, po to tu się zapisałem. Czy postawienie sobie takiego celu w moim przypadku nie jest zbyt.... naiwne?
Proszę o sensowne odpowiedzi a nie głupie docinki.
Pozdrawiam
ad 1/ jeżeli poszukujesz kobiety na 1 noc to faktycznie nie potrzebujesz wprowadać ją do swojego świata. Inaczej, jeżeli szukasz długotrwałego związku. Po pewnym czasie oprócz "Wy" bedzie też w waszym życiu uczestniczyło wasze otoczenie. Twoje będzie mało interesujące, chyba, że to najnowszy model procesora
ad 2/ nie, ale przesunałbym tę granicę na 22-28lat
ad 3/ niestety czasu nie cofniesz...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dzięki za odp ale to chyba nie ja mam planować czy chcę związku? Cytat z 7. lekcji:
"Większość kolesi dąży do związku, to błąd. Ty dąż do zbliżenia z dziewczyną , do intymności. Jej powinieneś zostawić to, by chciała związku. "
Gdy już nastawię się na to, by jak najszybciej dziewczynę przelecieć to będę dążył do zbliżenia z nią i wtedy gdy będzie sytuacja tylko ja i ona sam na sam to chyba nie będzie ją obchodziło ilu mam przyjaciół itd.?
alphbrawo, ciesze się że nie jesteś leniwy i używasz własnej mózgownicy
No więc tak : "nastawic się aby jak najszybciej przelecieć" - to nie tak, chodzi o to żeby cieszyć się każdą chwila którą spędzasz z kobieta która Ci się podoba. Sex "przychodzi sam", Ty tylko pilnujesz żeby ci nie uciekł
zdobędziesz doświadczenie to sam bedziesz wiedział co i jak, musisz tylko zacząć spotykac sie z laskami. Czy masz szanse u dużo młodszych, no nie wiem, nie jestem aż taki stary żeby ci powiedzieć ... ale skąd wiesz że młodsze będą Cie interesować ? musisz sam popróbowac, będziesz mieć pewność.
@ social proof
Nie trzeba mieć niewiadomo jakich znajomości. Przede wszystkim odpowiednia postawa. Ponadto mozna troszke przekolorować rzeczywistośc podczas rozmowy.
Jak szybko zbudowac dowód społeczny ? bierzesz jednego kumpla i on wkręca panience, jaki to Ty nie jesteś wspaniały, że jesteś najlepszym jego przyjacielem itp.
no to odpowiedz sobie jaki jej zaoferujesz świat, kiedy już oboje tego związku będziecie chcieć...
Poza tym między "panienką na 1 raz" a "związkiem" jest jeszcze pare ciekawych momentów, w ktorych twoj social proof moze byc przydatny. Osobowosciom intrawertycznym jest ciężej niestety...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Chyba że trafię również na introwertyczkę to powinno być wtedy ok.
Po prostu od zawsze źle się czułem w dużych grupach przyjacielsko-koleżeńskich, zawsze uchodziłem raczej za samotnika, unikałem zbyt dużych towarzystw. Gdy z kumplami w czasach szkolnych się wychodziło gdzieś to zazwyczaj w 2-3 osoby a jak się większe towarzystwo robiło to zazwyczaj się zmywałem. I dlatego też nie chciałbym dziewczyny, która ma 80 kumpli i 540 psiapsiółek, że średnio co kilka minut na ulicach ktoś mówi "cześć" - to jest dla mnie sytuacja bardzo niekomfortowa.
Ale przy 1NS (one night stand? czy jak wy to określacie) taka cecha raczej nie jest zauważalna więc chyba nie powinienem sie tym przjmować.
No to ja też sie wypowiem w tym temacie.
Mieszkam w dość małej miejścowości poza miastem gdzie wszyscy sie znają. Moje towarzystwo mnie wkurwia, a od dłuższego czasu w zasadzie jego brak. Przez jakiś czas próbowałem kumpli wyciagać na miasto, impreze, czy poznać jakieś panienki to ilekroć słysze nie, nie chce mi sie, cholera co z nimi jest? No ja nie wiem, czy problem tkwi we mnie? Wolą siedzieć po nocach przy sklepie i mucić piwko, też lubie, ale ile można? Od dłuższego czasu coraz mniej gadam z kumplami, wrecz mam wyjebane no i jakby nie patrzeć siedze coraz dłużej w chacie nie wiedziac co ze soba zrobić, nie mam gdzie wyjść, a mój social proof zaczyna powoli wyrastać na frajera. Ogólnie zawsze byłem pozytywnie nastawiony do poznawania nowych ludzi, jak byłem troche młodszy chodziłem do klubu, a konkretnie pocinałem w noge przez 4 lata. W klubie zawsze byłem lubiany, czesto dusza towarzystwa co jednak o czymś świadczy. Coraz bardziej zaczyna wyrastać problem - brak konkretnych kumpli. Nie chce mi sie siedzieć w domu, chce poznawać nowych ludzi i podrywać kobitki. Co ze soba zrobić? Jakieś porady dla mnie? Nie szczędźcie sobie ostrej krytyki.