Nowy tu nie jestem, ale to mój pierwszy wpis blogowy, w którym chcę się z Wami podzielić spędzeniem czasu na pewnych targach w kwestii ćwiczenia uwodzenia hostess.
Targi traktuję zasadniczo jako źródło innych przyjemności niż damsko-męskie. Ale jak wiadomo są wieczory, noclegi itd. Do łóżka nikogo nie zaciągnąłem, ale mimo wszystko wyjazd oceniam pod tym kątem pozytywnie. Na te targi pojechały dwie nowe hostessy. Obie z bardzo dobrą figurą, z tym że jedna była wyraźnie ładniejsza z twarzy i w nią celowałem. Wyszło trochę inaczej. Mógłbym się rozpisać ostro o różnych zagraniach, ale skupię się na wybranych. Zagrania dotyczą nie tylko tych dwóch panien. Łącznie było z tymi nowymi 8 hostess. Od początku żadnego needy i starałem się grać samca alfa, choć przy moim koledze to łatwe nie było, bo już ma taką naturę. Na szczęście jest żonaty i kumaty, więc było ok. Pierwszego wieczoru poszliśmy we dwóch (tylko my reprentowaliśmy płeć męską) do pokoju jednych dziewczyn, gdzie się zgromadziła reszta oprócz tych dwóch nowych. Nie czuły się chyba jeszcze zbyt swojo. Propozycja z naszej strony padła do tych nowych i się ugadaliśmy na następny wieczór po bankiecie. Wracając do pierwszego wieczoru, gdzie było 6 dziewczyn i nas dwóch. Dodam, że na tych targach nie było tej hostessy, z którą się na poprzednich targach pogodziłem. Nie miałem tutaj żadnych zamiarów erotycznych, choć dwie z nich miło by było na ruszcie powędzić;) Z jedną z tych dwóch (tą nieco lepszą) miałem akurat najsłabszy kontakt ze wszystkich hostess. Uchodziłem dla niej za zbyt spokojnego i nudnawego. Miałem nie wracać do starych czasów, ale pierwszy raz niecały rok temu ją poznałem i wtedy byłem jaki byłem. Okazuje się jednak, że słabe pierwsze wrażenie można wyraźnie poprawić.
Wracam do pierwszego wieczora. Kumpel szybciej się odnalazł i coś tam opowiadał. Nie pamiętam już jak do tego doszło w powiązaniu z rozmową, ale wspomniałem, że można niektóre rzeczy wyczytać na dłoniach. No i się zaczęło tak, że nawet nikt nie zauważył jak kumpel się po ok. 15 minutach dyskretnie zmył. Momentami miałem przed nosem po 8 dłoni do odczytywania linii papilarnych. Co ciekawe w ogóle się na tym nie znałem i wymyślałem wnioski na spontanie, a one to wszystko zasłuchane łykały jak młode pelikany. I co chwila leciały pytania w moją stronę "Co jeszcze potrafisz?", "Jakie inne metody przewidywania i odczytywania osobowości znasz?". Dosłownie wszystkie się w to włączyły. Zrobiłem im test zaufania. Wymyśliłem wróżenie z kolana i co ciekawe żadnego oporu przed odsłonięciem do "badań" kolana nie było. A najbardziej w to włączyła się ta najładniejsza i zarazem najbardziej zdystansowana uprzednio do mnie. Potem przy innych okazjach na targach mnie wypytywała gdzie chodzę się bawić, jak tu trafiłem, czy podrywam panny w klubach i wiele innych pytań. Na ile potrafiłem starałem się nie dawać odpowiedzi na tacy tylko wplatać tajemniczość i intrygę. Z kolei podczas tamtego wróżenia z rąk tej najładniejszej, choć nie tylko, starałem się dawać najbardziej zaskakujące, często pachnące negiem, wnioski. Niektóre z nich po kilka razy mi dawały dłonie, żebym jeszcze raz sprawdził im taką czy inną linię. Co tu dużo mówić - przez ok. dwie godziny byłem nieskromnie mówiąc w centrum zainteresowania.
Na koniec jeszcze puściłem otwartą pętlę, czyli powiedziałem, że są inne, duże ciekawsze metody odkrywania cech charakteru, ale musze już iść. One oczywiście chciały, żebym im dzisiaj te metody pokazał. Dodałem tylko na odchodne, że nie ma tak dobrze, nie ma wszystkiego od razu. Z jednej strony wiedziałem, że ta najładniejsza ma (naprawdę) narzeczonego, a ta druga w kolejności - od miesiąca męża (też naprawdę). W dodatku jakoś trudno tu było którąś wyizolować.
Następnego dnia przyszła kolej na dwie pozostałe. Poszliśmy oboje z kumplem, który był na tyle kumaty, że też się gdzieś po piętnastu minutach zawinął. Jemu i tak na niczym nie zależało, choć przyznam ładnie jednej (tej ładniejszej) przygrał. Ona skierowała się do nas w imieniu koleżanki również, żebyśmy przynieśli jej herbatę z dołu, bo im się nie chce wstawać, a chcą się napić. Na co kumpel "Myślisz, że nie mamy nic lepszego do roboty, tylko Wam po harbatę iść". Oczywiście było to powiedziane z uśmiechem, ale z drugiej strony z dużą pewnością siebie i zakodowaną informacją, że latać dla Was jak pieski nie zamierzamy. Było parę drobnych zagrywek z mojej strony. W pokoju były dwa łóżka, w których przebrane w piżamę leżały już obie laski. Ja się rozwaliłem wygodnie na nożnym brzegu łóżka tej ładniejszej, a kumpel na łóżku drugiej. Od razu pełen luz. Jak kumpel już poszedł to coś tam wspomniałem znowu o tych dłoniach. Laska z przeciwnego łóżka (ta mniej ładniejsza) od razu się zainteresowała i dawaj dłonie w moją stronę "Chodź to mi powiesz co się da odczytać z moich dłoni". Usiadłem na jej łóżku, zrobiłem swoje i na koniec jeszcze dodałem, że ta linia oznacza libido, ale ma dziwną i nie chcę wchodzić na takie tematy. Obie zaczęły naciskać, żebym powiedział, a ja w tym momencie wstałem z łóżka i wróciłem na łóżko tej ładniejszej. Nawet przyznam zapomniałem o tej ładniejszej wróżąc tamtej. Ona z kolei powiedziała do tej ładniejszej "Niech teraz Tobie odczyta z dłoni". Na co tamta odparła, że w takie rzeczy nie wierzy i na tym wróżenie się skończyło. Kiedyś bym pewnie usilnie zbliżył się do tej nieufnej we wróżby i naciskał, ale teraz postanowiłem to olać na zasadzie "nie to nie". Z resztą to nie ja jej proponowałem, tylko koleżanka. Po pewnym czasie ładniejsza poszła spać, a z tą drugą jeszcze z pół godziny miło pogadałem starając się jak najlepiej wykorzystać wskazówki ze stronki. Tyle, że ja naprawdę w nią nie celowałem.
Następnego dnia ją raczej olewałem. Pamiętam np. taką scenę jak jechaliśmy z targów na kwaterę (nas dwóch i pięć hostess, w tym dwie nowe). Ja zmieniałem stacje w radiu co by coś fajnego leciało i z samego tyłu (od jednej z tych nowych) słychać było. "O! To niech zostanie". Na co ja dalej zmieniam stacje i dodaję dosyć głośno i wyraźnie "Ale mi się nie podoba". W końcu zatrzymałem tam gdzie chciałem. Jedna z koleżanek się trochę zaśmiała z podziwem dodając "Dobre". Widziałem też już wcześniej, że nie polubiła tych nowych. Dodam jeszcze, że po tamtym wieczorze z nowymi hostessami ta, z którą przegadałem często mnie zaczepiała i towarzyszyła mimo, że ja zawsze albo szedłem przed nią albo pokazywałem jej, że nie będę jej wyróżniał i idę i rozmawiam ze wszystkimi. Nawet już na koniec targów jak zbieraliśmy się do wyjazdu to ona do mnie "Chodź Przemek. Idziemy". Ja na to "Idź. Ja później dojdę". To ona "Poczekam na Ciebie". Środki transportowe nam się trochę przetasowały i wyszło tak, że wracałem ja, kumpel i właśnie ona. Chciała z nami jechać jeszcze ta ładniejsza. Zapytała czy ją weźmiemy na takie i takie osiedle. Na co kumpel "Nie bardzo", a ja dodałem z uśmiechem do kumpla "To nam nie po drodze no nie" i do niej "Nic z tego". Zauważyłem jakby większe niż wcześniej zainteresowanie z jej strony, więcej się po tym do mnie uśmiechała, potem slyszałem, że szukała mnie, żeby się pożegnać.
Kulminacja nastąpiła jak wracaliśmy z tą "nową mniej ładną". Wszystkiego też oczywiście nie przytoczę. Miałem na sobie marynarkę jeszcze i nie zdążyłem się przebrać w ludzkie ciuchy co też powiedziałem. Na to koleżanka, że mogę założyć jej sweter. Powiedziałem tylko, że lepiej nie, bo nie będę mógł wdechu zrobić. Potem dodała, że ma inne ciuchy w torbie, że mogę sobie wybrać. Nie wiem skąd to wyszło, ale po chwili dodała, że ma stringi jakbym chciał, ale używane. Też odpowiedziałem, że raczej nie skorzystam. Jak zrobiliśmy postój i kumpel wyszedł się odlać to zaczęła mnie zasypywać zwykłymi pytaniami typu "gdzie mieszkasz, jak tu trafiłeś, co ukończyłeś". W końcu po udzieleniu paru odpowiedzi mówię z uśmiechem "A co to ma być? Przesłuchanie?" Ona, że tak po prostu jest ciekawa. Kumpel wrócił i zamilkła. Podczas jazdy nie wiadomo skąd ona wyskakuje do mnie "Przemek. Mam nadzieję, że umówisz się ze mną na piwo". Ja oczywiście zdawkowo "No nie wiem. Pomyślę". Ona dodała, że przecież blisko siebie mieszkamy (ona w akademiku). Dodała, że mogę wpaść do niej do akademika, że możemy się spotkać w Kredensie (mówiłem jej, że tam czasem bywam). Kumpel tutaj też trochę mi pomógł (tak przypuszczam). Powiedział do niej "No wiesz. Przemo nie jest taki łatwy, ale zawsze staje na wysokości zadania". Ja dodałem "A nawet wyżej" co ku memu zaskoczeniu wywołało entuzjazm u niej i hahanie u niego. Ja coś tam wspomniałem, że jak mnie nie wykorzysta, to może się z nią umówię. Ona na to, że taki seks już ją nie interesuje, więc nie muszę się obawiać. Ja zapytałem dla jaj kumpla "A co to jest seks, bo nie wiem? To jakiś skrót. Co to znaczy?". Na co ona zalotnie "Mam być Twoją nauczycielką?". Ja "Lepiej nie. Nie widzę Cię w roli nauczycielki w tej dziedzinie". Potem aż do samego końca podróży ją przytrzymałem w niepewności. Na koniec trochę zawaliłem, ale z drugiej strony już byłem pewien, że co nie powiem, to i tak dostanę jej numer. Zamiast powiedzieć wprost "Podaj mi swój numer" to ja zapytałem "Czy możesz mi dać swój numer?". Oczywiście podała (prawidłowy). Po Waszych komentarzach dopiszę ciąg dalszy wątku z tą panną.
Odpowiedzi
Podoba mi się to. Czekam na
czw., 2010-06-24 11:41 — JestemAnonimowyPodoba mi się to. Czekam na ciąg dalszy.
Dawaj resztę Pięknie
czw., 2010-06-24 12:09 — EuroDawaj resztę
Pięknie rozegrane...
Mozna sie pogubic, dawaj
czw., 2010-06-24 15:33 — SagułaroMozna sie pogubic, dawaj dalej
za długo , nikt dokońca nie
pt., 2010-06-25 07:59 — rafael89za długo , nikt dokońca nie przeczyta ,pisz konkretniej
dobry art, wcale nie za długi
pt., 2010-06-25 21:16 — legodobry art, wcale nie za długi
Trzy tygodnie później do niej
śr., 2010-06-30 10:51 — PrzemoTrzy tygodnie później do niej zadzwoniłem o tzw. dobrej porze, a ona nie odebrała. Za dwie godziny ponowna próba i przestałem. Następnego dnia postanowiłem tylko jeszcze napisać esa i jak oleje to dać sobie z nią spokój. Napisałem "Cześć. Jutro (piątek na marginesie) o 20-tej jestem u Ciebie w akademiku. Do zobaczenia". Jej odzew po kilku godzinach "Ale mnie w ten weekend nie będzie w Bydgoszczy. Może innym razem". Odpisałem po kilku godzinach "To 'innym razem' jest teraz w Twoich rękach.;)"
i KONIEC tej historii. Czekam na wnioski, zwłaszcza, że pisaliście, że pięknie rozegrane - a jednak... chyba nie ... czy zwykły pech? Dodam, że poinformowała mnie jeszcze wtedy w samochodzie co też podkreślała już wcześniej, że w Wielki Post ona nie imprezuje i nie pije i stąd mój telefon do niej dopiero po trzech tygodniach, bo wtedy był akurat początek WP. A może to był ST?
Ech lubie ksiezniczki
śr., 2010-06-30 13:44 — magczuEch
lubie ksiezniczki
Bawily sie Wami od poczatku do konca.
Pamietaj tez ze linia miedzy cwaniak a ktos zostawiajacy energie pozadania jest bardzo cienka. Tu raczej byl problem ze cie olala.
Z tym wrozeniem to bylo nieco dziwaczne i dziecinne.
ps. Poza tym tu masz przyklad na to jak to sztuczne przeciaganie niedzwonienia działa, bo niby na forach mowia ze nie mozna pokazac needy ...masz tu dowod jak taka opcja daje dupy.
Jedni ci radza dzwon po tygodniu inny dzwon po 2...Bez sensu takie gierki. Mysle ze tak to byl shit test...Poza tym
przez 3 tygodnie twojego milczenia to znalazla sobie kilku innych i zapomniala kim ty w ogole jestes.
Magczu. Zauważyłeś w tym
śr., 2010-06-30 14:15 — PrzemoMagczu. Zauważyłeś w tym wpisie objawy cwaniactwa w moim zachowaniu? To oczywiście nie ironia tylko chęć wyciągnięcia wniosków na przyszłość jeśli coś w tym jest. Poza tym dobrze wiem, że 3 tygodnie to zdecydowanie za długo jakby nie patrzył i dlatego zwróciłem na to uwagę skąd to posunięcie. Już drugi raz podobny błąd popełniłem, bo laska stwierdziła, że wcześniej i tak nie może. Trochę trudna sytuacja, bo zadzwonię wcześniej to mogę, lecz nie muszę wyjść na needy. Z drugiej strony, co uświadomiła mi "Alchemia uwodzenia" (nie powiem, że 100% zawartości jest ok, ale warto czytnąć), im młodsza panna tym szybsze poczucie czasu i tak naprawdę po tygodniu to już jest pozamiatane - no chyba, że kwestia 3-4 randki po zajebistym zrobieniu wrażenia na poprzednich spotkaniach. Osobiście za najbardziej wyważony chłodnik uważam telefon nazajutrz od spotkania
A i jeszcze wyjaśniej o co w tym fragmencie chodziło i do kogo się odnosi?
"Bawily sie Wami od poczatku do konca"
Trudno oceniac bo slowa nie
śr., 2010-06-30 14:47 — magczuTrudno oceniac bo slowa nie oddaja emocji, wiec nie chce sie pomylic.
Nie iwm jak wygladalo wrozenie z reki, ale mysle ze nawet ten zart przemienil sie w male cwaniakowanie.
Po tym wpisie odnioslem wrazenie ze sie wami bawily, wiedzac ze probujecie je poderwac. Jak napisalem na poczaktu trudno oceniac bo nie ma tu emocji a same slowa na papierze....
modelki znacznie szybciej odczytuja zamiary facetow i ich gierki jesli nie sa szczerzy...