Witam,
opisuję w dzisiejszym poście przygodę, która mnie spotkała w ostatni weekend. Na końcu chciałbym poznać twoje zdanie i odczucia po przeczytaniu tego postu.
Jestem dość początkujący w temacie świadomego podrywani, zwłaszcza w praktyce. Trochę poczytałem, posłuchałem. W sobotę poszedłem do klubu, gdzie było mnóstwo fajnych kobiet. Wszedłem z dobrym nastawieniem, kupiłem colę, zbliżyłem się do parkietu pewny siebie i wypatrzyłem ładną dziewczynę przy stoliku, sama. Usiadłem przy stoliku obok, ale bokiem i po chwili zagaduję do niej "a ty dlaczego nie tańczysz...?" Ona uśmiechnęła się, powiedziała, że pilnuję torebki koleżanki, które tańczą. W tym momencie wróciły jej koleżanki i ona do mnie mówi: "i co idziemy na parkiet?" Bez wahania wstałem, chwyciłem ją za rękę i wciągnąłem w wir tańca. Parkiet był ciasny, ale my coraz intensywniej tańczyliśmy, ocieraliśmy się o siebie. Wydała mi się starsza (koło 30 lat - co później okazało się prawdą. Ja mam 27) i miała boskie ciało i ładną twarz. Była nie przeciętnie napalona na mnie. Wzbudziłem zainteresowanie w niej, wręcz seksualne. Po jakimś czasie, zrobiliśmy sobie przerwę, ona się dopytywała o mnie (co robię, czy jestem sam itd). Ja byłem tajemniczy i odpowiadałem dwuznacznie. Dodatkowo nie byłem w niej jakoś zapatrzony, wręcz rozglądałem się za innymi dziewczynami. Poszliśmy po drinka do baru. Czekając przy barze, zacząłem coś mówić o płaceniu za drinki (już nie pamiętam co), chyba zażartowałem, że może postawić mi drinka... wtedy ona wręcz dziwnie na mnie spojrzała, puściła chyba lekkiego focha, bo miałem wrażenie, że tracę z nią raport. Myślałem, ze wręcz odejdzie i mnie zostawi. Powiedziała, że każdy płaci za swojego drinka. Przez chwilę poczułem się jakoś głupio. Zrobiliśmy tak, że każdy zapłacił za swojego. Co było dalej? Bawiliśmy się, trochę rozmawialiśmy, ale generalnie byliśmy na siebie ostro nakręceni. Wręcz dziwne wydawało mi się, że ona aż tak otwarcie mówi, że ma ochotę na mnie. Całowaliśmy się na parkiecie, ona wręcz rzucałą tekstami "chwyć mnie za tyłek", sama brała ręce w miejsca intymne. Mi się to podobało, ale byłem dziwnie zaskoczony, wręcz mnie rozbrajała. Ona była trochę podpita, ale świadoma co robi (tak mi się przynajmniej wydawało).
Po jakimś czasie, proponuję jej aby wyjść z klubu i jechać do niej albo mnie. Ona bezpruderyjnie mówi, że ma mieszkanie w remoncie, więc "jedziemy do ciebie". Ona między wierszami mi mówi, że ma okres i że raczej seksu tak będzie ale chętnie by się chciała przytulić itd. Ja w takim razie pomyślałem o igraszkach oralnych i też w sumie chciałem z nią spędzić noc. Po przyjeździe do mnie było fajnie, wspólny prysznic, igraszki. Aczkolwiek rozbrajała mnie trochę jej bezpruderyjność, wcale się nie wstydziła rozebrać, latała wręcz nago po moim mieszkaniu, miała do mnie ogromne zaufanie i komfort. Ciągle chciała pić alkohol.
Po jakimś czasie zaczęła się trochę żalić na swoje życie. Okazało się (tak komunikowała), ze była w kilku poważnych związkach (po kilku latach). Żaliła się, ze facet ją zostawił dla jakieś młodszej itd. Co więcej powiedziała, że 2 razy poroniła.... Kurcze, trochę się wystraszyłem i zacząłem strasznie uważać, żeby nie urazić jej uczuć. Generalnie po usłyszeniu jej wywodów, stwierdziłem, że nie chcę z nią nic więcej budować bo nie chce jej zapewniać tego, czego ona prawdopodobnie oczekuje. Ona szuka dłuższego związku (zakładam tak, nie mówiła tego wprost - wręcz przeciwnie, mówiła, że nie szuka, ale mało przekonująco), planuje rodzinę, do tego ma ciśnienie od rodziców (zwłaszcza mamy). Wypytywałem o jej rodzeństwo, kontakty z rodzicami. Zaczęło się robić bardzo intymnie/osobiście, bardzo się otworzyła, nawet popłakała sobie w moich ramionach. Czuła się trochę winna, że ma słaby kontakt z siostrą i że czasami źle traktowała rodziców. Ja tylko słuchałem, zadawałem pytania.
W tym czasie zadawałem jej te pytania i wywoływałem raczej negatywne emocje. Nie wiem czemu. Było mi jej jakoś szkoda. Wręcz miałem ochotę jej jakoś pomóc, otworzyć sie na nowe kontakty z ludźmi, w kontaktach z rodzicami itd. Kurde, jakaś lekka masakra. Co jakiś czas przebłyskiwała mi myśl: "kurde, co ty robisz, przestań wzbudzać w niej te negatywne emocje i zacznij wzbudzać pozytywne, poprzez zadawanie otwartych pytań o dobrze rzeczy (wakacje, przygody np - coś w tym rodzaju)". Co więcej, czasami myślałem sobie: "z kolei, jeśli wywołam w niej takie negatywne emocje, to nie będzie się chciała ze mną spotykać więcej (o co mi nie chodziło)".
Ostatecznie rozstaliśmy się na drugi dzień (zamówiłem taxi, odprowadziłem ją do samochodu i pojechała do domu). Zadzwoniła do mnie jeszcze, podziękowała za wspólne spędzone chwile i zaprosiła, że drzwi u niej są zawsze otwarte dla mnie. Od tej pory minął dzień. Większość emocji już odpłynęło.
Dawno nie miałem takiej dawki emocji z inna osobą. Moja lewa półkula walczyła z prawą półkulą. Racjonalnie mówię sobie "nie, nie wiąż się z taką dziewczyną" ale z drugiej strony miałem (i jeszcze trochę mam) emocje współczucia i lekkiego porządania tej dziewczyny.
Ok, tyle opisu tej sytuacji. Proszę Was o odczucia, jakie macie. Może macie jakieś sugestie dla mnie

Dzięki za wytrwanie do końca postu!
Odpowiedzi
" Było mi jej jakoś szkoda.
wt., 2010-06-22 08:11 — zulus" Było mi jej jakoś szkoda. Wręcz miałem ochotę jej jakoś pomóc,
otworzyć sie na nowe kontakty z ludźmi, w kontaktach z rodzicami itd.
Kurde, jakaś lekka masakra"- właśnie masakra. Akcja niezła, choć to ona Ciebie wyrwała. Największy błąd jaki widzę, to to, że przyjąłeś jej negatywne emocje. Powinieneś budować pozytywne, a nawet jeśli ona przedstawia coś negatywnego owszem powinieneś to zrozumieć, postarać się ja wysłuchać, ale nie przejmować, a raczej zmienić. Panuj nad emocjami, nie daj zabrać sobie energii, nie możesz pozwolić, aby gorszy dzień jakiejkolwiek laski psuł Twój dobry humor.
to samo powiedział mi już
wt., 2010-06-22 12:54 — Bigito samo powiedział mi już jeden kolega....
Dzięki za sugestie! Chcę bardziej panować nad swoimi emocjami.
W tym konkretnym przypadku to pewnie wynikło stąd, że ostatni raz byłem w krótkim związku z dziewczyna jakieś 2 lata temu i mogłem być wygłodzony emocjonalnie.
Dobrze zauważyłeś, że dziewczyna przelała na mnie swoje negatywne emocje i ja wchłonąłem je jak gąbka. Pora wycisnąć teraz gąbkę. Po 2 dniach już czuje się lepiej.
Dzięki chłopaki!