witam zacnie zgromadzonych forumowiczów;)
na początku krótkie intro celem wprowadzenia w problem, który mnie ostatnio nurtuje,
jestem z laska, która ma w sobie 90% samicy alfa od 8 m-cy, ogólnie rzecz biorąc jedna wielka sielanka, daję z nią rade, zero problemów, nawet kłócić się nie nauczyliśmy jeszcze bo gdy jakaś pierdoła wychodzi to nikt nie wie jak się zachować;D dystans do wielu spraw plus wszystko to okraszone jest ogólnym spasowaniem charakterów itd. sex uprawiamy jak króliki od pierwszej randki gdzie się da i są emocje to to robimy.
i co,,, jeśli miałbym ja traktować jako materiał do używania to nie kminił bym i nie uzewnętrzniał się na forum pod.org
ale zauważam, że po tych 8m-cach zaczyna mi czegoś brakować i chyba jej też..
nie chcę się rozwodzić bo długo by pisać,, mam też przede wszystkim świadomość ze pierwsza i druga euforia już dawno minęła, etap poznawania mamy już za sobą,
chciałem się tylko Was chłopaki poradzić, jak zmienić nasz związek z raczej freewolnego, na bardziej poważny.. w sensie, żeby był mentalny (jak to moja laska mowi "uczuciowy" ),
bo 25lat które mam, nauczyło mnie trochę i wiem, żę wychylanie się często szkodzi to też do tej pory zero wyznań z mojej strony, zero zapewnień&deklaracji, i co gorsza moja laska napierała po kilku miechach na poważne rozmowy, a ja odbijałem piłeczkę, za wcześnie bleble ble...
teraz nasz związek wygląda tak, że spotykamy się jest nadal super, jest czas na konstruktywne rozmowy, miłe (sex) czasu spędzanie etc. poza nimi kilka esów dziennie jakiś tel i tylo, też spoko bo ja inwestuje w realu..
ale w dalszym ciągu mam wrażenie, że wracamy do pkt wyjśćia, gdzię były wspólne próby sił, od groma shit testów z jej strony i słowne przepychanki,, " żeby czasem ktoś za dużo nie powiedział (w sensie nie wyznał) bo będzie z "tyłu" i źle się z tym poczuje...
nie pasi mi to ogólnie chce to zmienić, chce stworzyć atmosferę partnerskiej równości..bez zbędnego cwaniactwa
da się to jakoś zmienić???
pzdr.
rozmawiałem z Nią wczoraj i z przymrużeniem oka widzi nas tak:
po roku oświadczyny, tydzień euforii i podniety, później wspólne planowanie przyszłości i ja się do niej wprowadzam..
śmiała to mówiąc ale znam ją na tyle że wiem, że jej mimika i przekaz podczas monologu były wynikiem ostrożności w stosunku do mnie i obawy "co ja na jej plan"
GEN jak zadziałać żeby było mniej rżnięcia, zniechęcać ja do siebie to jak strzelić samobója do własnej bramki
sytuacja wygląda tak, że jak się tylko spotykamy to taki świdrujący wzrok z obu stron, że ech...
czasem spotykając się w ciągu dnia i ustawiając na wieczorną randkę smiejemy, że dziś zero sexu i co?... i qpa... nic z tego nie wychodzi seximy się aż miło nie gadając o tym akcja i już..
Jak zwykle gen ma rację. Zmieszkanie razem dużo zmienia i to na poważnie. Poznaj jej rodzinkę i niech ona pozna Twoją. To też sporo może zmienić (niekoniecznie na dobre).
Zastanawiam się poważnie czy pomiędzy wami są jakieś głębsze uczucia, czy nie czasem po prostu dobrze się bawicie ale nie ma tego czegoś głębszego. Jeżeli nie ma to raczej długo to nie pociągnie bo laski tak nie mogą.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
a jeśli ona się domaga emocjonalności? zaciśnienia więzi idt?
cytuję Ją;
" już swoje lata mam i nie szukam chłopca do zabawy, bo takich już w życiu miałam, więc jeśli chcesz się ze mną tylko dobrze bawić, to sory ale ja wysiadam"
"teraz nasz związek wygląda tak, że spotykamy się jest nadal super, jest

czas na konstruktywne rozmowy, miłe (sex) czasu spędzanie etc. poza nimi
kilka esów dziennie jakiś tel i tylo, też spoko bo ja inwestuje w
realu.." - Przecież o to tu kurde chodzi
"chce stworzyć atmosferę partnerskiej równości..bez zbędnego cwaniactwa" - więc ją twórz - gdy ona przegina pałę z cwaniactwem np, to mów że nie o to chodzi w związku. Powoli wprowadzaj jakieś tam zasady partnerstwa. Chociaż ja uważam że na tym etapie na jakim jesteście sex, rozmowy i fajne spedzanie czasu sa dostatecznym cementem. Moim zdaniem partnerstwo etc etc wysuwa się na przód po upadku chemii.
1 wpis dziś który się miło czytało. Gratuluje związku i powodzenia ziombel
semper fidelis
thanks KRZEMO:)
jeszcze jedna sprawa, która mnie zastanawia a za razem wręcz śmieszy..
moja pani domaga się wyznań,a w chwili kiedy ja zaczynam na poważnie mówić o uczuciach z automatu strzela buraka i wtula łepek w poduchę, wstyd ją ogarnia sam nie wiem hm..
Hmm, przed oświadczynami to ja bym jednak wolał zamieszkać ze sobą na próbę, bo to może rozwiać wszelkie wątpliwości a zaręczyny mimo iż zerwać można, to jednak bardzo poważna sprawa.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
jeszcze mnie tu ożeńcie chłopaki i super będzie;D
szczerze mówiąc bardzo jestem zadowolony jak do tej pory i co ważniejsze w tej kobiecie nie mam się do czego przyczepić,
dlatego poważnie myśląc, za jakiś czas, hm może na rocznice wyskoczę z zaręczynami. sposobność dobra ku temu będzie, bo wstępnie zaplanowaliśmy wspólne wczasy tygodniowe na wrzesień,
co do wspólnego mieszkania to poza 2-3 dniowymi wypadami gdzieś za miasto nie miałem okazji a racja, że sprawdzić "kandydatkę" w sytuacji na co dzień wypada
generalnie na chwilę obecną to tak jak w pierwszym poście napisałem, chce zmienić freewolny związek na bardziej emocjonalny, i dlatego się WAS radzę, żebym przy tym nie popłynąć bo zjebać sprawę trudno nie jest, a Wasze dośw. mam nadzieje mi w tym pomoże..
sexu odmówić sobie:/ nie bardzo mi wychodzi, spacery uprawiamy hm,,może racja, że zintensyfikować trzeba,
średnio raz na miesiąc ruszamy gdzieś na weekend ale sami, może druga racja, żeby wpuścić znajomych pomiędzy, zawsze to ograniczy częstotliwość kopulowania;) doradźcie coś jeszcze jak Wam do głowy przychodzi;>
pzdr.
Sebastiano19 dobrze że zauważyłeś że takie "coś" jak brak głębszych uczuć występuje w Twoim związku. Dobrze że zrozumiałeś że musisz coś z tym zrobić, tylko musisz coś zrobić a nie tylko o tym mówić i myśleć. Kobiety mają to do siebie że dużo szybciej wyczuwają że w związku nie ma czegoś większego. Więc istnieje prawdopodobieństwo że dawno to zauważyła a jest z Tobą nadal bo liczy na to że coś się zmieni. Kobiety nawet bardziej lubią seks więc to również może ją trzymać. Ja radzę to co koledzy wcześniej a w szczególności imprezy ze znajomymi a jeszcze lepiej u znajomych( parapetówki i te sprawy). Będziecie się pewnie często zaczepiali bo będziecie mieli na siebie "chęć" ale że znajomi patrzą.....
. Myślę że to jeden z lepszych pomysłów.