Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Grill, nowa znajomosc i brak kontaktu

11 posts / 0 new
Ostatni
Corniol
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Gliwice

Dołączył: 2009-01-04
Punkty pomocy: 0
Grill, nowa znajomosc i brak kontaktu

Pewnego piatkowego wieczoru udalem sie do kumpla na grilla, ze na poczatku bylo troche dretwo polal sie alkohol i z innym kolega postanowilismy rozkrecic impreze. Nie powiem udalo nam sie to i ogolnie bylo ok, wszyscy weseli zadowoleni, ale nie o tym tu bede pisac... 

Kilka godzin po rozkreceniu imprezy bylem juz mocno wstawiony i wypatrzylem pewna  fajna dziewczyne. Ogolnie spoko sie rozmawialo, do pewnego momentu poki nie przyszedl pewen facet jak sie okazalo jej byly z ktorym byla 2 lata. Koles nie zabawil dlugo moze z 20min i sobie poszedl. Chwile po tym dziewczyna rozpacz, ze nawet na nia spojzal, ze olal itp itd... 
Wszyscy zaczeli ja pocieszac ta w jeszcze wiekszy placz... po jakims czasie uspokolia sie troche znowu zaczelismy rozmawiac, powiedzialem jej co sie bedzie takim przejmowac, niech sie rozgladnie ilu fajnych facetow jest dookola... Usmiechnela sie, powiedziala ze chyba mam racje i dalej prowadzilismy mila pogawedke, po chwili jednak znowu placz (mysle sobie czemu mi sie to przytrafia, czemu znowu laska myslaca o swoim bylym) nie wytrzymalem i przytulilem ja... Ze bylem juz dosc mocno pod wyplywem alko, cos mi sie pojebalo i jak juz przestala plakac przyssalem sie do niej probujac czegos wiecej, kilka calusow maly jezyczek i laska sie odsunela mowiac ze tak nie potrafi...

Przystopowalem, z pozniejszych chwil pamietam tylko urywki... wymienilismy sie numerami telefonu. Dalej mam jedna wielka pustke i pamietam koniec imprezy jak wszyscy sie rozchodza.
Fajnie sie zlozylo ze tylko my mieszkalismy dalej niz wszycy i mielismy wracac tym samym autobusem.
Tak tez bylo, usiadlem pierwszy kolo okna jako ze mieszkalem troszke dalej. Ona usiadla obok tulac sie do mojego ramienia i zasnela. 
Chcialem zabrac ja do siebie do domu, nie wiem co mi odbilo ale chwile przed jej przystankiem obudzilem ja pytajac czy wysiada u siebie czy jedzie do mnie (zamiast obudzic ja na swoim przystanku i powiedziec ze chyba przespalismy jej) odpowiedz byla oczywista ze wysiada u siebie, nalegalem troche aby jednak pojechala ze mna, powiedziala ze moze innym razem. 
Pozegnala sie ze mna buziakiem w policzek, gdy drzwi sie otworzyly cofnela sie pocalowala mnie w usta i wysiadla...

Kilka dni pozniej zaproponowalem jej spotkanie, niestety miala juz inne plany, ale chetnie spotka sie innym razem. Znowu kilka dni przerwy kompletna cisza z mojej strony, z jej w sumie tez. Pozniej mialem maly wypad z kolegami do Krakowa, jakos sie o tym dowiedziala... zaraz po moim powrocie napisala... jak bylo? itp. mala wymiana kilku sms'ow i potem znowu cisza przez kilka dni. Jako ze nie lubie smsowac w weekend zadzwonilem do niej propozycja spotkania. Powiedziala ze ok proponujac wspolna impreze w jakims tandetnym lokalu gdzie mialbym byc ja, ona i jej kolezanka, bo jej kolezanka ma ochote potanczyc. Troche mnie to wkurzylo delikadnie staralem sie jej zaproponowac zwykle spotkanie we dwoje w jakims normalnym lokalu, niestety nasze pomysly sie nie zgodzily, nie ukrywam ze ciagle propozycje pojscia na potancowe + jej kolezanka mnie zdenerwowaly, troche nie mile znia zakonczylem rozmowe ale z tym milym akcentem, ze moze innym razem.

I teraz tak dziewczyna nie odzywa sie, nie odpisuje na smsy itd nie odpowiadziala na zaproszenie na nk, czuje ze to ona caly czas jest na gorze a ja na dole, dziewczyna fajna nie powiem, milo by bylo sie spotkac czy cos wiecej... Jednak minelo troche czasu narazie tydzien ciszy... Nie wiem czy to moja meska duma jest urazona, ale przez jej milczenie odczowam pewien niedosyt. 
Nie wiem co robic czy to olac, gdybym chcial olac to pewnie nie pisalbym tu tego... odezwac sie czy sie obrazila czy co, pewnie sama sie nie odezwie a nie chce tego tak zostawic, a co pisac to sam juz nie wiem, nie chce sie tez bardziej zfrajezyc... prosze o powazne rady

KRZEMEK
Portret użytkownika KRZEMEK
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2010-03-01
Punkty pomocy: 71

corniol zadam Tobie pytanie, czy Ty naprawdę nie widzisz swoich błędów??

po 1 alkochol - największy wróg podrywu
po 2 przytulenie na pocieszenie po byłym - najszybsza droga do ramy przyjaciela
po 3 naleganie na zabranie jej na chawirę kurwa człowieku. Albo w te albo wewte.
po 4 "Troche mnie to wkurzylo delikadnie staralem sie jej zaproponowac zwykle
spotkanie we dwoje w jakims normalnym lokalu, niestety nasze pomysly sie
nie zgodzily, nie ukrywam ze ciagle propozycje pojscia na potancowe +
jej kolezanka mnie zdenerwowaly, troche nie mile znia zakonczylem
rozmowe ale z tym milym akcentem, ze moze innym razem."

CO TO KURWA MA BYĆ?? ZJEBAŁEŚ OSTATNIĄ SZANSĘ KTÓRĄ ONA TOBIE JAWNIE DAŁA. Ja bym pobiegł tam na tą imprezę, i tak bym obtańcował koleżankę że by jej stopy napuchły od wysokich szpilek...

po 5 trucie dupy przez phone i nk.

Poracha. Skutek znamy. I teraz rozwiązanie

<------------------- czytanie nie boli

semper fidelis

JestemAnonimowy
Nieobecny

Dołączył: 2010-02-01
Punkty pomocy: 1

Widzę, że Krzemek mnie wyprzedził z tą koleżanką - przecież to idealna sytuacja do wzbudzenia w niej zazdrości!

KRZEMEK
Portret użytkownika KRZEMEK
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2010-03-01
Punkty pomocy: 71

dawno mnie ktoś tak zjebaną akcją nie zaskoczył na forum... I w ogóle taki myśleniem krótkowzrocznym jak stępień bez oksów

semper fidelis

Corniol
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Gliwice

Dołączył: 2009-01-04
Punkty pomocy: 0

Ty bys obtancowal, w moim przypadku wyszlaby z tego niestety jeszcze wieksza porazka...

KRZEMEK
Portret użytkownika KRZEMEK
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2010-03-01
Punkty pomocy: 71

Corniol tylko tyle masz do powiedzenia? Zobacz ile ja Tobie wytknąłem błędów Chopak... Ehhh noto mogłeś bajerować kumpele. Taka sytuacja - raj dla podrywacza...

semper fidelis

Rbn
Nieobecny

Dołączył: 2010-03-10
Punkty pomocy: 14

Słuchaj, ja tam za tancerza się nie uważam w ogóle chyba nie umiem tańczyć, ale fakt faktem zawsze na jakimś parkiecie się gibam lubię jak dupeczki patrzą z dołu, bo wiem że się wyróżniam, Nie uczyłem się nigdzie tańca, wywijam po swojemu, z każdymi baletami nabierasz w prawy to też prawda, ale co z tego że nie umiesz tańczyć skoro potrafisz się świetnie bawić ?

Żyć dla Siebie, rób to co Ci się podoba i pierdolić innych co pomyślą o tym.

Rób swoje i nie patrz na innych, jak Ci coś nie wyjdzie to nie szukaj winnych.
Juras i Koras Laughing out loud

Corniol
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Gliwice

Dołączył: 2009-01-04
Punkty pomocy: 0

Dzieki za te odpowiedzi, bledy ktore mi wytknales zauwazam jest ich nawet jeszcze wiecej.
Co do baletow nie ma chuja nie przelamie sie, probowalem wiele razy i nie, to jest jedyne miejsce gdzie moge zapomniec o jakichkolwiek dzialaniach mam blokade i chuj. Jest to moj najslabszy punkt. Co do samooceny nie jest najgorzej... tylko jak wczesniej pisalem Impreza z parkietem odpada.. za wiele mam urazow z przeszlosci....   

Chodzilo mi co mam teraz zrobic, no ale macie racje lepiej zaczac od siebie zanim brac sie za cokolwiek, a sprawe z ta dziewczyna juz olac i dac jej spokój

Rbn
Nieobecny

Dołączył: 2010-03-10
Punkty pomocy: 14

Zawsze możesz dać jej numer dla kolegów z forum ;p



Joke  Stary .,,,, Laughing out loud



(omg edytuje post za postem bo zawsze jakiś błąd w składni się wkradnie, starczy chyba na dziś)