W tym temacie opowiem wam o problemie jaki napotkałem wczoraj podczas spotkania z pewną panną.
Na początek zobrazuję trochę sytuację.
Oczywiście jak większość moich spotkań z kobietami tak i to wczorajsze można skomentować słowami "dobrze żarło, ale zdechło", ewentualnie "miłe złego początki". Taka już ze mnie "dupa wołowa", że jak zacznę dobrze to nie potrafię dokończyć.
A więc... Poznałem jakiś czas temu pewną pannę (22 lata, w skali 0-10 daję jej
. Poznałem ją gdzieś na necie, nawet nie widząc jej fotki. Wymieniliśmy w sumie 5-6 maili i umówiliśmy się na spotkanie. Ogólnie dziewczyna grała przez net wygadaną, niedostępną księżniczkę. Teksty typu "zachęć mnie jakoś", "z byle kim się nie spotykam" itp. Oczywiście zachęcać jej specjalnie nie musiałem i umówiliśmy się wczoraj na miasteczku akademickim w moim mieście.
Przyszedłem na miejsce spotkania. Czekam. Patrze przyszła zgrbna, choć nie zbyt wysoka dziewczynka. Na początku jej nie rozpoznałem, bo wyglądała dużo lepiej niż na zdjęciu, ale wkońcu podszedłem i zapytałem czy to ze mną się umówiła. Potem było typowe powitanie i decyzja o przejściu do pobliskiego pubu. Pierwsza niespodzianką był fakt, że idąc do pubu dziewczyna od razu złapała mnie "pod rękę". Pomyślałem. Super! Dziewczyna bezpośrednia, odważna i chyba jej się spodobałem. Niestety chyba jednak za dużo myślałem.
Nie będę się rozpisywał co się działo dalej, bo nie zamierzam się użalać nad samym sobą i wypytywać was co zrobiłem źle. Chodzi mi o jedną sytację.
Siedzimy sobie w pubie, pijemy piwo, lokal prawie pusty (w moim mieście wczoraj rozpoczęły się Kozienalia, Juwenalia, Kulturalia, Medykalia, Feliniada więc wszyscy pocisnęli na koncerty). Rozmawiamy... a raczej ja rozmawiam. Coś dziwnego. Wiele razy czytałem na tej stronie, że kobiecie należy dać się wygadać, pozwolić żeby gęba się jej nie zamykała, a tymczasem to ja cały czas musiałem nawijać. Nie wiem czy to wynikało z małomówności i jakiejś nieśmiałośći tej panny, ale ciężko ja było zmusić do powiedzenia czegoś o sobie. Kilkukrotnie specjalnie przestawałem się odzywać robiąc momenty ciszy, a ona nic. Minuta ciszy, potem dwie minuty. Stawało się to krępujące więc znowu zaczynałem nawijać jakiś temat. Ona oczywiście zaciekawiona, słuchała, uśmiechała się i śmiała z moich żartów, ale nic od siebie. Po kilku próbach "krępującej ciszy" nawet rzuciłem tekst "Sorry, ale boli mnie gardło od tego nawijania, może teraz Ty powiedz coś o sobie?". Ona nawinęła kilka zdań o sobie i znowu się zamknęła. Kurwa! Kompletnie nie wiedziałem ocb. Na początku śmiało wzięła mnie pod rękę, a teraz tak jakby zapomniała języka w gebie.
Co o tym myślicie? Co to za przypadek. Powiem tylko, że nie popełniłem wcześniej żadnego błędu, bo nawet nie miałem na to czasu.
Dodam tylko jeszcze, że spotkanie zakończyło się wspólnym pójściem na koncert (na koncercie paraliż, bo niestety wykonawca nie w moim klimacie) oraz odprowadzeniem jej w okolice domu (miałem po drodze wracając do domu z buta)
" Robisz wszystko zajebiście, a tu lipa. Widzisz później swój target

cisnący po mieście z jakimś paralitykiem."
hehe zgadza się zgadza ostatnio miałem przykład, nie carlo? Ale i tak ją wystukam tego jestem pewien
semper fidelis
Takie są znajomości przez neta. Laski są cwane przed monitorem, a na żywo boją się słowo powiedzieć.
Swoją drogą ostatnio gadałem z laską i też nagle temat padł, cisza pomiędzy nami, ja oczywiście nic z tego sobie nie robiłem (po 2 piwach czyli optymalna dawka pewności siebie i nie pijaństwo) po czasie zapytałem "Czy miło się milczy?" Laska zaczęła się śmiać, w sumie to sam nie wiem co w tym śmiesznego było?
Mówcie mi wiejski Cassanova
jak dla mnie to jestes do przodu
gadanie zawsze ma dobry wplyw na niunie
zaloze sie ze wstep do lodzika albo i ....
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
knokkelmann1 - pisałeś to do mnie czy do Gabio?
...
do ciebie
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Chcę/muszę z wami skonsultować mój plan.
Otóż planuję przez kilka dni nie odzywać się do tej pacjentki po czym zainicjować następne spotkanie.
Jeżeli znowu nie będzie nic gadać to planuję poruszyć ten temat. I tutaj mam dwie opcje:
1. Zastosować neg w stylu: "Na necie taka wygadana byłaś, a w realu widzę, że nieśmiała jesteś?"
2. Rzucić tekst w stylu: "Nie wiem czemu tak mało mówisz. Mam 3 opcje: 1. Jesteś nie śmiała/małomówna 2. Nudzisz się przy mnie 3. Lubisz czasem posiedzieć przy kimś i pomilczeć"
Ogólnie myślę bardziej nad 2 opcją, bo wydaje mi się, ze przy opcji nr 1. jeśli rzeczywiście jest nieśmiała to "spali cagłę" i jeszcze bardziej zamknie się w sobie. Natomiast przy opcji nr 2. poczuje się zobowiązana do wytłumaczenie swojego zachowania i zacznie coś gadać.
Co o tym myślicie i czy wogóle jest sens poruszania tego tematu?
...
Pomysł jak najbardziej dobry, nie rozumiem co chcesz konsultować. Poza tym za dużo się zastanawiasz nad małymi kroczkami, nie ma sensu. Działaj.
Mówcie mi wiejski Cassanova
Mam trochę czasu zanim znowu się z nią spotkam więc wolę poznać wasze opinie niż zrobić jakąś głupotę na własną rękę
...
a Ty się spotykasz z laską czy my?;p
Mówcie mi wiejski Cassanova
Niektórzy mają większe pojęcie w tej materii niż ja więc lepiej zapytać niż za 2 dni zakładać kolejny temat typu: "panowie panna mnie olewa, co zrobiłem źle?"
...
Panowie! Ja już kurwa nie wiem OCB!
Po kilku dniach nie odzywania się do "milczącej" panny postanowiłem zainicjować kolejne spotkanie. Niestety nadal do dyspozycji miałem tylko mail. Wymieniliśmy 2-3 wiadomości, panna znowu gra niedostępną. Teksty typu "może uwzględnię Cię w moich planach" itp, ale bez oporu zgadza się na kolejne spotkanie. Ustaliłem termin, wyłudziłem nr tel i umówiliśmy się, że jeszcze dziś potwierdzę jej godzinę i miejsce spotkania dzwoniąc do niej, a jeśli się nie dodzwonię to poprosiła o sms'a. Więc dziś późnym popołudniem dzwonię do niej, ale ona nie odbiera. Nic się nie dzieje, bo w sumie mówiła, że może nie odebrać z różnych powodów. Jako, że byłęm w pracy. Przerwa tylko 5 minut więc poprzestałem na jednej próbie i po kilkunastu minutach wysłałem sms'a tak jak prosiła. I... do tej pory zero odpowiedzi. Oczywiście nie mam zamiaru się odzywać już dzisiaj. Może jutro jeszcze raz zadzwonię, ale kompletnie już nie rozumiem jej zachowania.
...
JUNIOR - to moze jednak Trampkarz ?
zrobiles tak duzo bledow ze az szkoda pościć boo..wszystko znjadziesz
<---
w skrócie: robisz dokladnie to co ta laska sobie wymyśli, wiec... trudno zebys ja zaintrygowal, lub chociaz zainteresowal swoja osobą. Ma to co chce bez wzgledu na to co robi, "Azorze":P
Problem w tym, że trochę ją wyczaiłem i wiem, że taka cwana jest tylko przez maile. Na żywo już taka mocna nie jest.
Na ten tekst "Może uwzględnię Cię w moich planach" - odpowiedziałem "Jak już sobie coś zaplanowałaś to to odwołaj, bo porywam Cię na spacer.". Potem podałem konkretną godzinę (17.00) i miejsce spotkania. Ona odpisała "O 17 kończę zajęcia i chciałabym jeszcze coś zjeść" więc jej odpowiedziałem "Nie wydziwiaj, jak chcesz to przywiozę Ci kanapkę ze smalcem to sobie oszamiesz na szybko :)" Po tym tekście wymiękła i podała mi nr tel, ustaliliśmy, że do niej zadzwonię, a jak się nie dodzwonię (bo miała być na zjęciach) to wyślę sms'a.
Pewnie popełniłem jakieś błędy. Zadzwonię dzisiaj jeszcze raz, jak nie odbierze to chuj z nią. Mam jeszcze 2 inne opcje na dzisiejszy dzień :)
...
ze szmalcem? oszamiesz na szybko!!! zajebiste
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Ciąg dalszy historii.
Zrobiłem tak jak napisałem. Wczoraj około południa zadzwoniłem po raz drugi i... kolejny zonk! Odrzuciła połączenie. Pomyślałem "o kur...!". Zagotowałem się niesamowicie (pewnie błąd). I wysłałem jej ostrego sms'a, w którym ostro ją opierdoliłem. Tekty typu: "Jeśli masz mnie w dupie to przynajmniej miej odwagę mi to powiedzieć wprost" itp. Pewnie zaraz napiszecie, że to był błąd, ale ja miałem w dupie to co ona sobie o mnie pomyśli. Właściwie ja już w swojej głowie zakończyłem tą znajomość. A tu nagle... sms zwrotny. Dziewczyna ostro tłumaczy się dlaczego nie odbiera/nie dopisuje i pisze, że umawiamy się tak jak jej zaproponowałem dzień wcześniej. W tamtym momencie nie miałem już za bardzo ochoty, ale pomyślałem "ch... z tym. Co mi szkodzi?". Odpisałem "ok. Będę.".
Następne kilka godzin spędziłem na czytaniu lewej strony i przeglądaniu forum. Stworzyłem misterny plan działania, po czym wsiadłem w auto i wyruszyłem na spotkanie. Wyszedłem z domu trochę spóźniony, ale pomyślałem "Mam to w d..., ona się nie odzywała to ja się spóźnię.". Wyjeżdżam z osiedla, a to zonk! Korek na conajmniej 40 minut stania (do spotkania ok 15 minut). Oczywiście zaraz chwyciły mnie nerwy (na korek) i zapomniałem o całym planie.
Przyjechałem na miejsce spóźniony i wkurzony. Szybkie "cześć" i wsiadamy w auto jedziemy nad jeziorko pospacerować. Spacer drętwy, nic się nie dzieje, ja się nie potrafię przełamać, jedyny plus to, że ona wkońcu zaczęła coś gadać
Usiedliśmy na ławce. Nadal drętwo no i tematy do rozmowy się kończą. Myślę "ch...! Znowu dałem d...!", ale w tym momencie do głowy wpada myśl: "Chcę mi się piwa!". I mówię "Wsiadamy w auto. Jedziemy na miasteczko akdemickie pijemy piwo i walimy na koncert raegge". Tak też zrobiliśmy.
Po wypiciu piwa w ogródku gadka znowu zaczęła się kleić. Rzuciłem jakiś komplement, że ma fajne paznokcie (nie wiem czemu ale strasznie rzucały mi się w oczy), pretekst do zastosowania kino. Udało mi się znaleźć kilka rzeczy/spraw które nas łączą i jej oczywiście to zasugerowałem. Wypiliśmy piwo, mówię "To idziemy pod scenę, na The Rasmus było drętwo, bo nie moje klimaty, ale przy raegge się pobawimy".
Pod sceną ludzi w ch... Więc kolejny pretekst do kino. Muzyka raegge więc dużo i miłości. Ras Luta krzyknął "Czy są tu jakieś piękne dziewczyny?". Ja złapałem ją przyciągnąłem do siebie i krzyczę "Taak!". Chwilę się bawimy po czym ona mówi, że musi do toalety. Mówię "Ok!" Idziemy do toalety i w pewnym momencie ona łapie mnie za dłoń i już przez cały czas chodzimy trzymając się za ręce. (pewnie podniecam się niczym gimnazjalista).
Koncert powoli się kończy. Wychodząc spotykam koleżankę z pracy, podchodzę do niej, obejmuję ją. Ona mówi "ale Ty jesteś z dziewczyną!". Mój target zaczął się śmiać. Idziemy dalej (z racji wypitych piw, auto porzucam na miasteczku). Docieramy do jej domu ona już chce się zegnać. ja mówię sobie "Kur...! Teraz albo nigdy!" i rzucam tekst "ale na pożegnanie muszę dać Ci buziaka" i obejmuję ją dając jej buziaka. Ona nie stoi ja deska tylko również buziaka odwzajemnia. Całuję ją w policzek zachaczając o trochę o usta. Po tym ona zaczyna z uśmiechem dziękować za wspólnie spędzony wieczór itp. Mam wrażenie, że całe spotkanie czekała na tego buziaka.
Tak właśnie zakończył się wczorajszy dzień. Pewnie powiecie, ze podniecam się byle czym, ale dla mnie to naprawdę krok do przodu. Muszę też podziękować EastWest Rockers, Vavamuffin i Juniorowi Stress, bo bez ich muzyki chyba bym się nie przełamał.
Zauważyłem też w sobie jedną zmianę. Jeszcze 2 miesiące temu. Teraz gotowałbym się i pisał do niej co chwilę smsy wypytując o spotkanie. A dziś po przeczytaniu tej strony, pełen spokój! Są jeszcze jakieś niewielkie bitwy z myślami, ale przeważa już chłodna kalkulacja. Klika dni ciszy. Jak się sama odezwie to będzie miło, a jak nie to zainicjuję spotkanie z jakiś tydzień.
...