W zeszły piątek jak średnio co miesiąc jechałem do Płocka. Przed wyjściem na autobus walnąłem sobie dwa rozluźniacze. Doszedłem po doświadczeniach do wniosku, że taka dawka to dla mnie złoty środek - nie za dużo, nie za mało. Nastawiłem się pozytywnie, że gdzieś zagadam po drodze. Jak nie podczas dojazdu na dworzec, to w autobusie do Płocka się odpowiednio dosiądę;) Grupka kilkunastu osób na stanowisku początkowo mnie onieśmielała, ale przypomniałem sobie Twoje słowa na ten temat. Na dwóch ławeczkach przy stanowisku wypatrzyłem najlepszą sztukę jaka tam była. Wyglądało na to, że jest sama. Oczywiście szybka korekta w myśleniu - "Ona wcale nie jest taka zajebista, dwie ręcę, dwie nogi jak każdy człowiek". Akurat koło niej miejsce się zwolniło, no to siadam sobie wygodnie i zwracam się do targetu "Mówili już, o ile się autobus do Płocka opóźni" (zawsze się opóźnia). Ona od razu odpowiada ożywiona z uśmiechem, że pół godziny powiedzieli i coś tam jeszcze dodała. Pytam się czy ma bilet czy liczy na szczęście. Ona, że kupiła. Ja na to tak jakby trochę do siebie "No ciekawe czy ja się załapię, bo nie kupiłem". Ona na to "Możesz chyba jeszcze kupić w kasie". Ja na to, że wątpię, bo nie sprzedają po czasie planowanego odjazdu. W końcu pomyślałem, żeby jakoś to kontynuować i mówię "Popilnuj dobra (torbę), a ja skoczę zobaczę. Może da się kupić". Ona "Nie ma sprawy". Nię będę oczywiście przytaczał całej rozmowy, tylko skupię się na ciekawszych moim zdaniem wątkach, ale zanim przejdę dalej to dodam trochę otoczenia sytuacji. Przy podejściu czułem luz, ruchy wolne, wolna, spokojna mowa, delikatny uśmiech, ale czegoś brakowało. Przed zagadaniem nie było albo nie dostrzegłem żadnego uss, który zawsze stawia w nieco lepszej sytuacji. Jednak gdy poszedłem sprawdzić te bilety w kasie to już czułem, że dobrze idzie i napłynęła we mnie taka przyjemna energia, jasność umysłu. Wracam i ona od razu wodzi wzrokiem mój pewny siebie ruch w kierunku ławki i pyta "Kupiłeś?". Ja blablabla. Rozmowa jakoś gładko poszła na USA, gdzie mogłem jej zaprezentować wysoki social proof i niezwykłe przygody, jakie po drodze do Stanów spotkałem i juz na miejscu. Zafascynowała się niesamowicie i zaczęła zadawać pytania, opowiadać jak to ona zamierza się wybrać do Stanów. Dodam na boku, że ona studiuje na ostatnim roku anglistyki, ma 23 lata. Dbałem oczywiście w rozmowie, żeby wszystko co mówię wyglądało naturalnie, a nie jakbym się chwalił. Na początku rozmowy raz zauważyłem, że parę osób się gapi na sytuację, eweidentnie się zorientowali (co nie było trudne do zauważenia), że okrakiem uwodzę laskę. Panna (ok. 30-tki), która siedziała po mojej przeciwnej stronie ewidentnie się lampiła, co ja robię. Wiecie, co jest w tym wszystkim najlepsze? Zadziałało to tym razem odwrotnie - jeszcze bardziej mnie podbudowało. Ja byłem zwrócony pod kątem 45 stopni do targetu, opierając wygodnie rękę za nią o ławkę. Przeszła mi przez głowę myśl - kinetyzuj chłopie. W tym momencie podjechał spóżniony o prawie godzinę autobus. My rozmawialiśmy już jakieś 40 minut. Wstaliśmy i ja poszedłem nieco w swoją stronę, żeby poczuła, że nie będę teraz się jej trzymał i nadskakiwał. Ona jako, że miała bilet weszła wcześniej, a ja byłem w drugiej grupie, która liczyła, że będą wolne miejsca. Widziałem ewidentnie w oczach dziewczyn stojących przy autobusie uznanie i zalotne uśmiechy. W końcu z tym się na co dzień nie spotykają. Kolejna podbudowa:) Przeszła mi myśl, żeby zrobić etap push i usiąść gdzie indziej omijając ją, ale szybko stwierdziłem, że co mi z tego przyjdzie, skoro jeszcze numeru jej nie mam. Trzeba dalej działać. Usiadłem obok niej, najbardziej wygodnie się rozsiadając jak to możliwe i nic nie mówiąc. Sama zaczęła gadkę. Jako, że przed nami były dwie godziny wspólnej jazdy, to nie mogłem wziąść numeru i ją w tzw. dobrym momencie zostawić, więc przyjąłem inną taktykę. Podczas gadki, postanowiłem wtrącić wyraźnie kino. Inicjując rozmowę o podejściu Amerykanów do zaufania, przeszedłem miękko i powiedziałem, że zrobię jej test zaufania. Ona chętna, wszystko OK. Wspomniałem jej w fajny magnetyczny sposób o sześcianie. Ona się uśmiechnęła, że uwielbia takie psychologiczne gierki i oczywiście chciała sześcian. Ja na to, że do tego musi być odpowiednia zmysłowa atmosfera, a poza tym za słabo się znamy. Opowiedziałem jej ciekawostkę o mojej byłej współlokatorce i że stało się między nami coś, że postanowiłem się od niej wyprowadzić. Ona koniecznie chciała wiedzieć co się stało, że to musiało być coś naprawdę niezwykłego. Powiedziałem, że to trochę taka krępująca sytuacja i opowiem jej innym razem. Podobnie zarzuciłem pętlę z Ameryką, wymyślając, żeby uważała np. na Czersów, że to ważna rzecz, o której się nie mówi. Jak chciała coś od mnie wyciagnąć, to mówiłem, że dłuższy temat, że innym razem jej o tym opowiem. Podczas rozmowy, gestykulując nieraz dotykałem jej ręki. Z numerem tel. poszło gładko. Motywem był wspólny wypad w najbliższy czwartek (czyli wczorajszy) do klubu Moralist. Ona powiedziała, że nie zna na pamięć swojego numeru i zaraz dodała, żebym podał jej swój. Ja podałem, ona bez słowa puściła sygnał. Podczas rozmowy powiem szczerze brakowało mi ST, dzięki którym mógłbym podnieść jeszcze bardziej swą atrakcyjność. Rzuciłem właściwie tylko dwa lekkie negi, a właściwie jeden. Powiedziałem, że ma charakterystyczny głos i że mi przypomina czyjś. Ona zaciekawiona "A czyj?" Ja na to, że nie mogę własnie sobie przypomnieć, ale to raczej jest męski głos. Fajnie sie zarumieniła w tym momencie. Potem zapisując jej numer powiedziałem "Dobra. Zapiszę Cię jako 'Tomek". Ona pyta oczywiście dlaczego. To wymyśliłem "Bo akurat mam takie wolne imię w telefonie". Ewidentnie podczas rozmowy już w autobusie zauważyłem parę mocnych uss. Zaczęła się bawić włosami i drapała się po rękach jak pojebana. Dla nie wtajemniczonych - czuła mrowienie, czyt. podniecenie. Do tego na co nigdy nie zwracałem uwagi, miała baaardzo rozszerzone źrenice. Warunki jak wiecie uniemożliwiły izolację. W dodatku autobus był pełny. Najbardziej mi się podoba, że naprawdę miałem w dupie całe otoczenie. Rozmawiałem, śmiałem się i zachowywałem tak jak mi się podoba. Z reguły koryguje swoje zachowanie względem otoczenia, żeby nie być zbyt "uciążlliwym pasażerem". Ona też była na pełnym luzie oczywiście. Ona wysiadała wcześniej, a ja jeszcze miałem godzinę trasy. Pożegnałem się z nią lajtowo, bez żadnej spinki typu "Odezwę się", czy "Odezwij się". Żałuję, że nie cmoknąłem w policzek. A propo buzi, to jedyne co mnie właśnie ograniczyło w gęstym otoczeniu, to pocałunek. Czułem zielone swiatło i chciałem wyjechać ze świetną sekwencją marso, ale pomyślałem, że co jak co, ale to jednak już zbyt ostry hardcore w tych warunkach, bo mimo że jeśli chce, to odmówi, żeby nie wyjść na łatwą, bo co najmniej pół autobusu czaiło o co chodzi. Gdyby to był klub, domówka czy jakiekolwiek odizolowane miejsce to jestem na 1000% pewny, żebym uderzył z pocałunkiem. Od razu pytam jakie jest wasze na ten temat zdanie i doświadczenie??? Jak oceniacie szanse takiego posunięcia w pełnym autobusie. Mamy mieć w dupie otoczenie - i ja i ona - ale nie oszukujmy się - ona będzie się w takiej sytuacji, otoczeniu moim zdaniem korygować. Chcę wiedzieć na drugi raz czy jednak w takiej sytuacji można jechać z namiętnym pocałunkiem. Dodam jeszcze, że gdy tylko z mojej strony zapadała chwila ciszy, to ona zaczynała opowiadać lub pytać o moje codzienne życie. Oczywiście minimalizowałem odpowiedzi, zasiewałem tajemniczość. Podczas rozmowy też pytałem ją po czym poznaje, że facet jest pewny siebie. Dużo było fajnej gadki, nie sposób wszystkiego przytoczyć. Raport zbudowałem bez wątpienia naprawdę świetny. Atrakcyjność też niezła według mojej subiektywnej oceny. Na pewno jakieś drobne błędy się pojawiły, ale grałem na intensywnie ostatnio przyswojonej wiedzy i zasadach podrywaj.org Podsumowując zarzuciłem trzy otwarte pętle, w tym dwie bardzo mocne. Do tego zakodowałem jej w podświadomości, że będą następne spotkania. Jeszcze dodam, że tego samego dnia wieczorem już w domu dostałem esa NIE OD NIEJ o treści "Dlaczego zagadałeś do tej dziewczyny? Pytam z ciekawości. Tylko nie myśl sobie, że chcę się z Tobą umówić". Domyślam się jedynie, że napisała go dziewczyna, która siedziała przed nami. Widziałem parę razy, że się przysłuchiwała, a raz czy dwa nawet spojrzała przez dziurkę między siedzieniami na nas, niby przypadkiem. Jak mój target wysiadł to nie mogłem uwierzyć, ale tas dziewczyna przed nami zaczęła się zachowywać jak szalona. Co chwilę zmieniał pozycje od siedzącej aż po całkowicie leżącą. Autobus był już dosć mocno opróżniony. Swoją drogą całkiem ładna, szczupła, ok. 20 lat. Widziałem, że się dyskretnie uśmiechała jak na nią spojrzałem. Ja już byłem tak wygadany, że miałem wyjebane, chociaż "mogłem" za jednym przejazdem dwie wyhaczyć;) Nie ukrywam, że jakiś mały opór się pojawił z mojej strony, że ona dobrze wie, że zagadałem tamtą, więc jak do niej uderzę, to pomyśli, że jestem jakiś poligamiczny. Ledwo jedną poznałem, a już do drugiej się przylepiam. Chcę poznać Wasze komentarze na ten połów zanim opiszę ciąg dalszy, czyli wspomiany wcześniej czwartek i drogę do niego. Pozdro:.)

A mogę dostać streszczenie
Prawda?
Poza tym powinieneś uderzyć do drugiej. Najwyżej jak to napisałeś pomyślał by że jesteś: poligamiczny. Czyli i tak nie był byś w gorszej sytuacji niż byłeś po tym jak do niej nie zagadałeś
Respect, lepiej chyba być nie mogło(pomijając pocałunek, ale zaraz na pewno nadarzy się jakaś okazja, trzymaj tak dalej). Mnie tylko zastanawia dlaczego w każdym autobusie, tramwaju zawsze albo znajdę babki po 30+ lat lub małolaty po 14..
musze chyba zmienić środek lokomocji, najlepiej na pieszy
I never feared death or dying
I only fear never trying
I am whatever I am,
Only God can judge me, now
Pocałunek w autobusie...Nie w takich okolicznosciach. Ale to już była akcja na poziomie. Przynajmniej niczego nie żałujesz
"Dobra. Zapiszę Cię jako 'Tomek". Ona pyta oczywiście dlaczego. To wymyśliłem "Bo akurat mam takie wolne imię w telefonie"
To jest świetne;]
szacunek za ten pełen spotan
... but you always got a choice.
9/10 za akcję.
Myślę że dążenie do pocałunku w tym ciasnym autobusie, który można porównać do sceny teatralnej na której grałeś z nowo poznaną dziewczyną a publiką był cały bus... To było by 'dziwne' posuniecię. oczywiście jeśli target był mega podniecony to udało by się to bez problemu, ale teraz przynajmniej masz możliwość zrobienia z następnej akcji idealnej dziesiątki.
laski przecież tak uwielbiają 'first kiss' . = )
A pro po, rozmowa na temat USA nasuneła mi pewną refleksje odnośnie mojej wczorajszej randki. damnnn : ]
Stary, generalnie gratulacje i Keep it up.
"ja lubię ludzi którzy lubią siebie bo to jest początek romansu na całe życie"
Zastanawia mnie przejmująca cisza ze strony starych wyjadaczy;) Widzę, ża zasadniczo pozytywne komenty, ale wcale dalej nie potoczyło się różowo. Ba. Nawet powiem wręcz czarno. Co było dalej...
We wtorek ok. 19-tej, czyli cztery dni po zapoznaniu, zadzwoniłem do niej zorientować się w temacie wspomnianego czwartku. Nie odebrała. Półtorej godziny przerwy wystarczy. Ok. 20.30 dzwonię drugi raz. Też cisza. Trzecia próba już będzie pachniała 'needy', więc odpuściłem. Ok. 21.30 postanowiłem jeszcze wysłać tylko smsa "Cześć. Moja propozycja na czwartek - Moralist:) Jak zasłużysz to może zrobię Ci ten sześcian. Pozdro". Jak dobrze pamiętam to taka była treść. Dopiero następnego dnia ok. 17-tej odpowiedź "Hej. Wybacz, że tak późno odp. Niestety nie ma mnie w Bydgoszczy z przyczyn osobistych, ale życzę dobrej zabawy:)". Kombinowałem co odpisać i na nic genialnego nie wpadłem. Chciałem coś zacząć "No nie wiem czy wybaczę ... itd.", ale ostatecznie nic nie napisałem. Do dziś żadnego odzewu z jej strony. Oczywiście "Inne też mają" i olewam, ale jednak może ona nie jest jakimś wybrykiem natury na mojej drodze, tylko ja gdzieś błąd popełniłem? Wniosek na pewno jest jeden, szkoda, że pesymistyczny. Może nic nowego nie odkryłem, ale DOBRA ATRAKCYJNOŚĆ I ŚWIETNY RAPORT potrafią nie wystarczyć. Mówiąc o atrakcyjności chodzi mi zarówno o innergame/outergame jak i wygląd zewnętrzny.
Co według Was mogę zrobić jeszcze z tą laską? Macie jakieś koło ratunkowe? Przyznam, że nie chcę niemal wzorcowo wyplażowanej laski tak łatwo odpuszczać. Włożyłem w tamto podejście ogrom wiedzy zdobytej na podrywaj.org Może o po prostu są laski, które wolą być zagadywane przez dupowatych pieskowatych kolesi.
Dodam na marginesie, że jakiegoś doła nie złapałem, moja pewność siebie nie runęła, ale straciłem jakieś powiedzmy 20% wiary we własne umiejętności i wiedzę tu zdobytą. Pozdr:)
Andrew. Też tak przez chwilę wtedy pomyślałem. Może i jej nie było (czy też nadal nie ma) w mieście, ale co to ma do nieodbierania telefonów. Rozumiem, że raz nie mogła odebrać. W dodatku oba telefony jak zauważysz dałem w dobrej wieczorowej porze, a nie wtedy gdy większość jest w pracy czy w szkole. Odebrałaby za pierwszym czy drugim razem, powiedziała, że nie może i git. Dlaczego nie odebrała? Bo nie umie rozmawiać przez telefon, boi się? No raczej nie. Bo nie ma jej w mieście? No chyba też nie. Dla mnie sprawa jest jasna (czyt. niejasna), chyba że czegoś nie czaję i Wy mi uzmysłowicie? Z góry dzięki
słuchaj, jest setki zmiennych i kurwa niewiadomo - tak poprostu czasem jest ze nie odbieraja/olewaja etc - moze chlopak moze to moze tamto. NEXT PLEASE. Ale masz bazę, masz kolejną "znajomą" którą możesz przypadkiem spotkać na imprezie za rok i przelecieć w akademiku. pis
semper fidelis
nie tylko dzwoń i odczekaj kilka dni i się umów ale zadzwoń tylko raz góra dwa a potem olej to bo szkoda twoich nerwów a dlaczego nie odebrała pierdol to bo i tak naprawdę nigdy prawdy się nie dowiesz
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Przemo: jesteś jedną z nielicznych osób, które nie błagają o pomoc "jak to zrobić pls!!!!!11oneoneone", a poza tym pierwszy post wyglądał dobrze (stąd cisza "wyjadaczy"), takie rzeczy się po prostu zdarzają, że później nie odbierają.
Jeśli wierzyć jej na słowo, to być może rzeczywiście nie mogła odebrać z przyczyn osobistych (właśnie była z kimś w łóżku np, też wtedy nie odbieram
), więc nie ma się co załamywać.
Możesz jeszcze raz spróbować za parę dni, a jak nie i nie poda żadnego innego terminu, to wypada sobie odpuścić.
Dit. To nie jest dla mnie nic nowego, że nie odbiera albo odbiera/odpisuje zlewając. Przy dobrej passie parę lat temu wyciągałem na miesiąc ok. 20 telefonów (prawidłowych) w klubach, na ulicy, czatach, w autobusach, w metrze itp. Tyle, że to był frajerski okres i wszystkie te telefony były jak to mówi Mystery zbutwiałe. Prędzej czy później każda się odzywała, bo ze złości dzwoniłem po kilkanaście razy na dobę, wysyłałem sporo esów, ale zostawmy tą paskudną przeszłość. Ten telefon jest moim trzecim zdobytym na nowych zasadach. Zapytacie - dlaczego dopiero trzeci? Po prostu mało podejść. Na szczęście jeszcze nie zdarzyło mi się w karierze, żeby panna odmówiła mi numeru. Pewnie też w dużej mierze dlatego, że gdy sam wyczuwałem, że jest lipa to nie pytałem o numer.
No i generalnie chodzi o fakt, że laska nie odpowiada mimo dobrego zagrania i to mnie lekko dziwi. Widzę dwie opcje. Pierwsze to statystyka - mam słabą statystykę. Podobno wiele przeciętnych podejść statystycznych daje lepsze rezultaty niż mniej podejść świetnie rozegranych. Kto czytał 'Alchemię uwodzenia' ten wie o co chodzi.
Druga opcja też ma podłoże w tej literaturze. Młode laski wg autora mają inne poczucie czasu, szybsze i dla nich np. tydzień temu to dawno, dawno temu. Stąd należy działać szybko i pokonywać jak najwięcej barier (dotyk, pocałunek itp.) na pierwszym spotkaniu. Nie tylko o to chodzi. Ja do pierwszej dobrze rozegranej dupy zadzwoniłem dopiero po trzech tygodniach (bo tak ustaliliśmy, gdyż wcześniej spotkanie nie wchodziło w grę), do drugiej po miesiącu (stwierdziła, że w Wielki Post nie imprezuje, nie pije, ma zasady i też wcześniej nie atakowałem), a o trzeciej sami wiecie. Zadzwoniłem 4 dni po. Do trzech razy sztuka. Wniosek na przyszłość - trzeba dzwonić min. i max. pojutrze od zapoznania.
Apropos 1.postu- masz mój szacunek za tę akcje:D i nie czuję się za mocno kompententy żeby ci udzielać rad, ale wg mnie jeśli miałeś ochote na pocałunek to trzeba było chociaż buziaka w policzek na pożegnanie skosztować
Ze względu na mały komfort (pomimo dobrego attraction i raportu ) pewnie by się więcej nie udało.
piona za post:)
A moja hipoteza odnośnie braku iniciatywy z jej strony jest taka, że ma faceta a nieokazywała tego w busie bo uwodzona czuła się bardziej dowartościowana,ale to czysto teoretyczne gdybanie
I'm gonna make her an offer she can't refuse
Postanowiłem przedwczoraj napisać do niej esa, bardziej w ramach sprawdzenia jak to zadziała niż liczenia, że z tej znajomości coś będzie. Jak wiemy ma ona alergię na zieloną słuchawkę w telefonie, więc co się będę kurwa pocił i narzucał. Przytoczę naszą dwuesemesową wymianę zdań. Przyznacie, że kurwa trafiam na laski o mega twardych charakterach:
JA
Cześć. Mam do Ciebie pytanie. Czy siła emocjonalna faceta ma według Ciebie dla kobiet bardzo duże znaczenie? Czy wierzysz w istnienie podświadomości? Pozdr
ONA
Nie bardzo rozumiem w jakim kontekście mnie o to pytasz. Emocje są ważne dla kobiety, ale granie emocjami na kobiecie jest czymś czego kobiety bardzo nie lubią. W podświadomość wierzę. Pozdr:)
JA
Właśnie sobie sama odpowiedziałaś dlaczego Cię olewam. Brawo. Mam ciekawsze zajęcia niż rozkminianie w co Ty ze mną grasz. Pozdro i życzę powodzenia
ONA
Do życia podchodzisz zbyt emocjonalnie a pewne życiowe sytuacje odbierasz zbyt schematycznie. Masz duży problem, Twój sms mówi jaki jesteś słaby. Powodzenia

W jaki sposób byście odpisali lasce na tego ostatniego esa? Czy uważacie, że ona wciąż jest zainteresowana? Oczywiście nie mówię o ogniu, który ją rozrywał wtedy w autobusie. Komentarze na temat tej "rozmowy" ze wskazaniem błędów mile widziane.
Grunt to optymizm. Jest duża szansa na domknięcie tej laski.
Tak naprawdę to większość kobiet jest w stanie pośrednim pomiędzy "zainteresowana" i "niezainteresowana". Wtedy właśnie rzucają najwięcej ST. Dostałeś w ostatniej odpowiedzi coś na kształt ST. Minęły 2 dni od przedwczoraj, więc odpisz po prostu:
"Cześć Tomek, zapraszam na kręgle. Czekam jutro o 19:00 w klubie".
A swoją drogą to za bardzo filozoficzny i zbyt bezpośredni ten SMS. Atakujesz ją w tej wiadomości nie wiadomo o co. SMSy i GG to mają być konkrety.
⇐ przed zadaniem pytania, poczytaj teksty Gracjana
Czesc. Ja bym się nie bawił w gierki smsowe tylko zadzwonił do niej najlepiej jak dostaniesz od niej smsa bo wiesz że ma telefon przy sobie i pewnie będzie mogła rozmawiać. Jak nie odbierze to ją olej.
Jestem jak dżin - gdzie otworzą butelkę, tam jestem!
Lego. Co według Ciebie ten sms miałby na celu w niej wywołać? Chwiejną orientację seksualną? Zawieszenie i restart? Który sms zbyt bezpośredni - pierwszy czy drugi? GG to ja nawet nie mam, a sms staje się jedyną drogą komunikacji gdy nie ma zbytnich szans spotkania jej na żywo czy dodzwonienia się. Co do konkretności to zadałem dwa konkretne pytania i na tym się miało skończyć, ale jej odpowiedź trudno mi było zostawić bez odpowiedzi i doszedłem do wniosku, że ją wkopie jej własną bronią, skoro mi domyślnie zarzuca psychomanipulację
Luke. Co do Twojej akcji to jaki pocałunek masz na myśli - policzkowy czy po bandzie? Z mojego doświadczenia wychodzi, że 4 dni odczekiwania to może być zbyt długo. To samo ze spotkaniem ustawionym na za dwa tygodnie. U młodych lasek czas leci bardzo szybko, dużo się dzieje i dobre wrażenie się szybko zaciera. Wiadomo - nie dzwonimy za chwilę ani jutro. Nie ma matematycznego wzoru, ale tak optymalnie to się chyba przyjmuję na pojutrze bądź dzien dłuźej. Jestem ciekawy jak odbiłeś temat chłopaka?
tekst lego dobry możesz spróbować. jak odpisze nie ważne co to dzwonisz do niej i mówisz (jak napisała że nie) że dostałeś pustego smsa i nie wiesz co napisała i próbujesz zmienić jej zdanie, (jak na tak) to dzwonisz potwierdzasz termin i koniec nie wkopuj się w żadne gierki szczególnie przez smsy. Takie rozmowy to jak się z nią spotkasz a do czasu spotkania raczej bym ograniczał kontakt tymbardziej że wzbudziłeś w niej zainteresowanie pierwszą akcja. Niech myśli o Tobie.
Jestem jak dżin - gdzie otworzą butelkę, tam jestem!
Skoro Ciebie nazywa słabym to jak słaba ona jest skoro boi sie odebrać tel. lub oddzwonić. Ja bym jej dogryzł smsem , ale byłoby to równoznaczne z póżniejszym wykasowaniem Tomka z telefonu:)
Tomek, bo tak masz ją w telefonie, a chcę zmienić temat. Tamto było przecież 2 dni temu i uważam za zamknięte. (To ta z autobusu, no nie?).
Ten pierwszy SMS prowadzi na kierunek filozoficzny, czego wolę unikać w SMSach. Jednakże dałoby się to dobrze poprowadzić. Ten Twój drugi z kolei taki kąśliwy.
"Właśnie sobie sama odpowiedziałaś dlaczego Cię olewam. Brawo. Mam ciekawsze zajęcia niż rozkminianie w co Ty ze mną grasz. Pozdro i życzę powodzenia"
olewam Cię - takich słów się nie pisze do kobiet, słowo pisane jest dużo mocniejsze od wymawianego
rozkminianie - nieładnie, wręcz agresywnie brzmi to słowo
Masz pretensje do laski po dwóch tygodniach niepisania. Chyba, że dzwoniłeś do niej w międzyczasie?
Moja propozycja ma ją zdezorientować i spowodować, że ona cokolwiek odpisze i wtedy wymyślisz inteligentną ripostę. A jak nie odpisze to nadal masz kolejne szanse na napisanie, mając wymówkę, że zbierałeś paczkę kumpli na kręgle.
⇐ przed zadaniem pytania, poczytaj teksty Gracjana