Na wstępie opisze całą moją przygodę z pewną dziewczyną.
Będąc o parę lat młodszy zakochałem się, lecz z braku jakiejkolwiek wiedzy na temat relacji z babkami szybko popadłem w ramę koleszki.
Wtedy jeszcze nie świadom wszystkiego jakoś parłem do przodu, niestety zderzenie z rzeczywistością było bolesne padły pierwsze słowa "kocham Cię, chce z Tobą być".
No i niestety majty na dupe i koniec miłości... Pierwszy zawód miłosny, pierwsze utopienie smutków w kielichu, oraz powiedzenie babce, żeby spier* prostować banany....
Ale chwila... o dziwo ta nie dała mi spokoju, raczej nie było to pogrywanie z jej strony, sam do dzisiaj nie wiem dlaczego dalej utrzymywała kontakt ze mną, chociaż po słowach kocham cię trochę ją to odrzuciło, a słowa późniejsze też winny były ją odepchnąć
.
Mimo wszystko fajna dziewczyna, więc kumplami można zostać myślę.
Chociaż uczucie do niej trochę mi to utrudniało, to jednak przeszedłem przez to i nauczyłem się panować nad uczuciami i nauczyłem się pokazywać, że mi zależy tylko wtedy kiedy tego zechce (dlatego dzisiaj dziewczyny same mi mówią, że nigdy nie wiedząc co o nich myślę, bo nie zdradzam po sobie niczego
).
Miną jakiś czas, bogatszy o nowe doświadczenia i po terapii podrywaj.org rozwinąłem się, a znajomość z ową dziewczyną trwa dalej tak jak i miłość do niej dalej we mnie płonie.
Ostatnio postanowiłem znów trochę się z nią pospotykać, wygląda nieźle, usłyszałem też z pewnego źródła, że ta jednak żałuje tego,że ze mną kiedyś nie spróbowała. Lecz ja nijak to przyjąłem, bo co przeszłość to przeszłość, patrzę co się dzieje dzisiaj. A dzieje się nie najgorzej, wyjścia razem (kiedyś to było hardcore, z racji, że była strasznie nieśmiała
), pomacam coś czasem i w ogólę. Dałem chwilę chłodnika, to zaprosiła mnie na karaokę. Używa głupich pretekstów, aby do mnie napisać, ostatnio zgubiłem fajki, to wzieła mi je i powiedziała, że wyjdziemy na dwór to mi je odda.
Fajnie się układa, panuję nad sytuacją i emocjami.. tylko, że pojawił się zastój... Nie umiem tego pchnąć w przód, choć siedzimy jest dobry nastrój, nie potrafię się zmusić, aby ją pocałować czy jakkolwiek pchnąć tą relacje na wyższy poziom. Miałem spotkania z innymi dziewczynami i szło gładko, ale tutaj nie mogę.
Nie wiem co zrobić, niby "no risk, no fun", ale jakoś nie umiem podjąc tego ryzyka. W chwilach szczytowych z tą dziewczyną znów cofam się o kilka lat i jestem tą flegmą, bo przecież powinienem chwytać to co chcę, ale nie mogę...
Rozpisałem się, ale dupna deszczowa pogoda i nie ma nic innego do roboty ;P.
Traktuj ta sytuację jako doświadczenie. Zastosuj się do wiedzy jaką tu masz. Wyjdzie albo nie, jeśli nie to znaczy ze akurat w tym przypadku nie dałeś rady i trzeba bedzie się z tym pogodzić
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Chyba w tym tkwi problem, że nie traktuję tego jak doświadczenie.
Gdy już się zbliżymy zaczyna mi cholernie zależeć na tej cholernej małej siksie...mimo wszystko uczucie do niej daje o sobie znać.
"Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga" - Tukidydes
czuj do niej co chcesz byles rozsądek zachował.
masz 2 opcje : albo sie uda albo nie . Jak nie to trudno, nic więcej w tej sytuacji zrobic nie mogłeś.
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Właśnie obawiam się tego, że się nie uda. Nie jestem gotowy na porażkę.
Dobra koniec pieprzenia, jak nie spróbuję to się nie dowiem.
"Chcesz? To bierz"
"Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga" - Tukidydes
no i jak my mamy pomóc wsadź ten jęzor i nie pitol
semper fidelis