Witam wszystkich!
To mój pierwszy wpis. Tą stronę znalazłem przypadkiem szukając "jak podniecić kobietę".
Pośmioletnim związku przyszedł czas na nowy. Jak to bywa po jakimś czasie trochę rutyny i mało starań weszło w krew. W nowym, trwającym dwa miesiące jest już gorzej. Dodam, że młoda, dziewica, ale z "pitolem" dość obeznana. Wcześniej miała krótko starszego chłopa i to właśnie stąd mam problem. Ja spokojny, trochę romantyczny z dużym szacunkiem do kobiet. On, chociaż go nie znam, wpadał tylko dla zabawy, do tego tresować dziewczynę próbował pornolami i brał się za nia trochę na ostro. I teraz ja mam problem, bo to, że jestem czyły i delikatny wcale jej nie podnieca i nie wyobraża sobie robienia świństw z kimś takim jak ja. Ona chyba nie wyobraża sobie poprostu, ze to może wyglądać inaczej niz na pornolu. I faktycznie jak już bierze się za "małego" to porno pęłną gębą. Chyba dałem nieco dupy na wstępie z tą moją delikatnością, ale super dziewczyna i nie chce jej odpuścić. Co robić? Jak może zmienić jej podejście do sexu, czy lepiej swoje??? Pomocy!!!
dziewczyna chce tak jak w pornusach, a Ty narzekasz?? Boże jaki ten świat jest dziwny!
Puść jej pornusa i róbcie to samo co aktorzy. Spełniaj swoje fantazje seksualne!
...
Trochę ciężka sprawa tak nagle to zmienić, nie znam alternatywnego rozwiązania.Spróbuj jak kolega wyżej napisał lub się przełam z tym..
I never feared death or dying
I only fear never trying
I am whatever I am,
Only God can judge me, now
Jeśli nie będziesz choć w równym stopniu tak męski, jak on to wkrótce, będziesz leżał w łóżku sam.
... wyglądasz, jak ciota z odkurzaczem w polu kukurydzy.
dokładnie lepiej zmień TY swoje podejście do sexu, lub kup sobie wehikół czasu i rób to tylko na misjonarza pod kołderką. Nie raz rucha się jak na pornolu godzinami że strugi potu lecą i naskórek zostaje pod jej paznokciami, nie raz robi się to delikatnie i pomału. To jest ta cała magia, która sprawia że od dziewczyny usłyszysz "z Tobą nigdy nie jest tak samo 2 razy".
Lepiej pójść sobie pornole Ty sam i pooglądaj jak to się robi na max bo kobiety pragną i tego i tego. A porządnego rżnięcia statystycznie częściej.
semper fidelis
Dzieki za odpowiedzi.
Ja rozumiem wszystko o czym piszecie. Na ostre jebanie też mam czasem ochotę, ale chyba nie tak od razu na samym początku. Poczytałem trochę i wyciągnąłem parę wniosków. Postaram sie jakoś wyprostować dziewczynie psychikę i swoje podejście tez trochę zmienie. To nie jest tak, że dziewczyna chce jak w pornolu a ja nie. Ona to robi chyba bardziej automatycznie, a ja to czuję i wkurwiam sie, że to bardziej wyuczone niż wynikające z niej samej.
Odświerzę chyba ten temat, bo czytam i czytam i coraz to nowe problemy mam w głowie.
Z tym co pisałem na górze to po przeczytaniu lewej strony sobie poradzę.
Nie wiem, czy może jej zachowanie związane jest z maturą, do której pilnie się uczy, czy z tym że do tej pory byłem tzw. na tej stronie "frajerem" lub też "ciotą". Trochę sobie z tym nie radzę. W kółko czytam to co po lewej, ale nie do końca mi to pasuje. Np. dzisiaj z rana na pocieszenie poleciał sms. Wszystko git, bo zaraz po maturze zadzwoniła, powiedziała, że sieodezwie później. No i ciszaaaaa. No to ja sms: że chyba się smska po powrocie do domu nie doczekam. Odp. telefon był w torbie. Chuj wie gdzie on byl, co mnie to obchodzi, jakaś gierka?
Juz mnie wkurwilo to. Od tamtej pory cisz znowu. No to pisze po sześciu godzinach, tak na surowo: jak nauka? dajesz radę? No i 15 min. czekałem na odp. No i teraz ona poczeka, bo muszę sobie ulżyć.
"Cipa" jestem? Tak szczerze?
A jak widzidzie zrobienie dziewczynie niezapowiedzianej wizyty. Dodam, że daleko od siebie mieszkamy, ponad godzinę autem. Będzie to wchodzenie w dupę, siadanie i podawanie łapy, czy coś fajnego, spontanicznego.
Dodam jeszce, że czytając to wszystko co tu jest, to doszedłem do wniosku, że to poprzedni związek zrobił ze mnie frajera i w nowym zacząłem to powielać. A widząć, że jest źle chcę to jakoś zmienić. Ogólnie jest git, ale miękki jestem przy babach.
A do tego to ona się chyba zachowuje wobec mnie tak, jakby sama czytała podobne rzeczy na necie. Bo niektóre sytuacje lub porady to jak z życia wzięte. Ona ma tylko 19 lat, a ja stary chuj tak się daję opętać.
Pomocy!!!
Co zrobić, żeby delikatnie być bardziej stanowczym, nieosiągalnym, powiedzmy "męskim" chociaż kompleksów nie mam to żadny ze mnie macho. Jak w delikatny sposób pokazać babie, ze jest się twardym, a nie miętkim??? Ale bez stosowania P&P czy innych tam, bo to nie mój charakter. Potrzebuję kogoś, kto mnir porządnie zmotywuję i pokaże kierunek, ale zeby nie byc skurwysynem...
Dzięki i pozdrawiam!!!
olej ją na trochę, sms to zła forma kontaktu, a jak nie odpisuje, to czekaj odpisze to ty policz ile jej to zajeło i odpisz po 2 razy dłuższym czasie
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Z tymi sms-ami to już wdrożyłem w życie. Może to i zacznie działać. Normalnie dzwonimy, ale jak ja jestem w robocie, albo ona w szkole to ciężko. Właśnie mam zamiar trochę ją olać, bo wcześniej niż za tydzień to i tak się nie zobaczymy. Tylko czy takie olewanie i późne odpisywanie lub niedzwonienie nie odwróci jej w głowie tak, że juz nie będe dla niej taki fajny? Bo problemu z tym, że chcemy być razem jako takiego mam nadzieję nie ma. Na prawde super dziewczyna i mnie uważa za ideał chłopaka (pierwszy post trochę psuje ogół), a problem w tym, ze ja siebie nie uważam i chcę się trochę zmienic czyt. stwardnieć (konsekwencja tego co w poście pierwszym i dlategu tu jestem). Bo czuję że inaczej psychika mi siądzie i gówno z tego będzie, a szkoda.
A nie dodałem, że związek trwa juz jakieś 2 miesiące. Dziewica, raz powiedziała coś o seksie, że bardzo by chciała. Ale później niby okres, później mi dowaliła po całkiem miłym prysznicu, że mogłem sie bardziej postarać. Nie wiem jak sie zabrać za to. Do tej pory nie było problemu, bo jedna baba przez całe życie, nie miałem zagwózdki pierwszego razu, bo dobrze sie znaliśmy i mogliśmy prosto z mostu walić. A tutaj to nie przejdzie. Jak się za taką sztukę zabrać??? Czy jeszcze poczekać, trochę popracować nad sobą, tak, żeby widziała, że nie taki ja miękki i dopiero za dupczenie się brać???
jak będziesz do niej co chwila dzwonił, wysyłał sms i pytał jej jak się czuje co robi, gdzie jest ipt.to przestaniesz być fajny
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
No właśnie do tego wniosku juz doszedłem, ale nigdy jakoś dużo dupy nie zawracałem. To bardziej ona pisała do mnie. Teraz jest inaczej. Prawie się nie odzywa. Korciło mnie rano, żeby napisać "trzymam kciuki" w związku z maturą, ale olałem. Poczekam, aż zadzwoni po. I też nie wiem, czy odbiorę. Nie wiem co mam robić, bo zacząłem powoli wchodzić w rolę przyjaciela, no i oczywiście jestem"miś".
Kokoskop, Ty mi się wydajesz rozsądny facet.
Co zrobić, ale nie dokońca używając sposobów z tej strony, chcę to zrobić delikatnie.
Jesteśmy razem 2 miesiące, czy jak dam temu związkowi miesiąc po maturach to dobrze zrobię. Jak w ciągu miesiąca delikatnie naprawić błędy z poprzednich dwóch.
Czy to, że ona wie, że ja tęsknie i że przyjade jak tylko będę miał wolną chwilę to dobrze? Bo może tu tkwi problem, ze ona jest mnie zbyt pewna. Jak delikatnie, bardzo delikatnie wzbudzić w niej lekką niepewność.
Pozdrawiam!!!
A jeszcze jedno pytanie dla bardziej doświadczonych niż ja. Ogólnie nie jest źle w tym związku, poprostu muszę go uporządkować. W sumie mamy w sobie oparcie i dobrze sie rozumiemy, nie jest źle.
Ale czy sama zmiana mojego podejścia do seksu może coś zmienić? Co zrobić, żeby w jej oczach stać się bardziej męskim. Jak zadzialać na jej psychikę, żeby czuła, że jestem silnym facetem, ale również takim do przytulenia? Mam problem...
Wiesz, ona jest dziewicą więc jeszcze tak naprawdę nie wie, czy chce wsiąść na prom kosmiczny, czy wolałaby powolną,skromna jazdę fiatem 126p. Jeśli jej 'pierwszy raz' będzie ostry i bolesny, to może już jej odejdzie ochota na tak ostre pieprzenie jak pieprz cayenne.
Smsy możesz w ogóle zlikwidować, bo szkoda stawów palców rąk. Zrób tak, żeby każdy Twój sms był nagrodą, np. po udanym spotkaniu.
Ona nie musi czytać takich rzeczy w necie, choć są podobne strony, poradniki o uwodzeniu dla kobiet.
Jest też problem z tym, że ona uważa Cię za "ideał chłopaka". Problem w tym taki, że kobiety nie chcą ideału. One biorą sobie plastelinę, lepią z niej plastusia, a później wyrzucają do kosza. Ty masz być sobą, a nie ideałem, który stara się, sam z siebie, być jeszcze bardziej idealny.
Bądź pewny siebie, to laska będzie wiedzieć, że jesteś silnym facetem, jak i również będzie bezpiecznie czuć się w Twoich ramionach = będzie sie wtulać.
Dzięki rafciuuu, powoli zaczynam ogarniać swoją psychikę. Jak już dojdzie do pierwszego, to idę na całość, a niech zaboli. Może się później wyklaruje czego ona na prawdę chce.
Co do smsów to tak się właśnie staram, żeby nie pisać z głupa, tylko albo z konkretem, albo odp. na jej esa. Oczywiście nie zawsze odpisuje od razu, zależy jak mi sie chce.
"Ty masz być sobą, a nie ideałem, który stara się, sam z siebie, być jeszcze bardziej idealny." To jest chyba celny strzał. Zaczałem już z tym walczyć i doszedłem do wniosku, że moje zachowanie bylo pewnym kompleksem spowodowane, ale jakoś dam se z tym radę.
Z tą pewnością siebie tylko nie mogę dojść do ładu. Ogólnie nie mam z tym problemów.
Tylko czy lasce się może wydaje, że jak jestem zbyt pomocny i uczynny to że w dupe właże??? Jak myślicie. Ogólnie mam super satysfakcję z pomagania, każdemu, ale komuś bliskiemu jeszce chętniej. Może to zaczęło działać na moją niekożyść, chociaż wiem, ze ona to docenia i może na mnie zawsze liczyć (tylko czy nie jak na przyjaciela?).
Szczerze, to ta strona strasznego mi narobila mętliku w glowie, trochę na plus, bo szerzej mam otwarte oczy, ale i na minus, bo zaczynam robić rzeczy, które nie do końca wynikają z tego, jaką jestem osobą, a interesuje mnie tylko cel. Kilka dni wewnętrznych rozterek potrafi nieźle w glowie namieszać.
A teraz pytanie, które już padło, ale tu też napisze. Jak powiniennem siezabrać do dziewicy? Nie mam pojęcia jak to zrobić, temat mi obcy. Kiedyś to swojego pierwszego się tak nie bałem jak teraz.
???Jak wyczuć czego chce kobieta??? no i kiedy jest TEN moment, jak to do chuja ogarnąć???
Pozdrówka!!!
"Tylko czy lasce się może wydaje, że jak jestem zbyt pomocny i uczynny to
że w dupe właże?"
Dobrze sobie odpowiedziałeś:) Pomocny, a zbyt pomocny to różnica, a jest cienka granica między tymi dwoma podobnymi, jednak odmiennymi pojęciami.
Możesz dla niej coś robić, ale oczekuj czegoś w zamian, np. czegoś śmiesznego.
-skarbie jak będzie do mnie jechać, to kup mi szczypiorek, proszę
-dobra, ale kupię jeszcze jajka, to usmażysz mi jajecznicę ze szczypiorkiem.
Albo;
-ok, ale jak mi narysujesz laurkę:)
Co do tego rozdziewiczania:
http://www.podrywaj.org/opory_kobiety_przed_sexem_jak_sobie_z_nimi_da%C4...
A tak na marginesie to czy ta laska ma ojca?
co zrobić po pierwsze wyluzować, pamiętaj że matura to stres i nie wszystkie jej odmowy spotkania i nie odpisanie na sms będzie gierkami z jej strony.
pamiętaj też że na początku mają zapieprz a potem egzaminy rozciągają się w czasie więc na pewno będzie miała trochę więcej wolnego.
Znajdź sobie jakieś zajęcie, masz jakieś hobby, coś abyś nie myślał cały czas o niej.
I traktuj to wszystko jako zabawę, na razie nie myśl o tym jako o poważnym, pięknym, długim związku.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Dzięki za odpowiedzi. Bardzi mi pomagają, lepiej się po ich przeczytaniu poczułem. Staram się nie ześwirować i właśnie nie myśleć jak o długotrwałym związku, ale z drugiej strony nie chcę też, żeby się skończyl. Z tą naduczynnością też staram się walczyć od ostatniego spotkania, ale jeszce nie wpadłem na pomysł, żeby faktycznie jakiś bzdur za to wymagać. Wykorzystam to na pewno.
Ma ojca, napisz coś więcej.
Ciężko mi napisać wszystko co się dzieje, bo zaraz jak skończe post to mi znowu coś innego do głowy przychodzi. Jak po maturach nie będe sobie radził, to zacznę pisać bloga, to wszystkim naświetli sprawę i Was poproszę o zdanie na ten temat.
Nie mam problemu latania za nią, tzn. sama dzwoni jak i sms-a czasem napisze, nie jest nachalna, i raz dziennie się na chwile odezwie, nie wymaga ode mnie, żebym to ja dzwonił, czasem tylko poprosi, że jak juz dojade do domu, żebym napisał (ale to chyba z troski), albo jak będę szedł spać to cośna dobranoc. Nie wiem czy to gierki, ale jak ja próbuję się z nią skontaktować, to 90% razy mam z tym problem. GG używamy tylko, jak oboje siedzimy przy kompach i coś robimy, ale to tylko pojedyncze słówka i krótkie zdania może raz na 10min.
I teraz pytanko kolejne. Czy jak w tym trudnym dla niej okresie ilość wysyłanych przeze mnie sms-ów drastycznie spadnie (oczywiście po przeczytaniu paru artykułów tutaj), to czy nie narobię sobie biedy, że jej nie wspieram i z takimi rzeczami lepiej poczekać, aż sie stres skończy???
Pozdrowionka!!!
O tego ojca to tak tylko z zamiłowania do psychologii zapytałem, bo laski, które wychowują się bez ojców zazwyczaj wybierają sobie dużo starszego partnera, który w pewnym sensie zajmuje miejsce papy.
Oczywiście wspieraj ją, tylko bez przesady z tymi smsami. Po prostu jak już napiszesz, to dodaj coś podnoszącego na duchu:)
Popierdoliło się dzisiaj troche. Wyskoczyla, że ją olewam i że sie bardzo zmieniłem i że nie wierzy w to co mówię. I żebym po swoje rzeczy przyjechał. No i kurwa zmiękłem, ale chociaż szczerze powiedziałem jak jest. Jutro się widzimy nieplanowo, ale zobaczymy. Trochę nie pomogło chłodzenie panowie, trzeba bylo pisać te jebane sms-y.
no i zjebałeś - mogłeś przyjechać i wziąć rzeczy - ona by zmiękła. Musisz zrozumieć że to jest gra długofalowa, w ten sposób będziesz pieskiem - zdobyła kolejne metry na froncie - teraz zobaczysz że będzie jeszcze gorzej...
semper fidelis
Tego właśnie się boję, ale postaram się w najbliższym czasie odzyskać te stracone metry
No i wczoraj po kilku minutach spotkania zostałem obtulony i wyściskany. O co chodziło raczej się nie dowiedziałem. Było miło, jakiś film, póżniej masaż i zaczynam podchody, całowanie tu i tam, szaptanie do ucha, (co chwilę słyszałem, żebym przestal), po którymś szepcie usłyszałem "nie dzisiaj", no to wróciłem do masażu. Reszta wieczoru była miła, przytulanki itp. Rano wracam do domu, i w nagrodę (chociaż nie wiem jaką) piszę sms-ka, ze miło bylo bla bla bla. Oczywiście zero odzewu (ale dzień wcześniej rozładowal siejej telefon i wiem o tym, że go nie podłączyła). No ale myślę, ze zadzwonię (pewnie błąd?) Odbiera i z rozmowy wyczodzi, ze wstała już jakiś czas temu i uczy sie teraz do ustnej z polskiego, sms-y czytala, ale nie odpisala bo... no bo...
No i nie wiem czy gierki czy faktycznie tak reaguje na stres związany z maturą. Przedwczoraj byla na mnie wściekła, a jak mnie wczoraj zobaczyla to widzialem szczęście w jej oczach. Ja tych babskich wahań nastrojów kurwa nie wytrzymam.
Mam sie czym martwić, czy poprostu ten gatunek ssaka tak ma???
Już nie wyrabiam. Może poprostu nie jestem przyzwyczajony, bo moja byla nie obrzucała mnie gierkami, fochami i w sumie zawsze wiedzialem na czym stoję bez kompletnie żadnych zagadek. Takie babskie gierki są dla mnie mega nowością.
Chyba, że poprostu ja przesadzam, i z igły robię widly, bo nie dostaję tego, co bym chcial dostać??? I może liczę na odwzajemnienie moich mocno przesadzonych zachowań. Czy to może być problem ze mną a nie z kobietą??? Bo od jakiegoś czasu tez mi to chodzi po glowie.
zgadzam się z całym ostatnim akapitem! naucz się fochy olewać poprostu! "jak Ci przejdzie do daj znać" i koniec. Przecież to kobieta
przyzwyczajaj się
semper fidelis
Przecież to P&P. Mroźne jak Cola z lodem smsy, a na spotkaniu gorąca jak wrzątek.
Ewentualnie humorzasta jakaś się zrobiła.
Krzemek, no właśnie, ja to się muszę tej baby chyba poprostu nauczyć.
Rafciuuu, to chyba nie P&P. Humorzasta - trochę jest, teraz szczególnie. Sms-y i rozmowy przez telefon nie zawsze są chłodne. Często jest tak, że są poprostu bardzo rzeczowe i nie przekazuja żadnych emocji, ale czasami, np. dzisiaj są super pozytywne i poprawiają humor od razu. I na spotkaniach z tym wrzątkiem to też bym nie przesadzał. W pierwszym poście to ująłem. Ale jest milo. Wydaje mi się, że ona trochę walczy z tym + ta jebana matura. Ale nic, dam temu czas, sam swoje zachowanie tez poprawię, nie będę się narzucał itp., bo chyba tak na razie jest. Na bierząco zdam relacje jak się sprawy mają i Was o zdanie zapytam jeszcze nie raz...
Pozdrawiam!!!