Witam ponownie.
Dzisiaj w szkole mialem troche dziwna sytuacje. Moze to byc troche smieszne ale dzialo sie to podczas lekcji w dziwnych okolicznosciach. A wiec tak... Nauczycielka podzielila nas na grupy no i przypadlo tak ze bylem z dwoma kolegami i z dwiema najlepszymi dupami w klasie(ktore podobaja mi sie ale niestety sprawe jednej zjebalem bo mimo ze ona chciala to ja tego nie zauwazalem) ktore teraz sa zajete. No i po podzieleniu na te grupy one powiedzialy ze chca byc z innymi w grupie(przyczyn moze byc duzo ale chyba nei to jest tu najwazniejsze, na pewno nie bylo tak ze nie chca ze mna poprostu gadac). No i ja na to ok i troche pozartowalem ze mnie nikt nie lubi itp ;p Potem one nagle odwracaja sie i mowia ze sa jednak z nami a ja na to mowie ze teraz juz za pozno niech sobie pracuja same:) Za to moj koelga z lawki polecial do nich od razu. Bardzo ciekawi mnie tutaj czy dobrze rozegralem ta sytuacje bo czytalem gdzies w artykulach ze w kontaktach z dziewczynami nie powinno sie unosic dumą a ja troche tak zrobilem bo potem nie uleglem i wolalem sam zrobic niz isc do nich. Natomiast zachowanie mojego koelgi wygladalo mi na torche frajerskie. Co wy na to? Jak oceniacie moja reakcje?
moim zdaniem jako facet to dobrze zrobiłeś. pokazałeś że masz swoje zdanie i się go trzymasz. nie ma to jak "koledzy" hehe
Kolega frajer, Ruten facet z jajami
"panować nad sobą to najwyższa władza"
dokładnie , masz jaja , podoba mi sie to
Sam bym tak zrobił , a twoj kolega tylko pokazal ze jest pizda 
do piachu z kumplem...