Siemka!
Mieszkam z pewną dziewczyna,
która ma dość luźny stosunek do facetów, jest sympatyczna i otwarta ale
chłodna. Mieszkam z nią od października.
Razem mieszkamy, czasami wspólnie coś ugotujemy, pooglądamy jakieś filmy itp…jak
to na studenckim (spokojnym) mieszkaniu.
Od pewnego czasu, poczułem,
że chcę z nią być. Wcześniej często sama do mnie pisała sms, starałem się
odpisywać chłodno, ale kiedyś mnie poniosło i napisałem, że będę śnił o niej…bo
to lepsze niż tylko widzieć się z nią na co dzień. Rozmarzyła się pewnie.
W zeszły czwartek zaprosiłem
ją na spontaniczne piwko w pewne fajne miejsce. Pogadaliśmy sympatycznie i
otwarcie, bo czułem, że ma do mnie duże zaufanie i ,że wysłucham co ma mi do
powiedzenia.
To był naprawdę miły wieczór.
Już w mieszkaniu powiedziała mi, że jestem najwspanialszą osobą, jaką poznała w
ostatnim czasie. Później były jeszcze sms’y, z których wynikało, że jestem
fajnym facetem…Problem w tym, że nieco wcześniej wpadłem w ramę przyjaciela.
W poniedziałek, chodziłem
rozbity niesamowicie. Tworzyłem już wcześniej pozytywny obraz mojej osoby i
moich poprzednich relacji z kobietami, np.: mówiąc, że spotkałem ostatnio moją
była na imprezie, a Ta podeszła pogadała i powspominała stare dobre czasy.
Czułem, że jestem dla niej
ważny, ale nie na tyle by wiązała ze mną jakieś plany, bo dotąd ja sam
traktowałem ją bardzo luźno. Postanowiłem zagrać va-banque. Wróciłem późnym
wieczorem z siatkówki, ona wróciła chwilę potem od sąsiadek i wbiła się do
mojego pokoju. Powiedziałem, że mam dla niej prezent, założyłem na oczy opaskę…otworzyłem
teatralnie szafę, zaszeleściłem, podszedłem i,…pocałowałem. Było ok. 23…a spać
poszedłem o 4 rano. To była gorąca noc bez seksu. Sporo rozmawialiśmy, i
powiedziałem, że podjąłem ryzyko…bo czuję, że warto. Spytała, czy jestem pewny…a
ja jak ta parówa powiedziałem, że zawsze jestem pewny swoich działań.
Ona twierdzi, że wydarzyło
się to wszystko za szybko, że ją zaskoczyłem, że nie przypuszczała, że ja coś
do niej poczuję. Ona nie może się skupić na niczym…ale twierdzi, że nie wie czy
chce ze mną być. Dziś mi powiedziała, ze chce spróbować ale bez „deklaracji”
(takiego słowa użyła).
Traktuję to bardziej jak
dobrą naukę…i chyba niepotrzebnie odrobinę narzucam się z pocałunkami. Ale
chcę, żeby ona mi powiedziała, że jej zależy. Na razie ona ma pewność co do
moich uczuć, a ja nie mam do jej, czyli może mną manipulować. Poszła dziś z
koleżankami na jakąś imprezę…nie trzymałem jej w domu – oglądałem film z
pozostałymi współlokatorkami J
Podpowiedzcie co zrobiłem
źle, co robić dalej, co teraz zastosować???
Mi to wygląda na to, że
powinienem ją nieco olać i poczekać, aż ona zacznie się starać…bo dotychczas
staram się tylko ja.
"Mi to wygląda na to, że
powinienem ją nieco olać i poczekać, aż ona zacznie się starać…bo
dotychczas
staram się tylko ja." - zgadza się! świetnie WYGRAMOLIŁEŚ się z ramy przyjaciela, zaskoczony byłem bo myślalem ze to bedzie kolejny lament jak z niej wyjsc. Wyszedłeś. Teraz zachowuj się cały czas jak przed tym pocałunkiem, nie naciskaj, nie wyznawaj uczuc, badz wyluzowany zabawny i wogole. Przeciez nie musisz zabiegac o spotkania, bo ona mieszka u Ciebie nie?? wszystko jest ok.
semper fidelis
Czyli jak dotąd postępuję w miarę w dobrym kierunku...To teraz tylko czekam na jej zaczepki. Zamierzam zapodać jakiegoś chłodnika...przez weekend powinna do mnie trochę zatęsknić...
Macie jeszcze jakieś opinie? Porady?
Edit: Ja zdaję sobie sprawę, ze Krzemek jest tu szanowanym doradcą...i czytając tę stronę zauważam, że ma trafne uwagi, ale może ktoś jeszcze podzieli się ze mną swoim zdaniem, fachowym.
krzemek, ta twoja rada z przejścia z ramy przyjaciela do kochanka... nie zawsze skutkuje
mianowicie poleciłem ją koledze, a później zobaczyłem go z wieelkim czerwonym odciskiem łapy na pół ryja
może trafił na niewłaściwą laske, w karzdym razie ja zamierzam go stosować 
w takim razie typiara byla pierdolnieta w leb - no sorry nie kazdy zasluguje na miano kobiety. Co jest zlego w pocalunku, normalna reakcja, jezeli ona nie chce to przerwanie pocałunku i tekst "sorry, ale chyba sie nie rozumiemy co do naszej znajomosci", albo "musze juz isc". Ale nie liiść na jape. ona byla jebnieta.
semper fidelis
może i była, może i nie, nie znam jej i nie zamierzam poznać xD ja co do metody zastrzeżeń nie mam
facet z lisciem... on już nie jest przyjacielem
Wiec zadzialalo:)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
chlodnik?? ale kurwa nie masz sie w mieszkaniu zachowywac jakbys jej nie znal. badz wesoly i wyluzowany i pocałuj ją znowu np przy zmywaniu naczyn hehe. a jak zacznie pierdolic znowu "niewiem czy to nie za szyblo blabla" to powiedz: "przeciez to nie jest slub
wez wogole o tym nie mysl, nie mow ze zle caluje". Luzik. bagatelizuj. w zwiazek ma to przejsc płynnie. sex -bedzie tez. aha chlodnik na smsy. nie laz za nia po mieszkaniu, zajmuj sie duzo sobą. Ona moze obawiac sie utraty swobody.
semper fidelis
Yyy... Wracam na studia! Wyprowadzam się z domu! Zamieszkam na stancji! Też chcę mieć współlokatorki!!!
Skoro z Tobą mieszka więcej dziewczyn to może olej trochę tamtą i wywołaj w niej zazdrość np. częściej gadając z którąś z pozostałych współlokatorek.
...
Dzięki Krzemek, to są cenne uwagi!
A z pozostałymi współlokatorkami oczywiście dużo gadam, śmieję się, kabarety jakieś robimy.
Zresztą z "zainteresowaną" też.
A chłodnik na sms jest już dawno
nieee ukasz za wczesnie na to! Ona się waha bo:
po1 - testuje jego reakcje, czy się zakochał
po2 - boi sie utraty swobody, bo niedość że bedzie w ramie dziewczyny, to odrazu mieszkającej z partnerem! ja np bym nie chcial tak odrazu dupy miec w mojej ukochanej jaskini.
Więc należy mu się wyluzować, dalej całować, wesoło super luzik kurwa lajcik. Kumaczo? na gicior ziomalu jak nie to wpierdol fikołem w sagan i z koja wypierdolić na tygrysa niech w kiblu żre!
semper fidelis
Końcówkę przetłumacz hahaha
Tłumaczenie:
"Rozumiesz? Na fajnym koledze, a jak nie to przywal stołkiem w głowę i z łóżka wygonić na kraty niech je w toalecie"
...
ukasz bajera skrańcowana, ale ciach bajera bo gady pełzają. jeszcze nam buzałe w dupska powsadzają że smutniak z giętą smakować przestanie. Albo szlaban na szkło będzie, a ileż w sztorki można pykać na blacie.
semper fidelis
o ja pier.... no nie poznaje Super Pomocnika


________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Guest to mój rutynowy opener hehe
semper fidelis
a ja zadaje panience pytanie:
Czy chaotyczne kombinacje efemerycznych pryncypów są w stanie zdeterminować neutralną cywitatywę absolutu dobrego i złego, czy nie są? Bo właściwie wszystko od tego zależy...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie czaję tych wywodów co poniektórych...
Ale sobie poradzę z nią