Jestem w związku. Z dziewczyną jest fajnie. Lizanie, klepanie, szczypanie i ruchanie. Wszystko tak jak trzeba. I nie piszę tutaj z potrzebą rozwiązania problemu. Chcę się dowiedzieć, czy u was, z waszymi dziewczynami jest podobna sytuacja.
Dziewczyna jest młodsza.Nie chodzi do mojej szkoły, ale zna w niej takie osoby, że ma bezpośrednie dojście do mojej osoby. Np wie jak mi idzie w 'nauce', z kim się trzymam itd. I wykorzystuje to. Czuję się szpiegowany przez naszych wspólnych znajomych. Ma wgląd w moje szkolne życie, oceny, znajomości... Nie drażni mnie to jakoś specjalnie, nie czuje nerwów z tego powodu. Powinno być wręcz przeciwnie, przecież to oznaka zainteresowania i, w jakimś stopniu, zaangażowania. Interesują ją moje sprawy z życia codziennego, zupełnie niezwiązane z nami. Czuję jednak pewien dyskomfort, że kiedy spotykam się z nią i ona wie coś, czego ja jej nie mówiłem i zresztą pewnie sam bym nie powiedział. Po prostu zdobywa informacje o mnie, choć później i tak słyszę, że mało o sobie mówię i jestem bardzo tajemniczy.
Nie chcę rad. Powiedzcie mi czy też macie coś takiego. Czy faktycznie jesteście szpiegowani, czy nawet może 'prześladowani', jak to odbieracie i jak ona to argumentuje. Z dziewczynami do tej pory nie miałem tego w takim stopniu, dlatego pytam was o relację, bo chcę to sobie porównać.
pozdro
w mniejszym lub wiekszym stopniu szpiegowanie zawsze jest
semper fidelis
Dlatego napisałem, że w takim stopniu pod lupą się jeszcze nie czułem.
Wcześniej miałem tego mniej.
Być może to efekt uboczny wywołania zbyt dużego zainteresowania w dziewczynie, ale po prostu chcę poznać więcej takich sytuacji, jak to wygląda u innych.
Tak to w zasadzie normalka jeżeli dziewczyna jest "zabujana". Zwykle miewałem podobne sytuacje jak chodziłem do szkoły że koniecznie musiała mieć mój plan lekcji, dopytywała się znajomych i ogólnie sprawozdanie z każdego dnia. Zresztą, spójż na wpisy nieszczęśliwie zakochanych na naszym forum (dobra hiperbola), każdy z nich by chciał znać datę i godzine kiedy jego luba wychodzi z domu, kiedy je, myję się, puszcza bąka...z tym że Twoja ma po prostu dojście do tych danych więc z tych dojść korzysta.
Jestem bardzo kiepskim podrywaczem, więc nie wierzcie mi...
Drażni mnie trochę, jak zaprzecza, że nigdy nikogo nie pyta o mnie, że to zawsze samo wychodzi, że to inni sami się pchają żeby jej powiedzieć coś o mnie. Ironizuje potem, że łazi za każdym i prosi o informacje o mnie (wydaje jej się, że czymś takim mi to z głowy wybije).
To tak jakby nie chciała się przyznać, że się mną interesuje, choć jesteśmy razem.
Skończę z takim traktowaniem, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
wiesz co, może prawda leżeć po środku. Zawsze jest gro osób życzliwych, które są pierwsze do obrobienia dupy.
A Ty też się nie zachowuj, jakbyś miał więcej na głowie od tasiemca. Wyjebane, niech se gadają!
semper fidelis
Masz na myśli, że nasi wspólni znajomi mogą coś próbować popsuć? Brałem to pod uwagę, ale odpada. Nie mieliby po co tego robić, sami mają swoje dziewczyny i swoich chłopaków, chyba że samo niszczenie sprawia im przyjemność...
Mnie nie drażni to, że gadają o mnie, a to że to ma być taki sekret, że ja nie mogę o czymś wiedzieć, a moje sprawy są wywlekane i wszyscy mają o nich mówić.
ludzie lubią plotki, lubią pierdolić że wąż ma nogi - szczególnie kobiety. Nie przejmuj się.
semper fidelis