Cześć wszystkim! Panowie potrzebuję Waszych opinii, sposobów na temat: "jak zatrzymać dziewczynę dla siebie, z którą dzieli mnie 300km"
Oboje pochodzimy z tego samego miasta, ja mieszkam w warszawie, studiuję tu. W moim rodzinnym mieście jestem raz na miesiąc, czasami 2 razy.
Niedawno ją poznałem, zaprosiłem na wesele, było extra, jesteśmy w kontakcie, przed weselem i po to ona inicjowała kontakt (smsy, gg) ponieważ widzieliśmy się niedawno.
Teraz, gdy mnie nie ma już 2 tyg, kontakt wydaje się zanikać.
Ona w tym roku ma maturę i wybiera się do Wawy na studia. Ja jakoś chciałbym ją zachować do tego czasu, żeby mi się jakiś koleś nie wjebał w to wszystko.
To są początki, jeszcze się nie całowaliśmy ;p Tylko przytulanie itp,
całowanie w szyję.
Wydzwaniać do niej? Pisać? Czy czekać aż to ona pokaże że nie jest obojętna...?
Chętnie poczytam Wasze opinie na ten temat 
Pozdro
Jeśli się bardzo wkręciła, to do matury niedaleko, jakoś Ci się uda to utrzymać, tylko zbytnio jej nie osaczaj.
Gdyby to było na dłuższą metę, byłoby ciężko, związki na odległość albo się kończą przeprowadzką albo rozstaniem.
Powinieneś tam pojechać i ją CHOCIAŻ pocałować, wg mnie.
Oj zaraz tak dosadnie i z grubej rury ;P.
Niech pozostanie w nim trochę romantyzmu, wszak chłopak powoli smakuje dziewczyny
.
No, może trochę za wolno...
zawsze przeage ma ktos, kto jest na miejscu, wiec lepiej sie nastaw ze ktos Ci ja sprzatnie. szukaj cos na miejscu.
semper fidelis
jak musisz to się spotykaj z nią wtedy kiedy jesteś w swoim mieście. Tu ją pocałuj, tam ją bzyknij, ale się zbytnio nie angażuj, bo potem nie potrzebne spięcia są typu co tak rzadko do niej dzwonisz, albo na bank masz tam jakąś laskę na boku...
Do matury masz miesiac.Trzymaj kontakt teraz ona sie uczy. Potem jak zda mozesz miec wiecej problemow. Wszystko zalezy od jej charakteru.
Mówcie do mnie: "Ten,który szanuje Kobiety."
Jaki miesiąc, toż to 2 tygodnie zostały, da radę chłopak, tylko niech ją na dniach dorwie, coby dłuższych przerw niż 2-3 tyg nie było.
jak studiowalem i rzaaaaaaaaaaaadko odwiedzialem dom, to niektore laski mnie "meczyly" i po 2 lata
niezbyt chetnie odpisywalem, jak mowila ze kogos poznala to mowilem "pamietaj o zabezpieczeniu"
po prostu mialem na przechowanie, moglem wziac kiedy chcialem
takie przyjaciolki. mozna bylo im ponarzekac na moje panny
ale to nie kazda sie zgodzi
Hmmm ... moja siedziała w Hiszpani. I udało mi się ją utrzymać, tylko tu jest pies pogrzebany, że ją lubię, ale nie kocham. Dlatego naprawdę na chłodno rozgrywałem partyjkę przez telefon i sms, co jak wiemy jest zajebiście trudne.
Swoją drogą hujwo ten świat ustawiony.
Na czym to polgało. Tylko raz napisałem, że za nią tęsknie. I już kurwa miałem zaserwowne 5 dni milczenia. Najdłużej to się nie odzywała z 2 tygodnie, ale nigdy tak nie było, że się pierwszy odezwałem, nigdy.
Tylko raz udało jej się pierwszej zakończyć rozmowę, a tych rozmów to z 20 było.
Podrywałem inne laski. Musisz podrywać inne laski.
Niestety jak narazie mizerne efekty. Cóż cały czas ćwiczę, a poza tym bardziej już się życiem interesuję. Dupa samochodu raczej mi nie kupi i hajsu na wakacje nie zarobi
... wyglądasz, jak ciota z odkurzaczem w polu kukurydzy.
Dzięki za rady. To będzie jednak dobre wyjście, myślę że spotkam się z nią jeszcze przed maturą, to ją dalej zbajeruję, z tego co wiem to w tej chwili nie widzi nic innego poza nauką. A ja nie widzę nic innego jak inne dupy