Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zmień się i daj z siebie wszystko - to nie takie trudne.

„Bądź mężczyzną, choć raz…” – dziewczyna do Fistaka, gdy
spakowała jego walizki. Cytat z filmu Testosteron.

Tak Panowie, odpuściłem, odszedłem jak facet, dałem radę. To
wcale nie takie trudne, wystarczy dostać po dupie, tak było w moim przypadku,
tak było lub będzie w Waszym.

W skrócie byłem z laską rok, zerwała ze mną – byłem cipą,
poszła do innego, który też okazał się cipą, ale z nim jest nadal. Może po
prostu lubi mieć dwie? Laughing out loud

Dobra, mniejsza o to. Do rzeczy…

Pytacie czy za nią latałem – tak, latałem, ale w pewnym momencie
stwierdziłem, że to nie ma sensu.

Gdy odpuściłem stało się coś zaskakującego, zaskakującego
dla mnie, nie mogłem uwierzyć, że to tak działa. Bo już po kilku dniach sama do
mnie przyleciała (chodzimy do tej samej szkoły). Zaczęła sypać te(k)sty, że
całe dnie o mnie myśli, że chce zerwać z tamtym i wrócić do mnie.

 Mi zależało (tu leży
pies pogrzebany – nigdy nie pokazuj, że ci zależy – na śmierć zapomniałem-
KURWA!)… No i co pan zrobisz? Nic pan nie zrobisz… ST nie odbite, ja napełniony
nadzieją, że się uda… Dupa blada… wieczorem sms, że jednak nic z tego, że on
się popłakał, że nie chce ranić kolejnego faceta. Powiedziałem jej szczerze co
myślę i ulżyło mi. Powiedziała, że nie może ze mną pisać, bo jej facet z nią
zerwie – trudno, pomyślałem.

Po kilku dniach (piątek wieczór) znowu ze mną gra – tym
razem nie pisze, tym razem sypie opisami na gadu jak to jej źle beze mnie itp.
Zadzwoniłem – nie odbiera. Wkurwiłem się… Postanowiłem postawić sprawę jasno.

Dwa dni później (poniedziałek) łapie ją w szkole

J(a) – Musimy pogadać

O(na) – Nie mogę z Tobą rozmawiać

J – W co Ty grasz?!

J – Masz 2 dni (chodziło o powrót do mnie)

O – Nie chcę ani jednego

J – Nie będziesz się mną bawić, nikt nie będzie.

Nie odezwała się.

Okej, zamknięty rozdział dla mnie. Poczułem się lepiej.

Ale… ale po kilku tygodniach znowu próbowała mnie zaczepiać
(czyżby jednak druga cipka jej przeszkadzała? Czyżby dwie cipki = dwa razy
więcej swędzenia?). Jedyne co zrobiłem to to, że powiedziałem, żeby sobie dała
spokój, że nawet nie mam zamiaru z nią rozmawiać i nigdy nic już z tego nie
wyniknie. „Sama wybrałaś taką drogę i to już Twój problem czy jesteś szczęśliwa
czy nie, mnie to nie interesuje!”

Ah… ten żal i smutek w jej oczach… nie ruszył mnie.
Pierdolę! Tak jest, inne też mają!

Od tej pory stałem się tak zajebiście szczęśliwy jak nigdy
nie byłem, nawet z nią. Poczułem się prawdziwym facetem,  nie „facetem” – cipą, nie frajerem, nie psem z
podkulonym ogonem, tylko facetem z jajami. To jest piękne, Panowie!

Po części to dzięki tej stronie, ale bez swojego wkładu nic
w życiu nie ma sensu, pamiętajcie, że kilka artykułów, które przeczytacie gówno
Wam da. Najważniejsze jest to, do czego sami dojdziecie, ja doszedłem. Tak,
dzięki tej stronie, ale ile siebie musiałem w to wjebać jest nie do opisania.

Główne przesłanie jakie chciałem Wam dać na dziś jest takie,
byście pamiętali, że to Wy jesteście najważniejszą częścią waszego podrywu,
waszego związku, waszego życia. Kilka artykułów nic Wam nie da. Nie poczujecie
swoich jaj, bo przeczytaliście kilka tekstów. Poczujecie je dopiero, gdy sami
coś zrobicie, gdy dacie coś z siebie.

Może nic nowego nie wniosłem, ale to blog – moje przemyślenia,
moje rady dla innych, może one komuś pomogą. Tak jak mi pomogło wiele artykułów
w tym, żebym w końcu dał coś z siebie i poczuł się facetem.

Działajcie i ruchajcie! Laughing out loud

Życzę Wam zajebistych świąt i tego, żeby jeszcze więcej
kobiet poczuło smak (Waszych) jajek.

 

Trzymajcie się!

Czarny ksiaze

 

PS. Dziękuję wszystkim, którzy piszą i pisali swoje blogi, a
przede wszystkim twórcom tej strony i autorom artykułów zamieszczonych na niej.
Ta strona jest więcej warta niż wszystkie banki świata – tu można odnaleźć
większy sposób na szczęście niż w pieniądzach. Dzięki! J

 

 

 

Odpowiedzi

Portret użytkownika glinx11

az ciezko mi uwierzyc, ze

az ciezko mi uwierzyc, ze scenariusz jest zawsze ten sam: rozstanie, potem Ty ja olewasz, a ona sama przybiega... oczywiscie nie neguje tego, po prostu domyslam sie, jak zajebiscie musiales sie czuc, kiedy ona blagala Cie o powrot. tez bym tak chcial - ale zeby przezyc rozstanie trza by najpierw rozpoczac jakis zwiazek Wink

Portret użytkownika Rozi

Bardzo ładnie napisane , dużo

Bardzo ładnie napisane , dużo pracy a efekty są widoczne.

Pełen podziw kolego tak

Pełen podziw kolego tak trzymaj z autopsji wiem że po takich rozstaniach i zmianach w sobie dopiero zaczyna sie łajdactwo hehe w takim razie teraz czekamy na aktualizacje dotyczące nowych ofiar Wink

Dzięki, nawet nie wiecie

Dzięki, nawet nie wiecie jakie to motywujące Laughing out loud a może i wiecie?

Glinx, scenariusz, który opisałeś dotyczy nas -  facetów.

a scenariusz cipki (wielu z nas nią było), która później wszystko zaczyna rozumieć i zmienia się w faceta wygląda tak:

1. rozstanie > 2. błaganie > 3. olanie sprawy z obu stron > 4. zainteresowanie laski > 5. zainteresowanie faceta > 6.  olanie przez laskę > 7. błaganie faceta o powrót byłej >3>4>5>6..... i tak dalej mogłoby się to powtarzać, ale ile można? nikt nie wyrobi Tongue

o właśnie i jeszcze jedno z moich ulubionych (czyli wszystkich) przesłań tej strony "One zawsze wracają" - zajebiście prawdziwe