Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Przemyślenia odnośnie "zostawienia"

Blog był już zamieszczony niedawno na stronie, ale z pewnym powodów chciałem żeby był usunięty. Jednak teraz mogę go spokojnie zamieścić spokojnie bez względu na konsekwencje. A więc ...
Jak większość z Was, tak i ja trafiłem na tą stronę w poszukiwaniu pomocy jak odzyskać ... uhm jak to nazwać (ani to nie była moja dziewczyna ani niewiadomo co), no dobra niech będzie dziewczynę.
W więc trochę historii :]
A więc mam swoje 20 wiosen, urodziłem się w miejscowości oddalonej 30 od większego miasta, całe dzieciństwo to praca szkoła, praca, szkoła i tak w kółko. Liceum to samo, z wyjątkiem że już chodziłem do tego większego miasta. I tu zaczyna się moja historia. Człowiek nieświadomy, rzucony na wielką wodę, nowe twarze, nowe zachowania, nowe doświadczenia. Jak to bywa trzeba było stwarzać pozory, że wszystko jest dobrze, trzeba było się zaaklimatyzować w nowym środowisku, jakoś się udało. Była sobie dziewczyna, normalna zwyczajna, rozgarnięta, pyskata, cierpiąca na ABC ale ją opisze później. Minął rok, drugi, trzeci w końcu matura. Echh ... Aspiracje wielkie farmacja, stomatologia aż w końcu człowiek wylądował gdzie wylądował (na szczęście państwowa uczelnia i nie trzeba płacić) na kierunku który przez następne 10 lat dopiero zacznie się rozwijać w Polsce. Ale nie o tym jest ten wpis :]
A więc tak się stało że człowiek namówił dziewczynę o której wspominałem na wspólne studiowanie, pomyślał a co tam, koleżanka, nie będę sam - będzie fajnie. No i było przez pierwszy pół roku. Miała chłopaka - niech ma, żyje długo i szczęśliwie, nawraca się i wierzy w Ewangelię. Tylko że okazało się że człowiek coś zaczął do niej czuć, długie rozmowy telefoniczne codziennie aż w końcu człowiek nie wytrzymał i powiedział co jest. No i kicha, niby tak samo jak wcześniej ale inaczej. Kij z tym pomyślałem dam rady - no i dałem, ciągłe kłutnie z chłopakiem, dzwonienie do mnie i ciągłe pocieszanie jej. Skończyło się na tym że zerwała z chłopakiem i niby coś do mnie chciała. Mimo wszystko dalej byłem nią zainteresowany ale człowiek chciał sprawdzić czy to tylko jej zauroczenie czy jednak coś naprawdę czuje.
No i przyszły wakacje i mój test. Rozmowy telefoniczne, ciągłe pocieszanie, ale powiedziałem sobie NIE POJADĘ DO NIEJ.
Jak powiedziałem tak zrobiłem i co się okazało ? Po powrocie na uczelnie buja się z nowym chłopakiem. To była chyba pierwsza dziewczyna która okazała się kierować umysłem a nie emocjami (taki wyjątek od reguły Smile)
No to kij jak się buja to niech się buja, tylko człowiekowi tak dziwnie się zrobiło że o wszystkim dowiadywał się ostatni. W końcu wszystko tak narosło że nie wytrzymał opił się, porozwalał sobie dłonie i napisał SMS że no sami wiecie co ... "Kocham Cie" Wiem wiem wiem to największy błąd jaki mogłem zrobić, ale niczego nie żałuje, wiem że więcej takiego błędu nie popęłnię. Człowiek uczy się na swoich błędach.
Później oczywiście rozmowa, ona że nie wie że "wszystko zależy ode mnie" itp itd. Człowiek ma swoją dumę - więc powiedział ok. Jednak po 2 tygodniach tygodniach pękł (następny błąd) i poprosił o rozmowę i wszystko wróciło do poprzedniego stanu czyli normalne rozmowy, czasami dzwonienie itp itd. Trwało to tak z 2 tygodnie, jednak człowiek w końcu (!!!) przejrzał na oczy. Stary ona Cie wykorzystuje, ma problem dzwoni, ma jakieś sprzeczki z chłopakiem to przychodzi do Ciebie tak żeby on widział i żeby był zazdrosny. A więc ostatnia rozmowa przez telefon i na końcu stwierdzenie z mojej strony: "Będziesz chciała to zadzwoń". I kontakt się urwał
Człowieka kusiło i kusiło żeby zadzwonić, dowiedzieć się co u niej, jak się żyję, ale moja duma na to mi nie pozwoliła. Oczywiście była sytuacja że życzy powodzenia na poprawkach itp ale człowiek to zignorował i nic nie odpisał. Czy dobrze postąpiłem czy źle - życie zweryfikuje.
Mój stan psychiczny w pewnym momencie doprowadził że zacząłem chodzić do "Przyjaciela za pieniądze". I co się okazało ? Po 2 spotkaniach uświadomiłem sobie że to wina leży tylko i wyłącznie po mojej stronie. Leży to w mojej świadomości i podświadomości. Myślenie o niej, stało się odruchem takim jak oddychanie. Człowiek zaczął sobie uświadamiać skoro ona się dobrze bawi, to dlaczego ja nie mogę ? Oczywiście kobiety są na tyle perfidne że potrafią zaprosić Cię na imprezę na której będzie ona i tej nowy chłopak. Jednak stan mojego umysłu spowodował że takiej myśli nawet nie dopuszczałem do swojej głowy (sic !). Czas mijał i mijał, jako że chodzimy na 1 rok to spotkania były codziennością. Na pierwszym roku byliśmy że tak powiem w 1 paczce, trzymaliśmy się razem, pomagaliśmy itp itd. Ciągle do człowieka wracają wspomnienia, stara myśleć tylko o tych złych rzeczach które się przydarzyły z nią (podobno pomaga). Dochodzą do tego oczywiście zagrywki na uczelni typu: "zmotywuj się dasz radę, spróbuj jeszcze raz, na pewno się uda, Wszyscy u mnie w domu trzymają za Ciebie kciuki". Tylko teraz pytanie: cenie jej "troskę", no ale bez przesady. Ma "nowe życie" to niech się nim interesuje.
Ale do czego zmierzam. Teraz minął 4 miesiąc odkąd nie utrzymuje z nią żadnego kontaktu, no chyba że jest to nieuniknione i trzeba się przywitać na uczelni. Niestety człowiek był na tyle głupi i na tyle "oczarowany" kobietą swojego życia że zaczął zaniedbywać ważne rzeczy w swoim życiu - najważniejsze: Siebie. Co to napisze to w moim obecnym stanie jest że się tak wyraże zaprzeczanie samemu sobie ale co tam Tongue Może to pomoże komuś zrozumieć. Może to jednak będzie jakiś punkt zwroty w moim "leczeniu z uzależnienia". Ludzie nie zdajecie sobie sprawy jakie macie szczęście, tylko nie umiecie tego dostrzec !!! Strata "Twojej Niuni" to pikuś - pan pikuś. Nie ma sobie co głowy zawracać, cały czas myśleć i myśleć i się starać o jej odzyskanie. Kocha ? - Wróci ! Proste i logiczne, życie jest zbyt krótkie żeby przejmować się takimi sprawami. Nie ta to następna.
Zauważcie ile jest pozytywnych stron tego że was rzuciła ?
1. Zauważasz swoje błędy, wady - połowa sukcesu ! Wiesz co jest z Tobą nie tak, co najważniejsze jesteś tego świadomy! A więc żeby to zmienić to wystarczy tylko samokontrola i silna wola. Jednak co ważne, zmieniaj się dla siebie, nie dla nie niej! Jeśli będziesz się zmieniał dla niej, nie dla siebie, to nawet to Twojej super elo mega mix transformacja będzie niczym w porównaniu do transformacji którą byś uczynił dla siebie. Zmienisz się dla niej, ona to oleje i co ? Załamka - przecież się zmieniłem, stałem się taki taki i taki. Ona tego nie zauważyła a więc tak naprawdę chyba się nie zmieniłem. Zmień się dla siebie. Będzie to budowanie na solidnym fundamencię. Wiesz że robisz to dla siebie. Zmieniaj świat, niech świat nie zmienia Ciebie.
2. Cała sytuacja z moją "przyszłą niedoszłą ex" - otworzyła oczy na to jak wiele osób chce Ci pomóc (tak było przynajmniej w moim przypadku). Rodzice, rodzeństwo - wcześniej kontakt jak to kontakt z rodzicami: "jak tam ?" , "-dobrze" i na cały dzień spokój. Jednak w końcu człowiek się przełamał i porozmawiał szczerze z rodzicami i starszym bratem. Jaki skutek ? Człowiek jest w stanie przyjechać do domu (mieszkam na mieszkaniu w tym mieście) byle porozmawiać z rodzicami. Tatę traktuje jako przyjaciela. Toleruje moje wady. Jest szczery do bólu, ale co najważniejsze - jest za mną. Toleruje moje życiowe decyzję i co mnie podniosło na duchu powiedział "Będe zawsze za Tobą". Z starszym bratem podobnie. Ma sprawe - dzwoni, 20 minut i gadamy przy piwie, ja mam sprawę, problem - to samo. Życie rodzienne zmieniło się nie do poznania. Nigdy nie sądziłem że mogę dojść do takiego stopnia przywiązania do rodziców i brata.
3. Budowa i praca nad samym sobą - na początku popełniłem błąd - zmieniałem się dla niej, co było największą głupstwem. Teraz zmieniam się dla siebie. I co ? Ludzie na uczelni z którymi wcześniej nie utrzymywałem żadnego kontaktu nagle stali mi się bliscy. Nawet nie wiecie jakie to uczucie, gdzy na roku gdzie ludzie nawijają jeden na drugiego bo jest taki i taki, człowiek potrafi dogadać się z KAŻDĄ osobą na roku, niezależnie czy to jest dziewczyna czy chłopak. Tak naprawdę teraz jestem wszędzie i nigdzie. Umiem dogadać się z każdym - dzięki 4 miesięcznej pracy nad swoją świadomością i umysłem. Tolerują mnie takim jaki jestem, ludzie chętnie mi pomagają i ja im chętnie pomagam. Wyraz twarzy "byłej niedoszłej ex" jak wychodzisz z uczelni otoczony uśmiechniętymi dziewczynami - bezcenny. Nie to żebym robił jej na złość czy coś takiego. Po prostu praca nad samym sobą spowodowała że jestem silniejszy od tych wszystkich ludzi. Że sobie w życiu poradzę, niezależnie od okoliczności. Jednak z czego najbardziej się cieszę - zbudowana pewność siebie jest na silnym fundamencie - na mnie, nie na innych ludziach.
Reasumując:
Czyż to nie jest cudowne ? Jednak osoba - która powoli bo powoli staje mi się obojętna - ile zmieniła w moich życiu i to na (+) ? Na początku nie było kolorowo. Płakanie do poduszki, smutne opisy, unikanie się na uczelni przed jakieś 2 tygodnie (w sumie nadal to robię). Chyba każdy kiedyś coś takiego przeżył bo nie jest "psychicznym terminatorem" że wszystko mu zwisa i łopocze. Przeżyłeś coś takiego ? Jest trochę lepiej ? Nie czekaj i bierz się do roboty ! Szkoda czasu na siedzenie i użalanie się nad sobą. Nie tędy droga. Pokaż światu że jesteś silny, że możesz sięgnąć gwiazd, jesteś nie zależy od niczego i nikogo. Ludzie zaczną Cie szanować, tak jak mnie szanują teraz.Cieczę się z tego że jestem świadomy że sobie poradzę w życiu. Teraz wiem co mnie nie zabije to mnie wzmocni.
Siedze sobie teraz spokojnie w mały pokoju popijając piwo, słuchając swojej ulubionej muzyki. Moja "luba" pewnie jest na imprezie i właśnie sunie ją ten drugi. No cóż ... życie Smile Teraz wiem, że nawet gdybyśmy wtedy spróbowali to by nam nie wyszło bo zachowywałem się jak pajac (ofc rama przyjaciela 24/7). Niestety na niektóre rzeczy, decyzje jest już stanowczo za późno. Czasu niestety nie cofne mimo że nadal coś do niej czuje, próbować jeszcze raz ? Nie mam ochoty, siły, czasu. Jest szcześliwa, i chyba co najważniejsze szanuję jej wybór. Niech żyje własnym życiem i nigdy więcej nie wchodzi mi w drogę. Więc wszyscy którzy stracili swoje Panienki -wielka motywacja, bo skoro mi powoli zaczyna się udawać to Wam to uda się tym bardziej - olać to. Żyjcie tak żeby załowały że was rzuciły, nigdy odwrotnie! Co z tego wyjdzie? Czy się odkocham zupełnie czy dalej będzie siedzieć w mojej głowie Zobaczę - czas pokaże. Wiem jednak jedno - to dopiero początek mojej metamorfozy. Minęło dopiero albo aż 4 miesiące. Jednak wiem że długa droga przedmną liczona może nawet w latach. Mimo wszystko - czasami trzeba zrobić 1 krok do tyłu, przecierpieć co ma się przecierpieć, żeby zrobić 2 kroki do przodu i móc czerpać jeszcze więcej z życia Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika kamilll21m

Wkońcu przeczytałem;) hahaha

Wkońcu przeczytałem;) hahaha i powiem ci tak chopie... Dobrze że wyrwałeś się z tego wszystkiego i jest ci dobrze o to chodzi a co do lasek powiem ci to co moje przyjaciółki mówią ' pamiętaj każda panna to suka w jakiś sposób będzie chciała cię kiedyś skrzywdzić i to tylko dla tego że jesteś dobrym człowiekiem' i cóż tak było;) ale do czasu wszystko;) pozdro

Portret użytkownika KRZEMEK

podrywaj dupy rownolegle z

podrywaj dupy rownolegle z tym samodoskonaleniem i wzmacnianiem bani. Swoja droga chcialbym podbic temat psychologa, ktory tu sie pojawil. Ja mialem kiedys inny system, mianowicie jak poczulem, ze nie radze sobie ze swoja bania, co bylo okolo 3-4 lata temu, to poprostu kupilem pierwsza ksiazke podst. psychologii. Zaczalem sie jarac tym i duzo czytac, choc studiowalem co innego. Samemu mozna sie "uleczyc" uswiadamiajac sobie i rozumiec swoje zachowania. To lepsze niz placenie komus, bo kto zna siebie lepiej niz Ty sam? Wyjebane w psychologow, oszczednym trza byc.

Szkoda ze nie trafiłem na tę

Szkoda ze nie trafiłem na tę strone wcześniej. Możliwe ze byłbym innym człowiekiem dzisiaj. Jakoś wśród dziewczyn nie robiłem nigdy odpychającego wrażenia tylko zawsze po jakimś czasie się rozpadało wszystko. Miałem w zyciu 3 dziewczyny żadnej nie dluzej niz rok oraz wiele przelotnych znajomości które kończyły się po miesiącu lub mniej. Teraz juz wiem czego  mnie olały. Po ostatnim rostaniu ktorej historia była podobna do artykułu powyżej czułem sie tak dziwnie z jednej strony szczęśliwy ze mam kolejną szanse ale z drugiej tesknota i przywiazanie i nie wiele brakło a bym znów ja prosił mimo ze to onam nie kopneła- Ale mam satysfakcje teraz bo była pewna ze do niej wrócę Laughing out loud. Niestety albo stety 2 miesiące mineło i kolega chciał mi dobrze i swojej koleżance zwyczajnie zeswatać nas. Spodobała mi sie ta dziewczyna. Spotkałem sie raz z nią zawróciła w głowie. Jednak pierwsze podchody szły dobrze ale zaczolem jako piesek na smyczy kulturalnie i przedobrzając jej- To był błąd !. Troszke mnie zaczeła spławiać i  podłamałem się, najbardziej tym ze 25 rok zycia mi idzie po prostu zaczołem sie bac ze juz wiadomo co.....zostanę sam jako zrzędliwy stary kawaler. Jednak dobrze że trafiłem tutaj i zauważyłem ze nie warto być dobrym i ulegliwym dla kobiet- To mnie gubiło zawsze!
Postanowiłem zmienić siebie i swoje życie. Poczawszy od zmiany numeru telefonu, samochodu stylu ubioru i wszystkiego co mi przypomina porazki z kobietami z przed ostatnich lat.Trzymam się rad z tej strony- zaczyna nawet pierwsze owoce przynosić. Zauwazyłem jaki glupi jestem i naiwny. Baby są brutalnie fałszywe wiec tak samo do nich trzeba podchodzić.

Portret użytkownika KRZEMEK

Baby są brutalnie fałszywe

Baby są brutalnie fałszywe wiec tak samo do nich trzeba podchodzić.

nie podoba mi sie to zdanie, nic nie osiagniesz myslac tak o kobietach. To tak jak one, gdy mowia ze jestesmy tylko psami na sex - choc jest w tym troche prawdy, to jest to generalizowanie krzywdzace. To, ze nie rozumiales ich psychiki nie znaczy ze sa falszywe. poza tym udanej przemiany.