no wiec tu znajdziecie szczegoly mojej zeszlotygodniowej randeczki:
http://www.podrywaj.org/spotkanie_po_latach_wlasciwie_po_dwoch_miesiacach
od tego czasu nie mialem z nia kontaktu. zastanawiam sie wiec - znowu to ja mam wychodzic z inicjatywa spotkania? odnosze wrazenie, ze czekanie moze niewiele zmienic - nie wydaje mi sie, zebym zrobil na niej jakies zajebiste wrazenie, zreszta od poczatku widac bylo ze traktuje mnie z dystansem, cos w rodzaju eksperymentu, bo zarazem obrzuca mnie STami i wyraznie ze mna gra. chyba chce po prostu wiedziec, jak daleko sie posune, zeby ja zdobyc, co jej oczywiscie bardzo by odpowiadalo - byloby z czego sie posmiac. ja nie chce robic z siebie takiego pieska, no i po prawdzie nie mowimy tu o zadnej super ekstra sztuce, no ale... po prostu jakos tak glupio zeby nasza znajomosc teraz sie akurat skonczyla. no i nie ukrywam, ze milo by bylo wyciagnac wreszcie jakas laske na wiecej niz jedna randke.
Jak bedziesz sie bardzo nudził, ewentualnie miał chwile pomiędzy umawianiem sie z i nnymi pannami to możesz jeszcze raz zainicjować spotkanie. Tyle że teraz postaraj sie ją bardziej zainteresować na tym spotkaniu, po czym olej. jak sie odezwie to fajnie, jak nie to h... jej w dupke. Takie spotkanie nawet jeśli niczym nie zaowocuje napewno jakiś nowych doświadczeń Ci dostarczy, więc choćby dlatego będzie warto.
Nie wiem dlaczego wszyscy boją się aranżowania spotkań!! Przecież one żyją w iluzji, gdzie to facet ma je zapraszać, a jak tego nie robi to się mu nie podoba dana panna!! Co innego wpłynąć, żeby się pierwsza odezwała, utrzymywała kontakt, ale co do wysunięcia propozycji o spotkanie to już gorzej! Naprawdę laska musi być bardzo na ciebie nakręcona, żeby sama po jakimś tam czasie wyszła z propozycją
Mówię to na podstawie doświadczeń, nie wiedzy nabytej, a doświadczenia!!!
Kierunek przód przez całe życie!!