Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Małymi kroczkami ku doskonałości

Portret użytkownika Sam

Właśnie natchnęła mnie myśl nie z tej ziemi, prawdziwe objawienie.

Dzisiaj przeczytałem kolejny raz artukuł neofity na temat "Co znaczy być sobą?" , muszę przyznać, że od dłuższego czasu sam się zastanawiałem nad podobnym pytaniem - czy jest jakiś ideał, od którego można by nieustannie naśladować. Oglądąłem wiele filmów, analizowałem wiele postaw , ale nic nie mogłem tak jakby przypasować, ale naszczeście odpowiedz przyszła sama;)

Tak wracając do swojej myśli to pomyślałem jak tu być szczerym? Dobra wiem, że coś jest ze mną nie tak i nie mogę tego udawać, każdy się gubi. Szczerośc i przynanie się do błędów to ważna cecha, jak napisał Hemingway:
"Świat łamie każdego, a poźniej wielu twardnieje w złamanych miejscach. Jednak tych, których nie jest w stanie złamać zabija"
Szczerze to poszedłem z pod prysznic zapomniając o tym, a po umyciu odpowiedz natchneła mnie sama!
Zdałem sobie sprawę co mnie wiąże, powstrzymuje od działania , dlaczego tak trudno  jest mi się skoncentrować i cieszyć .
Siedzę w tym samym pokoju, w którym siedzę już od kilku lat. Zawsze po przyjściu ze szkoły "mieliłem" przy kompie. Według mnie uzależniłem się od komputera, może już teraz nie gram, ale nadal przesiaduję przed nim. Odcinałem się od innych. Nadal jest mi w nim wygodnie, daje on mi spokój, uczucie bezpieczenstwa.
To wszystko mogłbym teraz porównać do bańki, w której się usadowiłem przez te wszystkie lata. Byłem w niej szczęśliwy, uciekałem od problemów. Jednak kiedy wychodziłem na dwór lekki powiwn wiatru sprawiał ,że ta bańka pryskała. Ja się dziwiłem o co chodzi? Przeciesz to moja idealna ochrona.

Cieszczę się, że zdałem sobie sprawę ze swojej słabości!
Najśmieśniejsze jest to, że tak długo tego nie zauważyłem i myślałem, że bańka nigdy nie pęknie.
Jak już ktoś kiedyś napisał. Że samotnośc, odizolowanie od ludzi dawała mu poczucie komfortu. A w moim przypadku siedzeniu w moim pokoju. Moja bańka okazała się moją największą słabością.

Przez okres feri naprawdę się nie nudziłem i spotykałem wielu ludzi. I co ? było super !
Chciałbym nawołać  wyszystkich zagubionych jak ja byłem ;p ,żeby poprzez szczerość mocno się skoncentrować i zadaać sobie pytanie. 
Co mnie ogranicza? 
A potem za pysk tym o ziemię i się pozbyć!

Tak, więc nie marnujcie się na siedzenie przy komputerze i ruszajcie w świat Smile
Nawiąże do jednego z autorów książki o podrywaniu , codziennie robić coś nowego . Czyli jak w mordę strzelił odejść od kompa , heh!
Małymi kroczkami też się da zdobyć górę. 

Może nie ma wielu nowości, a raczej przypomnienie, ale mam nadzieję, że komuś ten blog pomoże Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika glinx11

mialem dokladnie identycznie,

mialem dokladnie identycznie, choc w sumie powiem szczerze, ze moj pokoj nadal stanowi jedyne miejsce, w ktorym osmielam sie byc w pelni soba, tylko z soba jestem w stanie szczerze porozmawiac. teraz wychodze z domu znacznie czesciej, czasem po prostu zeby sie przejsc, czasem zeby zobaczyc innych ludzi... ale przy nich wciaz nie jestem soba. a jezeli jestem, to potem gorzko tego zaluje.

Hm... tak się zastanawiam i

Hm... tak się zastanawiam i możliwe, że 'odkryłeś' przede mną mój własny problem - komp.

Portret użytkownika mor

oj gry gry.... gralem 5 lat w

oj gry gry.... gralem 5 lat w cs'a i pieknego dnia pomyslalem co ta gra mi daje?? dlaczego czas rządzi mną a nie ja nim ?  i w listopadzie usunąłem grę i powiedziałem to ja rządzę swoim swiatem nie gra, nie komputer...

ale stwierdziłem że jestes trochu uzalezniony od kompa ale co moge zrobic jak musze na nim pracowac (mam firmę) ale staram się odchodzić...

motywacja i zawzietosc daje efekty Wink

Dobrze ze doszedłeś do tego

Dobrze ze doszedłeś do tego wniosku, komputer to zło tego świata , pozornie myslimy że sie otwieramy na ludzi, mamy z nimi kontakt : n-k, gg i te sprawy to tak naprawdę się od nich odizolowujemy .

Portret użytkownika Arczan

komputer komputerem...  ja

komputer komputerem...  ja kiedys prze 4ry doby potrafiłem siedziec przed kompem... ale to było lat chyba z 7/8temu....   pewnego dnia doszedłem do takich samych wniosków jak wy... tylko ze poszedłem drastyczniejsza droga... kupiłem sobie bmke7ke a w zamian za to sprzedałem kompa!! Laughing out loud kompletnie to odmieniło moje zycie... zamiast siedziec w domu to siedziałem w aucie i sie przemykałem przez miasto... poznawałem stopowiczki... Laughing out loud podwoziłem...  jechałem na wycieczki,do innych miast sie rozgladnac co jest tam ciekawego... i tak juz sie to zaczeło swim torem kulac...  po jakims czasie byłem otoczony laskami... na imprezy jak jechalismy to było 4/5lasek w aucie nuta leciała szyby pootwierane razem z szyberdachem i sie leciało o 6tej rano przez dwupas po 140... laski na bani wyłaziły przez szyberdach(oczywiscie wtedy wolniej jechałem) i sie z kierowcami "bawiły" Laughing out loud tirowcy trabili i pokazywali OK!! laski sie cieszyły i była zajebista impreza!! pozniej po takich wypadach to sie od lasek odpedzic nie mogłem... non stop telefony i telefony... pewnego razu poznałem laske która chciałem tylko bzyknac... i tak sie zacza 4.5letni zwiazek... oczywiscie siadłem na dupie a laski i imprezy poszły w odstawke... no ale po jakis dwóch latach znow wróciłem do "starego"trybu zycia...  laski imprezy itd... byłem nie fer ale cóz mam przynajmniej wspomnienia a laska przemineła...