Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Coś o mnie + odrzucenie przez telefon.

Portret użytkownika Barney

Witam wszystkich!

Pierwszy wpis, więc się przedstawię. 
Jestem w trzeciej klasie liceum, wyglądam w miarę ok, mam kilku dobrych kumpli.
Moja niska pewność siebie przejawia się w tym, że mówię niewyraźnie i szybko ( troje dzieci w rodzinie, ciężko coś powiedzieć)


Co do kontaktów damsko-męskich : laik. ( w skali od 2 do 10 oceniam się na dwa)
- raz się całowałem, niestety wystraszyłem się trwało to z 3 sekundy i dziewczyna oczywiście zaproponowała przyjaźń.
- następnie byłem takim lamusem - spotykałem się często z dziewczyną, bez pocałunków, czy nawet dotyku.
- i trzecia dziewczyna o której opowiem za chwilkę.

Trzecia - Danka, jest z mojej klasy...w liceum byłem raczej lamusem, teraz w trzeciej klasie może się trochę zmieniło.
Zacząłem ćwiczyć, moja pewności siebie trochę wzrosła.

Dankę zaprosiłem na bal taki jeden, zgodziła się, chyba z litości. Co do zabawy, było całkiem ok, cały czas tańczyliśmy, trzy razy ją pocałowałem w policzek - raz o tak pod koniec tańca ona totalne zdziwko i oboje to przemilczeliśmy, drugi raz jak wychodziliśmy-za zgodzenie się przyjść, ona uśmiech i dziękuje, trzeci raz pod jej domem - jeszcze raz za to, że przyszła, ona na to nic (ok 5 rano było).

Chciałem ją gdzieś zaprosić potem, no ale wymyślałem sobie jakieś powody, że to dużo nauki, nie mam czasu, jestem zmęczony i tak minęło ze dwa tygodnie od balu.

Dzisiaj, chciałem ją zaprosić w szkole na jakieś wyjście po szkole, niestety brak odwagi...

No więc mówię sobie - dzwonie - zgodzi się jest ok, nie to olewam ją i tyle...

Rozmowa:
B: Cześć, co porabiasz?
D: A no nic
B: Wiesz, że ja też ...powiedz mi idziesz jutro do szkoły?
D: nooo tak, a co?
B: To chodźmy gdzieś wyjdźmy po szkole na miasto.
D: ekhm co ? (zaskoczona pozytywnie)
B: no chodzi gdzie s na miasto po szkole pójdziemy.
D: Ale po co?
B: Będziemy ryby łowić.
B: Zastanów się, po co chłopak zaprasza dziewczynę na spotkanie ?
(tutaj mówiłem, ze można to spotkanie nazwać rozmową, ale tak jakby sugerowałem ze chodzi mi o coś więcej, być może za bardzo)
...
D: Barney, ty jesteś taki miły i grzeczny i w ogóle, ale Ja się mogę z tobą spotkać tylko po koleżeńsku... 
B: Umiem to chyba zinterpretować...
D: Ja nie chcę, żebyś był smutny.
B: Teraz to tylko mogę powiedzieć ze dużo tracisz.
B: Do zobaczenia w szkole,papa
- Papa.

Ta rozmowa uświadomiła mi bardzo wiele rzeczy - po pierwsze chyba byłem zbyt nachalny, zbyt needy, po drugie teoretycznie powinienem być smutny, przygnębiony, dlatego, że dziewczyna dała mi kosza...a tu w sumie nic się nie zmieniło, przecież ona w tym momencie zaoszczędziła kupę mojego czasu - i to ona traci możliwość przebywania ze mną sam na sam.

Myślę, że jestem na dobrej drodze do wyrzucenia ze mnie iluzji o odrzuceniu.


Niestety, nadal nie mogę jakoś się zmusić, zmotywować, żeby podrywać dziewczyny na ulicy.

Jadę autobusem, to nawet ładnej panny nie ma - jedna macha do mnie wąsikami (powiedzcie mi dlaczego jest tak dużo dziewczyn, przyjemnych z twarzy ale z wąsem)
Być może wymyślam sobie wymówki po prostu.

Wpis niewiele być może wnosi, ale chciałem to z siebie wyrzucić.

Jeśli możecie, to dajcie jakieś rady odnośnie motywacji, jak się zachowywać w stosunku do Danki /krytykujcie konstruktywnie.


Odpowiedzi

Portret użytkownika Krecik

Z tymi Buziakami na

Z tymi Buziakami na studniówce przegiąłeś chyba hehe ... ciocią Klocią nie jesteś żeby ją co 5 kroków w policzek całować!! Ale rozmowa na mój gust ok ... źle to nie wyszło, nie zabrzmiałeś jak needy, nie prosiłeś, nie smutałeś jej przez telefon! W każdym bądź razie jesteś na dobrej drodze, bo jeśli często nie dzwonisz do laseczek to można rozmowę zaliczyć na plus! A uwierz mam kumpli co dzwonią czasem do dziewczyny i po 3 zdaniach wyrywam im telefon, a chłopaki mają się za wprawionych łowców Tongue

Portret użytkownika Barney

Zastanawiam się tylko jak się

Zastanawiam się tylko jak się teraz wobec niej zachowywać - olewać ją totalnie, czy coś innego? Póki co robie to pierwsze ;]

Portret użytkownika Krecik

Chcesz zachować twarz to ją

Chcesz zachować twarz to ją olewaj, ale nie w sposób dający jej do zrozumienia, że jesteś obrażony!! Poprostu uśmiechaj się, witaj zwyczajnie jak zawsze! Nie szukaj kontaktu i rozmowy ogranicz - nawet jak sama będzie chciała pogadać to szczery uśmiech i 'nie mam czasu, pa' ... Bez spinania!!

Portret użytkownika Barney

Czasami na cos najprostrzego

Czasami na cos najprostrzego jest najtrudniej wpaść...Dzieki za pomoc Smile

Portret użytkownika Barney

Muszę sobie zapamiętać twój

Muszę sobie zapamiętać twój post i przypominać go sobie w każdej sytuacji, gdy mogę wyjść poza strefę komfortu.

To musi pomóc!

Portret użytkownika kam

B: Będziemy ryby łowić.B:

B: Będziemy ryby łowić.
B: Zastanów się, po co chłopak zaprasza dziewczynę na spotkanie ?
...
D: Ja nie chcę, żebyś był smutny.
B: Teraz to tylko mogę powiedzieć ze dużo tracisz.
B: Do zobaczenia w szkole,papa

Były okazje do sfrajerzenia w tej rozmowie .. ale wybrnales bardzo dobrze !
..   Z pocalunkami spaliles.. ale generalnie nie umówiła się z Tobą dlatego bo nie jesteś dla niej( nie byłeś do tej pory )  interesujący. .  być może dlatego że masz.. lub miałeś za mało pewności siebie itp .. 

Spróbój poznawac nowe panny.. i uważaj by się nie sfrajerzyć.. to wszystko powinno jakoś powoli zacząć się toczyć..

A co to owej foczki .. to ogranicz kontakt ( niech zauważy że nie starasz sie teraz podlizać by w końcu pozwoliła się zaprośić )  .. ale nie udawaj obrażonego..  Wyobraź sobie że ma zajebiście krzywego kinola to będzie latwiej ;]

pozdr..

Portret użytkownika Barney

Z tym kinolem to świetny

Z tym kinolem to świetny pomysł ^^ dzięki za pokazanie mi niektórych rzeczy ;]

Portret użytkownika glinx11

a wiec tak, jezeli moge sie

a wiec tak, jezeli moge sie wtracic...

drogi Barney, niestety w jej (i, jak podejrzewam, reszty klasy rowniez) oczach jestes po prostu frajerem. nie bierz tego do siebie, ale brak zdecydowania w kontaktach z drugim czlowiekiem w latach mlodzienczych potrafi sie okrutnie zemscic, kiedy jednak chcemy sie zmienic (wiem cos o tym). oczywiscie nie znaczy to, ze masz zaprzestac procesu przemiany z takiej cipki (sorry za wyrazenie) w twardego faceta, ktory wie czego chce. ale po prostu jestes juz w trzeciej liceum. zostalo Ci naprawde niewiele czasu i nie mozesz spodziewac sie, ze w ciagu tych paru miesiecy, jakie zostaly do matury, uda ci sie totalnie zmienic swoj wizerunek. ja przed rozpoczeciem klasy maturalnej dokonalem u siebie cos w rodzaju "malej rewolucji" (na wielka przyszedl czas rok pozniej), ktora polegala na ograniczonym otwarciu sie na kolegow i kolezanki ze szkoly. nie byly to zadne dalekosiezne kroki, ale do dzis pamietam, jak mielismy w malym gronie (kilka osob tylko bo to jakos pod koniec semestru) jakies spotkanie klasowe z psychologiem. i nie pamietam juz przy jakiej okazji padlo ze strony kolezanki, ze sie totalnie zmienilem w stosunku do pierwszego roku i juz nie jestem takim "stetryczalym dziadkiem" Wink czyli nawet ograniczone reformy nie zostaja niezauwazone, a co dopiero te wieksze...

pozdro!

Portret użytkownika Barney

Małymi kroczkami dochodzę do

Małymi kroczkami dochodzę do lepszej wersji siebie...ja wiem, że byłem ogromnym frajerem, moje frajerstwo nadal we mnie jest i powoli je wywalam z siebie. Cięzki to proces, ale myślę, że za kilka lat będe naprawdę zadowolony z efektów Smile