Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Mężatka - ku przestrodze!

Hej,

Ogromne duze dzieki dla Toma, Eldoki, Rozrywkowego za kiedyś-tam odpisanie, bo na pewno perspektywa innych dała mi też inne spojrzenie na to wszystko.

Bardzo chciałbym, zeby ta historia była dla niektorych historia przeczytaną, a nie przeżytą i relacje z mężatkami są fajne, ale na chwilę - szybki seks, żadne zaangażowanie. Naprawdę - po stokroć naprawdę! Żadne emocjonalne inwestowanie, bo ten emocjonalny rollecoaster nie będzie wymierny.

Chcialbym Wam opowiedziec historię o Ani (przyjmijmy takie imię), ktora jest 4 lata starsza ode mnie, co jakbym juz z gory nakręciło mnie do tego wszystkiego, bo zawsze podobaly mi sie starsze kobiety. Ładna kobieta, z ogromną dozą seksapilu, ktory wie jak wykorzystac dla swoich korzysci. Bardzo szuka poklasku i potwierdzenia u innych. Nawet tym, ze liczy ile i kto jest jej obserwatorem. Otoczona szerokim wianuszkiem facetow - jeden obiad przyniesie, drugi podwiezie, trzeci pomoze w sprawach finansowych a czwarty wyslucha i mąż jeszcze przyjmie ja z kwiatami i zrobi kuchnie, zeby Pańcia byla zadowolona. Bardzo lubi byc w centrum zainteresowania, nawet bym powiedzial, ze w sposob narcystyczny - bo nie jest jakims super-ideałem i super-mózgiem, ale wie, jak zagrać, tak żeby ją słuchano.

Pomijam oczywiscie szczegoly tej 1.5 rocznej relacji, bo mam prace calkiem absorbujaca, zainteresowania, podrozuje, znajomych, dziewczyny/ę w tamtym czasie. Chcialbym podkreslic tą konkretna relację i opisac ją na podstawie 3 etapow.

Ania: bohaterka z malej miejscowosci. Dom, mąż, zwierzak. 36 lat. Niedoceniona przez męża, rodzinę. Dusząca się w kurwidolku. Wsrod prostych ludzi. Żadnych szans na rozwoj. Byla klientka mojego szefa.

Kiedys moj szef nie mial czasu sie nia zajac, więc mnie poprosil o pomoc, jako opiekuna klienta, stad sie poznalismy. Cos jej tam pomoglem i na tym sie skonczylo.

Zabawa sie zaczela, gdy polaczylismy sie na komunikatorze i przeszlismy na "TY". Oczywiscie, zdziwilo mnie to, ale nie, zeby jakos wybuchać ekstazą.

1. Etap

Nie interesowalem się nią w ogole. Ani seksualnie ani jakkolwiek bardziej. Zaczela pisac: dobranoc wieczorami. Dzwonic. Pisac. Coraz to czesciej. Opowiadać. Żalić się. Pytać. Dalej dzwonić. Mowila mi czesto, ze mnie podziwia, ze robie to co chce, ze mieszkam w wielkim miescie - ona tez by chciala. Pompowalo to moje ego i bylo fajnie pogadac. Potem zaczely sie z jej strony teksty czysto seksualne. Zdjecia. Mowię: spoko. Fajnie jest. Ciekawe, co dalej. Przyszedl czas spotkania klientki z szefem. Szef nie mial czasu - wyslal mnie z nia na obiad. Zabralem ja do fajnych miejsc, potem zabrala mnie do hotelu... i sie zaczelo Smile

Potem znowu innym razem. Potem znowu... potem znowu. Potem znowu. Za kazdym razem slyszalem, ze teskni za mna, ze sie zakochuje - potem ja mowilem, ze tesknie, ze mi jej brakuje.. i tak trwalo az do zeszlej zimy.

Etap 2.

Pani postanowila byc dalej w zwiazku malzenskim tupnąc noga i wyjebac do innego miasta aby spelniac swoje marzenia. Bardzo chcialem jej pomoc, a ze mialem troche kontaktow, to je wykorzystalem na rozmowy, ale nijak sie nie dostala. Az jej sie udalo dorwac posadę jako-taką, ktora nie daje jej satysfakcji a pieniadze. Ludzie dziwni, ale przynajmniej za free mozna sie z nimi najebac Laughing out loud

Zacząl się taki jebitny dystans. Okej, nie deklarowalismy sobie nic i kazdy mial swoje zycie, ale nagle moje wyjebalo sie o 180stopni i emocjonalnie bylem w dolku, bo wiele rzeczy mi sie na glowe zrzucilo... siłą rzeczy, zacząlem jej potrzebowac, w sensie - obudzilo sie we mnie poczucie bliskosci, a ze tamtego czasu ona byla mi jedna z blizszych, to zaczalem zabiegac o kontakt. Moje bycie 5/5 zamienilo sie w 3/5. 80% angazu jej / 20% angazu moje - zmienilo się w 90% mojego angazu i 10% jej. Ona nadal prosila o spotkania, dzwonila pisala i sie spotykalismy, ale nagle zaczely się dziac dziwne rzeczy, zacząłem slyszec jakies teksty, ktorych w ogole nie slszalem:

- wybuchy z jej strony i krzyki na mnie, ze przerwalem jej rozmowę moim komentarzem
- ze skoro jestem na miejscu w miescie, to nie ma potrzeby spotykania sie często
- umawianie się i odwolywanie w ostatniej chwili z byle pierdoły
- spotykanie sie i ogladanie telewizji, brak rozmow i w ogole jakis marazm
- zero jakiegos wyjscia z jej strony z jakims pomyslem, co by mozna bylo robic razem - ciagle tylko ja przynosilem jakiegos chinczyka, alko, obiadki
- ze ona nigdy pierwsza nie bedzie dzwonic
- z innymi sie umawiala na wyjscie a mnie zapraszala zawsze wtedy, gdy byla zmeczona albo miala okres

Etap 3.

Pieskowanie. Wtedy, na skórze poczulem, jak sie sfrajerzylem. Zacząlem ja pytac co sie stalo i dlaczego jest inaczej - ona zawsze twierdzila, ze wszytko jest ok i tak obracala sytuacje, aby wyszlo na jej. Zaczelismy sie klocic. Jak czula, ze ja juz nie chce, czula ze moze mnie stracic - stawala sie miła, czuła. Ja sie poddawalem-wracałem. Ona zaczela sie juz czuc tak pewnie, ze mnie ma, ze juz nie musiala sie angazowac. Poczulem sie jak psiapsiółka z kutasem. Sluchalem jej problemow, ktorymi ona żyła, jakiś dziwnych, smutnych-kolesi, ktorzy kolo niej sie krecili zawracali gitarę i nigdy nie rozumialem, po co ona mi to mowi, skoro raz: ze spotykanie sie z kims innym i mowienie o tym, moze mnie draznic. Dwa: ona żyla problemami innych ludzi. Kurwa. Jak sie pytalem, co u Ciebie - to ja slyszalem, ze ona to slyszala, ze ktos tam, ze cos tam - takie typowo, malomiasteczkowe zachowanie i wpierdalanie nosa w zycie innych. Nie bez powodu nagle wyszlo, ze czlowiek ze wsi wyjedzie, ale wies z czlowieka nie Laughing out loud

Ostatnie nasze spotkanie takie dluzsze mielismy w styczniu... potem corona. Przez coronę nawet nie zadzwonila czy żyję..

Panowie - piszę tutaj, tak trochę na wskroś terapeutycznie, bo duma zostala urażona. Laska ewidentnie wykorzystala sytuacje, a kiedy poczula inny grunt, to przestala sie angazowac. Moja wina w tym wszystkim, ze nie wyczulem tego i nie odpuscilem sobie, bo wlasciwie, nigdy przez to nie przechodzilem i nie zorientowalem sie, ze ktos moze po prostu manipulowac w taki sposob.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, ze ani seks nie jest jakis cudowny, bo to glownie ja sie zajmuje nią, a ona nie musi; ani nic z tej znajomosci nie wynoszę, bo sie nudzę jej obecnoscia a potrafila poruszyć we mnie pewne rzeczy tak, aby zakręcić. czasem pisze coś tam, ale chyba totalna wyjebka będzie tutaj najlepszym rozwiazaniem, bo do niczego dobrego to nie prowadzi. Ostatnio przy klotni, kiedy trochę emocje poszly mi w gore, uslyszalem, ze jestem jej przyjacielem... Shock ręce mi opadly. To z kazdym przyjacielem się bzyka? Smile

Dawno nie spotkalem tak toksycznej laski - ktora mam wrazenie, że powinna sie leczyc na jakas depresję. Daje złudne nadzieje, bajeruje, a kiedy robisz jeden krok, ona sie cofa maksymalnie. Manipuluje seksem, bo nic innego nie moze zaoferowac - nigdy nie kupila mi obiadu, postawila kawę albo zrobila kanapki. Nie ma zadnych zainteresowan, nudna jak flaki z olejem. Ostatnio uslyszalem, ze tylko kasa jest dla niej wazna, stad mysle, ze zadne wieksze wartosci za tym nie stoją.

Uwazajcie na siebie i nie idzcie moim krokiem.
Nawet przygodny seks nie jest tego wart.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Trancer

No cóż... Powtórzę to, co

No cóż...

Powtórzę to, co powtarzałem już wiele razy:

Podrywanie zajętej laski = emocjonalny wpierdol.

Jeden kit, czy związek czy małżeństwo...

Natomiast co do niej, to faktycznie - chciała kogoś wykorzystać do tego, aby mogła wynieść się ze wsi do wielkiego miasta...
Słoma jak widać, w butach została Wink (czy tam szpilkach).

Te jej późniejsze zachowanie wynikało z dwóch rzeczy:
1) przekonała się, że życie w mieście nie jest wcale takie kolorowe jak ona to sobie wyobrażała. Myślała, że będzie gwiazdą, że będą "możliwości" itp.
A tu taki chuj Wink

Będąc tym faktem sfrustrowana, stała się bardziej nerwowa, rozchwiana itp. Może nawet miała dylemat, czy dobrze zrobiła... w końcu w domu miała męża.. co prawda pantofla, ale on chociaż robił wszystko co Pańcia chciała.... i teraz właśnie przejdę do punktu nr:
2) zacząłeś się zachowywać jak jej mąż Wink i przez to potem wyjechała ci z tekstem, że jesteś jej "przyjacielem".

Skoro męża ma, to po co jej drugi ?? Laughing out loud
Pozostaje więc tylko przyjaciel Wink

Portret użytkownika Rozrywkowy

A ostrzegałem że tak się to

A ostrzegałem że tak się to skończy.. I jak już Ci pisałem chyba sam musiałeś to przeżyć żeby zrozumieć o czym pisze, choć wolałem abyś posłuchał i tego uniknął. Lekcja na przyszłość.

Zawsze mnie to zastanawia jak

Zawsze mnie to zastanawia jak można podrywać specjalnie zajęte. Ja jak raz wyrwałem laskę, która udawała singielkę na imprezie z koleżanką i po fajnym seksie dzwoniła do chłopaka, że jest u koleżanki i czy mógłby ją odebrać do domu myślałem, że z wymiotuję. Nie chodzi o sam fakt obracania kobiety przez innego faceta, tylko o to, że nigdy nie wiesz kiedy ten akt się odbył. A co jeśli ona 5 minut przed wyjściem do ciebie ustami robiła mężowi dobrze i nawet się nie umyła, a potem całowała się z tobą namiętnie? No chyba że wierzysz, że ona nic z mężem nie robi. Pewności nigdy nie masz. Ale podejrzewam, że takie kobiety właśnie tak działają. Najpierw z mężem, potem z kochankiem. Albo nawet gorzej w drugą stronę - najpierw z kochankiem, a potem od razu z mężem, żeby jeszcze bardziej chłopa upokorzyć. . Teoretycznie singielki też mogą mieć np: układ FwB i spotykać się z innymi jeden po drugim, ale imo jak facet się spodoba to szybko z takiego FwB zrezygnuje.

Portret użytkownika Pinochet

"Bardzo szuka poklasku i

"Bardzo szuka poklasku i potwierdzenia u innych. Nawet tym, ze liczy ile i kto jest jej obserwatorem. Otoczona szerokim wianuszkiem facetow - jeden obiad przyniesie, drugi podwiezie, trzeci pomoze w sprawach finansowych a czwarty wyslucha i mąż jeszcze przyjmie ja z kwiatami i zrobi kuchnie, zeby Pańcia byla zadowolona."

omójboże

"z innymi sie umawiala na wyjscie a mnie zapraszala zawsze wtedy, gdy byla zmeczona albo miala okres"

Laughing out loud

"Dawno nie spotkalem tak toksycznej laski - ktora mam wrazenie, że powinna sie leczyc na jakas depresję. Daje złudne nadzieje, bajeruje, a kiedy robisz jeden krok, ona sie cofa maksymalnie. Manipuluje seksem, bo nic innego nie moze zaoferowac - nigdy nie kupila mi obiadu, postawila kawę albo zrobila kanapki. Nie ma zadnych zainteresowan, nudna jak flaki z olejem. Ostatnio uslyszalem, ze tylko kasa jest dla niej wazna, stad mysle, ze zadne wieksze wartosci za tym nie stoją."

Nauczyłem się już, że jak widze zachowania, które opisałeś wyzej, po prostu spierdalam od panny. To jedyne skuteczne antidotum.

Portret użytkownika TenTypTakMa89

Podziwiam Cię, że przejmujesz

Podziwiam Cię, że przejmujesz się starą i zajętą babą. Ja bym tak nie umiał Laughing out loud

A do tego pustą,

A do tego pustą, pretensjonalną i średnią w łóżku Laughing out loud

Ale historia ta pokazuje to co sprawdza się w większości sytuacji: jak laska odwala takie jaja, jak powyżej, to żegnamy się. Najlepiej stopniowo, coraz mniej i mniej. "Relacja" sama zdechnie z głodu.

Portret użytkownika Mick

Mnie też kręcą starsze laski

Mnie też kręcą starsze laski ale jakby się nawinęła młodsza to też nie pogardzę. Z radością stwierdzam że kobiety starsze ode mnie zachowują sexapeal a te zadbane są jeszcze bardzo jędrne.

Ale do rzeczy. Można z każdymi ... Ty Popełniłeś błąd bo się emocjonalnie i uczuciowo Zaangażowałeś, czyli Zrobiłeś dokładnie tą jedną rzecz której nie Powinieneś. Poza tym małżeństwa są różne, dziś wiele związków się rozpada i jest szansa na szczęśliwy związek z odbitą kobietą ale trzeba się okazać we wszystkich statach lepszym niż jej partner bo laski kalkulują. Pytanie czy gra warta świeczki.

Gdzieś tutaj na stronie jest moim zdaniem bardzo trafna porada. Mężatki są tylko na ONS. To moim zdaniem bardzo mądre podejście. Nawet obserwując opisy na Badoo czy Tinderze można często spotkać wymaganie: "zamknięty rozdział","zamknięta przeszłość". Rozwodnicy, single w porządku ale zajęty facet to już nie. A to jest odbiciem akuratnie tego czego my powinniśmy szukać.

Znam historię rodzinną w której jeden kuzyn posuwał drugiemu kuzynowi żonę. Ale robili to tylko i wyłącznie na weselach. Poza tym zero kontaktów, nawet nie mieli do siebie telefonów.

Pozdrawiam,