Witam,
Na wstępie chciałbym się przywitać, bo to mój pierwszy post tutaj. Żeby dalej nie zamulać przejdę od razu do rzeczy.
A więc tak, udało mi się poderwać pewną bardzo fajną dziewczynę. Jesteśmy ze sobą ok. 3 miesięcy. Jako że mieszka sama, ja pomieszkuję u niej i widzimy się niemal codziennie. Jednak zaczęły pojawiać się pewne problemy.
Oboje jesteśmy świeżo po związkach. Można powiedzieć, że zakończyliśmy je dla siebie nawzajem, także mamy cały czas świeże wspomnienia.
Pomijam już jakie. Jednak co mnie boli bardzo to to, że mojej dziewczynie nie można nic zasugerować jak powinna się względem mnie zachowywać by na przykład mnie nie urażać. Cokolwiek bym nie powiedział to ona zaraz twierdzi, że robię z igły widły. COKOLWIEK. Od kilku(nastu?) dni chodzę wiecznie wkurwiony, bo mnie to gryzie. Ona jest po prostu oporna na zmiany i wydaje mi się, że cały czas przyzwyczajona jest do tego jak ona traktowała i jak była traktowana w poprzednim związku. Oczywiście zaprzecza, ale mnie się jednak wydaje, że tak jest. Co zrobić z tym fantem?
Po drugie. Moja dziewczyna jest bardzo towarzyską i otwartą osobą. Ma mnóstwo znajomych. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że ja jestem o nią chorobliwie wręcz zazdrosny. Wynika to po części z jej opowieści o tym jaka to ona nie jest kochliwa i jak to zakochiwała się kilka razy podczas jej poprzedniego związku. Poza tym bardzo często jak o kimś opowiada to mówi jaki on nie jest przystojny i w ogóle. Oczywiście denerwuje ją to bardzo jak mówię, że mi się to nie podoba. Mam się z tego leczyć czy to ja mam rację?
Sorry za ogólny chaos w poście. Jak coś mi się jeszcze przypomni to napiszę. Wielkie dzięki za dobre i poważne rady.
Pozdrawiam
ja bym nie wytrzymał z kochliwą dziewczyną. Sory lubie jak kobieta jest we mnie zapatrzona, ok jak mówi że ktoś jest przystojny spoko, mów że tamta koleżanka jest ładna itp. Ale jak zacznie ci sie wydawać że ktoś dla niej jest bardziej atrakcyjny, a nie tylko przystojny to się robi problem. Nie wiem co z tym zrobić. Są dziewczyny które z życia towarzyskiego przestawiają się na życie związkowe. Znam taką, moja nie wiem czy tak zrobiła. Ale jak na kimś zaczyna ci mocno zależeć to przestajesz być osobą towarzyską.
Nie bądz taki zazdrosny , bo ją stracisz , wyluzuj i będzie ok!
Atum
Łatwo powiedzieć, jak mnie krew zalewa gdy gada z jakimś chłopakiem, gdy na niego patrzy. Ja już w głowie mam filmy, że ona chciałaby z nim coś. Po prostu zakochałem się za bardzo, ale ok postaram się z tym walczyć.
Przypomniała mi się jeszcze jedna opcja. Przyzwyczaiłem ją do tego, że jestem czuły, miły i w ogóle. Rozumiem, że ona pracuje po 10h ale wydaje mi się, że stała się chłodniejsza (zaznaczam wydaje mi się, bo może to być oznaka zmęczenia). Postanowiłem więc zastosować zasadę 30/70 i co się stało. Nagle to ja jestem oschły i to znowu ja mam jakiś problem.
Co robić? Olać jej pretensje i kontynuować 30/70 czy dalej robić jej kanapki(ona też mi robi, żeby nie było)?;D
W ogóle dziękuję za odpowiedzi. Już mi lżej.
Panie smagacz jeśli nas nie posłuchasz, stracisz tę kobietę! Zrozum to, że każdy z nas wie to w jakimś tak stopniu z autopsji.
Kieruj się zasadą, że to Ty dajesz 40% dla związku, ona 60. Pamiętaj, im bardziej ona może robić z Tobą co chce, im bardziej ma Cie w garści, tym bardziej ma Cię w dupie! Ona logicznie będzie Cię chciała, ale poczuje do kogoś innego "to coś". Daj jej te emocje, których potrzebuje - nie dawaj się łatwo zdobywać, niech będzie dla Ciebie dodatkiem, niech się o Ciebie stara, nie na odwrót. A najwazniejsze ostro ją pieprz
Dzięki za rady. Zastosuję się do nich, chociaż jeszcze nie bardzo mam pomysł jak zamienić te 40% w realne zachowania.
Mam jeszcze jedno pytanie. Mianowicie jak reagować na jej głupie teksty. Czasem coś pierdolnie czy to wynikającego ze złego humoru, czy z uszczypliwości, czy z chęci zrobienia mi na złość. Coś takiego, że mi normalnie ręce opadają, a ciśnienie krwi gwałtownie skacze. Jako że nie jestem człowiekiem kłótliwym po prostu nie reaguję. Jakbym miał zareagować to jedynie bluzgi przychodzą mi na język. Tyle że później siedzi to we mnie, nie mam ochoty się do niej odzywać itd. Po prostu strzelam focha... Ona to widzi i znowu swoje, że się obrażam, że znowu mam coś do niej itd.
Jak w świetle powyższych postów i z grubsza naświetlonej przeze mnie sytuacji mam reagować na takie jej zachowania? Puścić płazem chyba nie bardzo, bo zobaczy, że może sobie pozwalać na dużo?
Pozdrawiam Was!
Kup widły i igłę. Widły schowaj, a cały ranek siedź i wpatruj się w igłę. Na pytania co robisz odpowiadaj "myślę nad jedną kwestią", jak spyta jaką - "jak wymyślę rozwiązanie to Ci opowiem wszystko". Jak gdzieś wyjdzie to igłę gdzieś schowaj i wpatruj się w widły. Musisz to robić z wielkim zainteresowaniem i zostać wręcz pochłonięty przez te widły. Ona przyjdzie, zdziwi się zapewne na widok wideł zamiast igły. Jak już będzie tak chwilę zdziwiona albo się spyta "co to jest/ma znaczyć" to jej powiedz: "Kochanie udało mi się" i wręcz jej te widły. Doskonały prezent na walentynki.
No dobra. Postanowiłem zastosować to co tak polecacie tutaj na forum, a mianowicie olewkę i obojętność. Jak wcześniej byłem wręcz natrętnym misiem do przytulania, tak teraz chłód.
Wczoraj wyszliśmy osobno do miasta (z powodów obiektywnych) - nie napisałem do niej żadnego smsa w ciągu wieczora, nie dzwoniłem - zero kontaktu. Co najlepsze ona też nie
Później napisała do mnie, czy aż tak fajnie jest, że nie piszę. Złamałem się trochę i po chwili wygarnąłem jej, że nie napisała do mnie nic przez cały wieczór i że też lubię czuć, że ktoś się mną interesuje. Zadzwoniła do mnie nad ranem(!), ale powiedziałem, że pogadamy później bo teraz śpię.
Zadzwoniła później ponownie, chwilę pogadała i zapytała niby w żarcie czy coś wyrwaliśmy. Ja na to, że owszem i że nawet mam numer (oczywisty żart, bo nie kombinuję na boku). Wydaje mi się, że uwierzyła w to - ja nie negowałem. Jednocześnie nie spytałem się ani słowem o to jak ona się wczoraj bawiła. Po czym zakończyłem szybko rozmowę. Zadzwoniłem za jakiś czas, chwilę pogadaliśmy i tym razem ona ucięła jak nigdy, że dobra koniec bo ona będzie jadła!
Teraz pytanka do Was:
Czy nie przesadzam z tą obojętnością? Serce się we mnie kraje. Nie popsuję nic?
Powiedzieć jej, że z tą laską to był żart? Ona dzisiaj również sama wychodzi i boję się, że będzie chciała się "zemścić".
Kiedy odpuścić? Nie chcę by myślała, że mi się znudziła skoro zauważyła we mnie taką zmianę.
I najważniejsze. Pisać do niej z własnej inicjatywy? Pokazać, że się interesuję?
Pozdrawiam!
Na temat zazdrości- http://www.podrywaj.org/o_zazdro%C5%9Bci


"mówi jaki on nie jest przystojny" -zareaguj jak na ST: on mi się nie podoba, ale jego dziewczyna jest piękna.
"Nagle to ja jestem oschły i to znowu ja mam jakiś problem" -Mów, że jej się zdaje. Graj głupa.
"Mianowicie jak reagować na jej głupie teksty" -Olej! Niech spływają po Tobie jak Twoja sperma po jej policzkach
"znowu swoje, że się obrażam" - powiedz: "nie obrażam się tylko znów mi sprawiłaś przykrość. Rób tak dalej"
"Nie popsuję nic?" -jak codziennie chodzisz na nią wkurwiony to jak możesz coś zepsuć? Możesz tylko naprawić lub się z nią rozstać.
"Powiedzieć jej, że z tą laską to był żart?" -bezsensowny był ten żart. Wartość w jej oczach zbudujesz gdy zobaczy, jak inne laski patrzą na Ciebie, a nie przez wyciąganie od nich numerów.
"Kiedy odpuścić?" -gdy osiągniesz wyznaczony skutek.
"Pisać do niej z własnej inicjatywy? Pokazać, że się interesuję?" -tak, ale rzadziej niż ona
Pozdro
Dziękuję za odpowiedź. W sumie już wszystko wiem. Jedno tylko jeszcze mnie zastanawia. Jak reagować jak powiedzmy na imprezie zbyt długo (jak dla mnie) rozmawia z jakimś kolesiem (znajomym czy też dopiero poznanym). Olać sprawę i czekać aż ona się zorientuje, że przegina czy po jakimś czasie wtrącić się? Dodam, że ona jest osobą bardzo towarzyską i otwartą więc takie "zbyt długie" gadki mogą się zdarzać często.
W sumie jest jeszcze opcja, żebym ja też zaczął gadkę z jakąś dziewczyną, no ale sami wiecie, że to nie zawsze wypala. Mam stać jak kołek? Zniknąć z jej pola widzenia czy co?
Pozdrawiam!
No facet sam prawisz sobie odpowiedzi ale nic nie robisz dobrze w kierunku tego tak masz gadać z inną na jej oczach.Ona poczuje zazdrość i wyjdzie na to że jej nie wyszło wzbudzenie w tobie tej zazdrości i będziesz na wygranej pozycji.
Zacznij czytać forum i ucz się już podrywu żebyś potem nie ocknął się z ręką w nocniku.
Niczego nie sugeruję ale doskonale wiem że potrafią być gorszymi skurwysynami od facetów.
Tak na wszelki wielki czytaj forum
Nie no luz. Przecież nie ma tragedii
W końcu wypisuję tu tylko to co mi przeszkadza. Wszystko w celu opanowania sytuacji 
tylko rozgranicz wzbudzanie w niej zazdrosci i checi zmiany od rywalizowania miedzy wami.... moze sie to przekształcić w najmniej oczekiwanym momencie... mozesz pasc ofiara swojej własnej broni... zatem kontroluj to bo moze sie skonczyc to z jej strony a z tego co piszesz to i skłonnosci ma do szybkiego zakochiwania sie wiec mozesz wygrac bitwę ale ona moze wygrac wojne... 3m sie.
Wszyscy i tak gramy na tym samym boisku....
W żadnym Ku##wa Związku!! zakopie je wszystkie w piwnicy... tylko jak narazie nie mam tak DUŻEJ piwnicy!!