Witam
Poznałem ją przez jej brata nie miała z kim iść na studniówkę więc jako ze mnie zaprosiła to się zgodziłem(wcześniej jej nie znałem bylismy tylko na wspólnym spacerze żeby przed studniowka lepiej sie zapoznac). Studniówka udała nam się świetnie w pewnym momecie juz bylem pewny ze ja "mam" nawet ostatnio kolega który byl na tej studniowce powiedział mi ze myslal ciagle ze to moja panna. Na pierwszy i drugi dzien nic sie nie odzywałem zeby nie zrobic z siebie potrzebujacego. Zadzwonilem na trzeci dzien i chcialem sie z nia umowic na spotkanie(co i tak pozniej musiałem zalatwic smsami bo ma zepsuty glosnik w tel i nic nie slyszala, a krzycząc na caly ryj do telefonu jakos źle sie czulem
, a ona ze nie moze bo jedzie na week do domu. Dobra to sobie odpuscilem i za pare dni do niej napisalem z powtorzeniem zaproszenia na spotkanie( jej brat przez kilka dni nakręcał mnie zebym ja gdzies zabral). Tym razem nic nie odpisała tylko przekazała przez brata ze nie ma nic na koncie kasy i nie moze mi teraz odpisywac i jak cos chce od niej to zebym do jej brata dzownil. No i po tym splawiku sobie odpuscilem bo sie wkurzylem jakby chciala to by napisala nawet z neta smsa z odpowiedzia.
I mam takie pytania do was Panowie. Co zrąbałęm w relacjach z nią? Czy coś jeszcze działać czy juz sobie ją odpuścić i ruszyć dalej na łowy? Z góry dzięki za wszelkie rady i wskazówki 
Z tego co napisałeś niezbyt można stwierdzić co źle zrobiłeś bo nie mam opisanej imprezy tzw studniówki. Pewnie tam nie zbudowałeś wystarczająco dobrego zainteresowania, pewnie jej nie domknąłeś.
I mam takie pytania do was Panowie. Co zrąbałęm w relacjach z nią?
Z tego co opowiadali mi znajomi, to troche przegiąłeś tym, że podczas tańczenia poloneza cały czas trzymałeś ją za piersi.
O lol dobry ziomal
lepiej żałować tego czego się spróbowało niż później całe życie sobie w twarz pluć że się nie spróbowało
nie wiemy co ''zrąbałeś'' bo tak naprawe nic tu nie napisałeś...
...kobiety są po to żeby je kochać, a nie rozumieć...