Witam Panowie,
Może widzieliście mój wątek, który mówił o ciekawej postawie byłej kobiety, oglnie jej ciekawym charakterze i zachowaniu. Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, krótkie streszczenie: dziewczyna rzuca faceta, najprawdopodobniej nie wiedziała, czy chce mnie czy byłego, moja osoba ją od razu olewa i ma w dupie, mijają 4-5 miesięcy (już nie pamiętam ile dokłanie), nie widzimy się przez ten cały czas, nie rozmawiamy. Laska gra raz szczęśliwą, raz nie może wytrzymać sama ze sobą (opisy gg/facebook/nk) i ogólnie, nie wyszło jej z byłym, ma mnóstwo adoratorów, bo to HB8-9, ale po prostu coś jej źle, a się nie odzywa.
Panowie, to co mnie spotkało w poprzednią sobotę, to czyste potwierdzenie teorii olewki i chłodnika, odpowiednio zastosowanego, rzecz jasna.
Nasza współna znajoma urządzała urodzinki. Zaprosiła mnie, zaprosiłą ją. Ja nie potwierdziłem do ostatniej chwili możliwości przybycia, ponieważ miałem troszkę problemów w firmie, a to absorbuje mi bardzo dużo czasu - zima paraliżuje działanie mojej sieci Internetu radiowego.
Tak się stało, że jednak znalazłem czas i wpadłem - co widzę? Paczkę przyjaciół, wśród nich moją byłą kobietę, która na mój widok, tak otworzyła usta jak w reklamie Danio. Szybko zaklimatyzowałem się, zaczął lać się alkohol (ilości kameralne) i po prostu luźne gadki szmatki, troszkę muzyki, ogólnie ciekawe, jak to na urodzinach
Pech (może szczęście?) chciał, że moje miejsce było obok mojej byłej kobiety, któa wyraźnie grała twardą sztukę
W pewnym momencie, jakoś tak wszystko się zaczęło zajmować się sobą, rozmowy, wymiana doświadczeń, grupki - a ja z byłą zostałem sam na narożniku, ta gra jak to nie jest jej zajebiśce i ogólnie fajnie się żyje, wypytuje się o mnie, jak mi się żyje. Ja czuje się panem sytuacji, nie wiem co we mnie wstąpiło, ale miałem tak zajebistą pewność swoich przekonań, pewność tego że robię dobrze, jak nigdy - poleciało kilka ST w stylu, a "bo wiesz Maciek to taki fajny koleś", "a no imprezuję ostro", "Nie boisz się, że zostaniesz sam?", wszystko poodbijane, jak natura chciała. TO JA JESTEM PANEM SYTUACJI, JA POZOSTAJE WIERNY PRZEKONANIOM, KTORE REPREZENTUJE OD 5 MIESIECY W STOSUNKU DO NIEJ!
W pewnym momencie, pojawia się temat wesel - na jedno, 2 tygodnie wcześniej, jak mi powiedziała, poszła sama, bo jej "partner" złamał nogę na sniegu , jak się przewrócił na lodzie (ale przecież nie powie, kto to jest, bo nie mam prawa znać osoby, z jej roku na studiach [kurwa, co za bujdy ona mi chce wcisnąć haha] ) i na drugie szuka partnera 
Zaczęło się kroić
Mówię jej, że wspominała ilu ma tu adoratorów, ż ekogos znajdzie szybko. Myślę, że alkohol ją troszkę oswobodził, na tyle że siadła bardzo blisko mnie, zaczęła wychwalać moje umiejętności taneczne (już czułem, że chce mnie wyciągnąc na to weselisko), parę komplementów z czasów, gdy byliśmy razem i wspomnień. Zaczęła wyraźnie pękać, widać było pomału ślisko w oczkach
W końcu zapytała, czy pójdę z nią na to wesele, po starej dobrej znajomości 
Odpowiedziałem, że ta znajomość, widocznie nie była dobra, skoro już niestety jest stara, jest historią (taka mała gra słów z mojej strony) - tym samym dając wyraźny werbalny sygnał, że odrzucam zaproszenie. Ona błyskawicznie, przychylając się do mnie, z wielką skruchą w stylu "oczka pobitego kotka" zaczyna mnie lekko gładzić ustami pod uchem, lekko po szyi - pozwoliłem, jej 4-5 sekund (a niech sie nacieszy perfumami jakie mam, zawsze jej sie podobaly, a araz i tak ja odepchne) i zabrałem jej to z przed nosa, energicznie ją odsuwając wraz z głośnym tekstem "Co Ty robisz? Oszalałąś.". Wtedy usłyszałem wiązankę, którą każdy rzucony facet chce usłyszeć:
Ona: "Zrozum, popełniłam błąd, ale chce wszystko naprawić. Prosze wróć do mnie boo.."
Ja: "Co bo?
Ona "czuje do ciebie coś wielkiego, płacze za Tobą po nocach. Wróć, a zrobię wszystko, co w mojej mocy być był na zawsze mój. Rzuca mi sie na szyję"
Fakt faktem, było z lekka ciemno, nikt za bardzo się sprawą nie interesował, ale nie będzie ona mi tu decydować o tym, co ja postawię. Lekko ją odsunąłem i powiedziałem, ze ona miałą swój czas, że potraktowała mnie bardzo źle i że jakby trafiła na bardziej miękkiego faceta, poważnie by go zraniła. Tego typu gadki.
Musiałem lecieć, całą sytuacją późniejszą podsycając jej uczucia. Codziennie chce teraz do mnie przyjść.W idać, ze dziewuszyna się stara. Spłąwia każdego faceta, jaki do niej podejdzie. Po prostu zmieniła się, a wszystko dzięki temu ŻE BYŁEM WIERNY ZASADOM KTORE POSTANOWIŁĘM DO SAMEGO POCZATKU. POKAZALEM ZE JESTESM FACETEM, KTORY MA W DUPIE TO, ZE COS SIE JEJ NIE PODOBA I ZE MAM WYBOR.
Czy z nią będe? Nie, nie będę. Tylko, to jest tak, że im bardziej mówisz, ze nie, tym bardziej ona chce - proste. Chciałem tutaj tylko przedstawić rodzaj bardzo skomplikowanej sytuacji, gdzie metody opisane na stronie działąją. Z tak trudną emocjonalnie kobieta do czynienia nie miałem w życiu, a trochę wiosen mam i kobiet parę tez miałem.
Pamiętajcie: pokaż że jesteś facet, pokaż, że masz zasdy i wyznaczasz pewne bariery, ktorych nie może przekroczyć, a ona prędzej czy później to zrozumie - jej emocje nie pozwolą inaczej.
Pytanie do Was - mieliście podobnie? Jeśli tak, to fajne uczucie na własne oczy przekonać się o działaniu pewnych strategii nawet na bardzo mocne sukotarcze, prawda?
Pozdrawiam,
Łukasz
i niech każdy potencjalny piesek to przeczyta!!! No... podoba mnie się to
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Dobry post!
Heh, kiedyś coś takiego przerobiłem na "miłości swojej młodości", strasznie jej poryło beret, pewnie do dziś mam jakieś szanse, po takim wieloletnim chłodniku. Świat jest pojebany.
wzorowo to rozegrałeś Mayk
naprawde pełen szacun!!!
żyję tym co czuję,z życia biorę to co mi smakuje
Zajebiste
hehhehhe wreszcie jakiś normalny post na stronie BRAWO !
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
Krótko i na temat to mi się podoba;) . Świetnie rozegrana akcja widać że wierzysz w to co robisz nie jak inni którzy tylko czytają;) pytasz czy miałem podobnie;) miałem im bardziej pokazujesz ten chłód ona tym bardziej cię chce tylko trzeba pamiętać że nie wolno się ugiąć bo potraktuje cię jak zabawke która po jakimś czasie się znudzi i wyrzuci...
lepiej zgzreszyć niż żałować że się nie zgrzeszylo...
Hm Powrót do byłej, jestem ciekaw czy wytrwasz. Bo jak Cie zraniła mocna, to oznacza, że do niej coś czułeś, czyli że możesz pęknąć i znowu będziecie razem, a wtedy ona rzuci cię ponownie.
I zrobi to - jak 2+2=4. Zobaczy, że Cię znowu ma, zacznie się mniej starać i znowu Ci szopkę odpierdoli. Trzymaj dystans, a będziesz Panem sytuacji.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Poker face Mayk
to teraz ustal nowe zasady. Sądzę, że panna będzie się bała drugi raz jakiś numer wciąć ... 
gratulacje
teraz skoro masz ją na widelcu to może daj jej drugą szansę... pokazałeś już, że nie będziesz za nią biegał
Pozdro
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Powrót nie wchodzi w grę. Po prostu, gdy dostajesz kosza, bo po prostu chyba przedobrzyem - okazałem się bc może needy, podrywałem ją jak inne kobiety, jednak troszke chyba za dużo bya dla mnie warta, jako "nagroda, któej nikt nie miał", niż jako kobieta.
Dzisiaj, po czasie wiem, że stanowia tylko dla mnie trofeum, test na sprawdzenie samego siebie. Zachowała się tak jak zachowała + znam jej przeszłość, któą tylko po krótce opisałem.
W9em jedno, wiem jakie są kobiety oraz nie bedę się na nikogo gniewał, nie czuję nienawiści, nie potępiam, ale PO PROSTU NIE AKCEPTUJĘ.
Po prostu, może i coś poczułem, ale bardziej stanowiłą dla mnie obiekt testu, wyszo z tego zauroczenie, może coś więcej, ale nigdy nie zmarze tego co namalowała na moim zaufaniu. Poszukam, pokręcę z innymi kobietami, jeśli będzie mnie do niej ciągnać? Kto wie? Napisze Wam za rok
slyszalem kiedys opinie ze kobieta wybacza ale nie zapomina, a facet nie wybacza ale zapomina